Ekranizacje - Sherlock Holmes - ekranizacje
Aragonte - Czw 29 Gru, 2011 18:58
No to jest nas więcej
Aha, do listy pochwał dodałabym też naprawdę dobre aktorstwo. I w sumie to jak sobie obserwuję na ekranie obu panów, to nie potrafię powiedzieć, który gra lepiej - obaj są świetni w swoich rolach, moim zdaniem.
Noremalnie zakochałam się w ich duecie
To, że do produkcji czy też scenariusza przyłożył rękę Moffat, odpowiedzialny za fabułę sporej części nowego Doctora Who, też raczej pomogło tej serii.
Edit: Przeglądam sobie zapis dialogowy trzeciego odcinka i chichram się prawie od samego początku
John: Anything in? I'm starving. [otwiera lodówkę] Oh, f... There's a head.
A severed head!
Sherlock: Just tea for me, thanks.
John: No, there's a head in the fridge.
Sherlock: Yes?
John: A bloody head!
Sherlock: Well, where else could I put it? You don't mind, do you?
I ciąg dalszy tej sceny też kwikogenny, jak dla mnie
Sherlock: I see you've written up the taxi driver case.
John: Er...yes. A Study In Pink.
Sherlock: Nice.
John: Well, you know. Pink lady, pink case, pink phone. There was a lot of pink. Did you like it?
Sherlock: Um...no.
John: Why not? I thought you'd be flattered.
Sherlock: Flattered?! "Sherlock sees through everything and everyone in seconds. What's incredible, though, is how spectacularly ignorant he is "about some things."
John: Hang on, I didn't mean that...
Sherlock: Oh, you meant "spectacularly ignorant" in a nice way(!) Look, it doesn't matter to me who's Prime Minister or...
John: I know.
Sherlock: ..who's sleeping with who...
John: Whether the Earth goes round the sun.
Sherlock: That again! It's not important!
John: Not impor...?! It's primary school stuff. How can you not know that?
Sherlock: Well, if I ever did, I've deleted it.
John: Deleted it?
Sherlock: Listen. This is my hard drive, and it only makes sense to put things in there that are useful. REALLY useful. Ordinary people fill their heads with all kinds of rubbish. That makes it hard to get at the stuff that matters. Do you see?
John: But it's the solar system!
Sherlock: Oh, hell! What does that matter?! So we go round the sun. If we went round the moon, or round and round the garden like a teddy bear, it wouldn't make any difference!
Agn - Pią 30 Gru, 2011 08:57
Melduję się!
Zaprawdę powiadam ci twe zakochanie rozumiem. Obaj panowie znakomicie się uzupełniają i mówię tu zarówno o postaciach, jak i ich odtwórcach. A dialogi to majstersztyk. Iskrzą się od humoru.
Admete - Pią 30 Gru, 2011 08:58
Przypomniałam sobie pierwszy odcinek pierwszej serii. Miody, no miody. A doktor Watson jest kochany
Agn - Pią 30 Gru, 2011 09:06
Miody zagryzane czekoladą, rzekłabym!
To kiedy druga seria się zaczyna? W przyszłym tygodniu?
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 10:13
i wlasnie dltego zakupilam bylam calosc I sezonu (promocja byla...)
Dla mnie juz sam fak obecnosci Martna (ktorego uwielbiam) jest atutem serialu, ale panowie naprawde swietnie sie uzupelniaja w zupelnie inny niz otychczas sposob.
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 10:56
Ufff, ktoś poza Milenaj pojawił się w wątku, bo wczoraj mnie roznosiło, a nie bardzo miałam z kim rozmawiać
| Agn napisał/a: | Zaprawdę powiadam ci twe zakochanie rozumiem. Obaj panowie znakomicie się uzupełniają i mówię tu zarówno o postaciach, jak i ich odtwórcach. A dialogi to majstersztyk. Iskrzą się od humoru. |
No ba! Mnie w tej chwili śmieszą nawet czytane w Notatniku
A co do postaci - wiecie, ile dyskusji na Filmwebie i nie tylko tam toczy się na temat rzekomych preferencji Sherlocka i rzekomej propagandy homoseksualnej obecnej w tym serialu?
Poza tym ten i ów czepia się wieku postaci, zwłaszcza Moriarty'ego, raz stwierdza się, że Watson jest bardziej wyrazisty niż w książkach, potem, że niewielki ma wkład w śledztwa (a w książkach to niby miał, hle hle), że nie wygląda na żołnierza, etc., etc.
Sami specjaliści zabierają głos
Ktoś też zwrócił uwagę na to, że te ładunki w trzecim odcinku nie powinny eksplodować po strzale i że powinien to wiedzieć Sherlock No nie wiem, nie znam się na tym.
| Agn napisał/a: | To kiedy druga seria się zaczyna? W przyszłym tygodniu? |
A nie w niedzielę przypadkiem? Tzn. 1 stycznia?
Oby, oby, bo uświerknę z niecierpliwości
Aine, ja też nabyłam pierwszą serię, ale razem z drugą (no dobra - i z I serią Castle'a ), więc dostanę paczuszkę pewnie pod koniec stycznia dopiero.
Buuuuu...
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 11:03
ja pewnie dopadne II serie w Morrissonie
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 11:04
dodm, ze bede tutaj czestym gosciem - ale dopiero od przyszlego tygodnia
milenaj - Pią 30 Gru, 2011 11:15
| Aragonte napisał/a: |
A nie w niedzielę przypadkