To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V

Admete - Sob 25 Paź, 2014 20:26

Widziałam Bogów - dobry film, ma wszystko co potrzeba, dramatyzm, humor, tragedię, dobre dialogi, aktorstwo.
W filmie jest odtworzone to zdjęcie - zrobione przez fotografa z National Geographic po pierwszej udanej transplantacji serca:

http://historiajednejfoto...iew-religa.html

Aragonte - Nie 26 Paź, 2014 00:10

Niezłe to zdjęcie - kłębowisko kabli, śpiący w kącie asystent i wymęczony profesor Religa :)
Muszę obejrzeć ten film, ale nie wiem jeszcze, kiedy.

Admete - Nie 26 Paź, 2014 05:57

U was na pewno będą grali dłużej. Ciesze się, że juz od jakiegoś czasu polskie filmy da się oglądać.
Agn - Nie 26 Paź, 2014 20:34

Z pewnością obejrzę, jeśli tylko nadarzy się okazja.
Wczoraj obejrzałam - uwaga! uwaga! - film Quentina Tarantino Django. Ś-W-I-E-T-N-Y! Jak to Tarantino lubi - wziął sobie temat na grzbiet i jedzie po swojemu. Wcześniej nie byłam jego wielbicielką, ale od czasów Bękartów wojny nastawienie mi się gwałtownie zmieniło.
Co my tu mamy? Misz-masz śmiechu z powagą, kapitalne dialogi, znakomite aktorstwo (czy ja już kiedyś wspominałam, że Christoph Waltz jest jednym z najlepszych aktorów jak świat długi i szeroki? :mysle: bo jeśli nie, to - JEST), znakomity pomysł... i oczywiście zlewa. Choć przy jednej scenie zaczęłam się zastanawiać, czy to wciąż jest Tarantino, czy może maczał w tym palce Mel Brooks (scena z Ku Klux Klanem - jak on z nich łacha darł, ludzie... :rotfl: ). Oczywiście plejada znakomitych aktorów to dodatkowy plusik (od siebie dodam, że moim zdaniem Di Caprio był tu doskonały). Plus muzyka. Plus sama nie wiem, co jeszcze. Polecam.

Caroline - Pon 27 Paź, 2014 18:30

Wspólnie z Aragonte wybrałyśmy się na "Potop Redivivus", czyli odświeżoną i przemontowaną (skróconą) wersję "Potopu".
Fantastycznie ogląda się ten film w wyczyszczonej wersji. Wspaniałe kolory, doskonale widać detale kostiumów, pięknie prezentują się plenery, sceny masowe z udziałem wojska i koni - super! Czasami obraz jest wręcz za dobry :) Widać na przykład nienaturalny kolorek i gęstość farby używanej jako krwi - w wielkiej obfitości naturalnie :D
Tu można zobaczyć różnicę miedzy starą i nową wersją:
https://www.youtube.com/watch?v=QMFETvoAb2Y

Świetnie prezentują się sceny batalistyczne. Aragonte zwróciła uwagę, że teraz już się nie kręci tak filmów. Jak trzeba pokazać armię, to się ją multiplikuje w komputerze. Hoffman kręcił całość "na żywca" i tę różnicę naprawdę się czuje.
Sceny batalistyczne: https://www.youtube.com/watch?v=cd08vhh9I5o

Sala była pełna. Film jest skrócony, ale to nadal 185 minut! Co tu dużo kryć - tyłek się czuje po wyjściu. Niemniej publiczność bawiła się wspaniale, śmiechu było co niemiara.

Natomiast dla mnie creme de la creme odświeżonej wersji jest scena pojedynku między Kmicicem a Wołodyjowskim. Jest bezkonkurencyjna! Przepięknie wpisana w scenariusz, wspaniale nakręcona, genialnie zagrana. Niesamowite jest dla mnie to, że aktorzy ani na chwilę nie wychodzą z roli. Olbrychski jest Kmicicem, Łomnicki Wołodyjowskim. W stylu walki odbijają się ich charaktery i widz to dostrzega. Obaj aktorzy oczywiście są niezwykle sprawni, dzięki czemu choreografia walki wypada tak spektakularnie i realistycznie. Nie zauważyłam wcześniej jak często Łomnicki zmieniał rękę i przerzucał szablę. Niesamowita była ta jego zręczność. Wołodyjowski nie jest zbyt obecny w filmie, ale ta scena buduje postać i jej legendę. Po pojedynku nikt nie ma wątpliwości, dlaczego to jest "ten słynny" Wołodyjowski.

Generalnie miało się wrażenie, że aktorzy grający w tym filmie włożyli kawał serca w swoje role. To byli pierwszej klasy artyści. Grali w ekranizacji na poły epopei narodowej, na poły XIX-wiecznej literatury popularnej (jak przypomniała Aragonte za Gombrowiczem - "pierwszorzędnej literatury drugorzędnej"). I doskonale wyważyli proporcje. Aktorstwo najwyższej próby (Pieczka! :) ), ale bez zadęcia i zbędnego patosu, z doskonałym wygraniem wszystkich elementów humorystycznych i rozrywkowych. To oczywiście też zasługa reżysera.

Jedna rzecz przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tej ekranizacji i to właśnie aktorskie kreacje mnie na to naprowadzają - to był film zrobiony z szacunkiem dla widza. Już nie chcę narzekać na współczesne polskie kino rozrywkowe, któremu dokładnie tego brakuje.
Szacunek dla widza - to się po prostu czuje w Potopie i dlatego też z taką przyjemnością ogląda się ten film mimo upływu czasu.

Zobaczcie w kinie koniecznie, jeśli tylko nadarzy się Wam okazja.

Admete - Pon 27 Paź, 2014 18:41

U nas na razie ani widu ani słychu. Nastawiam się natomiast na Jezioraka, bo mają grać od połowy listopada.
Aragonte - Pon 27 Paź, 2014 20:38

Tu są Kiemlicze, Roch Kowalski i Zagłoba :-D
https://www.youtube.com/watch?v=s9BkETzE7Yc

Admete - Pon 27 Paź, 2014 20:41

O ten fragment mi chodziło :) A który to pierwszy strzelił? :lol:
Aragonte - Pon 27 Paź, 2014 20:56

Tatuś, moim zdaniem :lol:
Harry_the_Cat - Wto 28 Paź, 2014 13:00

Dzieki Caroline. Naprawde mi sie zatesknilo. Szkoda ze tylko na DVD bede sobie mogla obejrzec.
Anaru - Wto 28 Paź, 2014 13:56

Ja bym może i poszła do kina, ale samej mi się nie chce, a nie wiem czy komukolwiek tu by się chciało ;) . Ale możliwe, że obejrzymy jak się DVD ukaże.


Django przygotowane ;)

Eeva - Wto 28 Paź, 2014 14:04

Django wspaniały, byłam w kinie:-) Polecam tez soundtrack - bardzo udany.
Agn napisał/a:
Co my tu mamy? Misz-masz śmiechu z powagą, kapitalne dialogi, znakomite aktorstwo

Opisałas w sumie każdy film Tarantino :-) Ja jestem fanką i widziałam wszystko po kilka razy :-)

BeeMeR - Wto 28 Paź, 2014 14:11

filmy Tarantino to nie moja bajka :P
No i dobrze - nie da się oglądać wszystkiego :P

Aragonte - Wto 28 Paź, 2014 14:38

Anaru napisał/a:
Ja bym może i poszła do kina, ale samej mi się nie chce, a nie wiem czy komukolwiek tu by się chciało ;) .

Może spytaj Agn? Albo kogoś jeszcze z wrocławianek? Z pokaźnej ekipy warszawskiej dwie sztuki się jakoś zebrały :wink:

Anaru - Wto 28 Paź, 2014 14:47

To tylko we dwie byłyście? Wybierało się więcej ;)
Eeva - Wto 28 Paź, 2014 14:57

My jeszcze z B. mieliśmy iść ale nie wyrobiliśmy się z powrotem do Warszawy :(
Aragonte - Wto 28 Paź, 2014 14:59

Zgłaszała się jeszcze Zooshe, ale nie dotarła. Byłyśmy we dwie z Caroline :)
Harry_the_Cat - Wto 28 Paź, 2014 17:42

Anaru napisał/a:
Ja bym może i poszła do kina, ale samej mi się nie chce, a nie wiem czy komukolwiek tu by się chciało ;) . Ale możliwe, że obejrzymy jak się DVD ukaże.


)


Ja chadzam sama do kina. Filmy za szybko obecnie schodza z ekranow moim zdaniem, wiec jak naprawde chce cos zobaczyc to sie nie patyczkuje i ide.

Anaru - Wto 28 Paź, 2014 19:27

Ja nie lubię sama chodzić do kina, do kina to jednak lepiej w towarzystwie.
Agn - Wto 28 Paź, 2014 21:09

Eeva napisał/a:
Opisałas w sumie każdy film Tarantino :-)

Wiem, ale niezmiernie mnie zadziwia, że on wciąż ma pomysły na te dialogi. Sam sposób wyrażania się doktora (i pokłon konia :rotfl: ) jest godzien głębokiej uwagi. :mrgreen:
A Christoph Waltz jeszcze to wszystko ujędrnił swoim aktorstwem. Cudne. :mrgreen:
Swoją szosą czy Waltz jest teraz nową maskotką Tarantino? Bo on ma tak z aktorami. Wcześniej do swoich filmów regularnie zapraszał Umę Thurman, teraz Waltz jest już w drugim filmie (chyba że coś jeszcze zaliczył). Ufam, że i następny razem nakręcą, ale wtedy nie ma, kurde, bata - idę do kina!
Aragonte napisał/a:
Może spytaj Agn?

Agn chętnie, tylko ciężko czasem dograć terminy. Anaru może tylko w weekendy, Agn w weekendy często pracuje do 21-ej - weź, idź wtedy do kina. Ale myślę, że się jakoś zbierzemy jak by co. :)
Cytat:
Ja nie lubię sama chodzić do kina, do kina to jednak lepiej w towarzystwie.

Dlatego na Django ostatecznie nie poszłam. Miałam plany (jakoś bardzo chciałam na to do kina iść), ale coś mi wypadło, ekipa poszła beze mnie - samej mi się już nie chciało potem. Fakt też, że pójście samej do kina szczególnie mnie dobija i mam potem niezłego doła. No trudno, obejrzałam na DVD. Ale za to w towarzystwie. :mrgreen:

Eeva - Śro 29 Paź, 2014 08:25

Agn napisał/a:
Swoją szosą czy Waltz jest teraz nową maskotką Tarantino? Bo on ma tak z aktorami. Wcześniej do swoich filmów regularnie zapraszał Umę Thurman, teraz Waltz jest już w drugim filmie (chyba że coś jeszcze zaliczył). Ufam, że i następny razem nakręcą, ale wtedy nie ma, kurde, bata - idę do kina!

Ciężko stwierdzić, bo on z tymi maskotkami swoimi ma dośc różnie;-)
Jedyne czego moszesz być pewna to ze do swoich aktorów prędzej czy później wraca :-)

Trzykrotka - Śro 29 Paź, 2014 09:00

Agn napisał/a:

Swoją szosą czy Waltz jest teraz nową maskotką Tarantino?

Wygląda, że tak. A jakby nie było, Waltz zawdzięcza Tarantino wydobycie na światło dzienne. Bez niego byłby sobie najlepszym aktorem w swoim grajdołku. Za to lubię Tarantino - że odkrywa kopalnie diamentów. I Travolta dzięki niemu wrócił i dał czadu i ta dziewczyna z Jackie Brown i pewnie jeszcze niejeden.
U mnie ciągle Bękarty wojny czekają na obejrzenie i jakoś chyba nie doczekają się. Nie mam klimatu na to kino teraz.
A chodzenie do kina w pojedynkę jest genialne, ja uwielbiam :serduszkate: Kupujesz kawę, siadasz o odosobnionym kąciku i zapadasz się w fotel jak w romans - tylko ty, ekran i historia na nim. Żadnych komentarzy, żadnego gadania, żadnego rozpraszania uwagi. Jeśli chcę iść na film, a nie do kina - tylko w pojedynkę.

Anaru - Sob 01 Lis, 2014 00:47

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął (Hundraåringen som klev ut genom fönstret och försvann (2013)

Allan Karlsson w swoje setne urodziny umyka przez okno domu opieki i sunąc powoli rusza przed siebie kompletnie bez celu, zaś splot okoliczności pozwoli mu przeżyć trochę przygód, zdobyć nowych przyjaciół i mocno namieszać wśród motocyklowych gangsterów.Oczywiście wszystko czystym przypadkiem. :mrgreen:

Ten film, reklamowany jako szwedzki Forrest Gump jest uroczą, absurdalną, trochę czarną komedią, gdzie trup ściele się gęsto, choć zazwyczaj przypadkiem i całkiem niechcący :mrgreen: , co wymusza konieczność likwidacji zwłok w sposób nie budzący podejrzeń policji, zwłaszcza, że w grę wchodzi przypadkiem zdobyta walizka z 50 ml koron.

Film opowiada historię wiejskiego prostaczka o zapędach pirotechnicznych w dwóch płaszczyznach - za młodu, gdzie przewijają się postacie znane z historii (generał Franco, Truman, Stalin, Oppenheimer), szpiedzy, rewolucjoniści itd, oraz w czasach obecnych, kiedy to Allan Karlsson ma sto lat, co nie przeszkadza mu w życiu pełnią życia, wspominania przeszłości i wyznawania zasady wpojonej przez matkę "będzie co ma być" :mrgreen: .

Jak ktoś nie lubi absurdalnego humoru to nie polecam, ale mnie się podobało. :mrgreen: Choć zdecydowanie sam Allan Karlsson w wersji starej podobał mi się najmniej, bo w odróżnieniu od całego towarzystwa był najbardziej sztuczny wizualnie przez solidnej grubości tapetę. Reszta postaci urocza, w tym również przypadkowo spotkany słoń. A nawet i gangsterzy, w tym tacy przeokropnie źli. :mrgreen:
http://www.filmweb.pl/fil...%82-2013-666735

Trochę fotek:
http://www.filmweb.pl/fil...3-666735/photos

Caitriona - Nie 02 Lis, 2014 11:01

Czytałam książkę i mi się podobała. Poszukam sobie tego filmu :)
praedzio - Nie 02 Lis, 2014 13:26

Nie pamiętam, kiedy ostatnio oglądałam coś poza serialami... Tak więc w końcu stwierdziłam, że dam filmowi szansę. A film bardzo zacny, bo "Klub Jimmy'ego" Kena Loacha. ;)

Irlandia, lata trzydzieste. Z wygnania wraca Jimmy Gralton, społecznik, który z racji komunistycznych zapędów stał się solą w oku konserwatywnego środowiska. Jimmy, po dziesięcioletnim pobycie w Stanach chce zająć się swoją matką i prowadzić spokojne życie. Taaaa... :lol: Już ja widzę, jak kręcą film o spokojnym życiu Jamesa Graltona. Dział z fantastyką trochę niżej, proszę państwa. ;)

A tymczasem nasz bohater przy pomocy lokalnego środowiska przypomniał sobie, jakie wesołe życie w Irlandii prowadził przed swoją emigracją. Mianowicie prowadził klub (o ile można nazwać klubem rozwalający się budynek pośrodku pól), a raczej coś pośredniego między świetlicą a tancbudą, gdzie spotykała się młodzież, która uczyła się tam tańczyć, śpiewać, rysować, czytać poezję itp. Postanowił więc znów do tego wrócić. Wzbogacony o doświadczenia z Nowego Jorku, gdzie zetknął się z przedstawicielami różnych klas społecznych zaczął pokazywać każdemu, kto chciał słuchać, czego tam się nauczył.

Jak już mówiłam wcześniej - takie praktyki nie bardzo się podobały środowisku konserwatywnemu, którego przedstawicielem był ojciec Sheridan. Na dźwięk słowa "jazz" dostawał palpitacji serca, co owocowało bardzo entuzjastycznymi niedzielnymi kazaniami. :lol:

Nie będzie wielkim spoilerem (w końcu Gralton to postać historyczna), jeśli powiem, że i znów Gralton musiał opuścić Irlandię (był jedynym znanym Irlandczykiem, który został deportowany z własnego kraju).

Tyle o samej fabule, a teraz coś o samych bohaterach. Irlandia jest tu przecudnie pokazana (krajobrazy, muzyka, taniec - po prostu obłęd w ciapki!!), ale film warto obejrzeć dla galerii postaci, jakie się tu przewijają. Począwszy od samego Jimmy'ego, poprzez jego matkę (scena, w której zamyka drzwi na klucz, żeby udaremnić pościg policji za synem była po prostu piękna :rotfl: ), ukochaną Oonagh, młodziutką Marie, skończywszy na księdzu Sheridanie, czy młodym księdzu Seamusie, który reprezentował sobą młode pokolenie duszpasterzy, nie tak zawzięte i skostniałe, jak to starsze.

Rozgrywki polityczne dzieją się gdzieś tam w Dublinie czy Belfaście, a odbijają się na lokalnej społeczności, która cierpi z powodu bezrobocia, biedy, braku dostępu do książek czy lekarstw.

Film oglądało mi się naprawdę dobrze. Polecam.

Tu recenzje: http://film.onet.pl/recen...-recenzja/245zp

http://www.filmweb.pl/reviews/Dorwać+Jimmy'ego-15883



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group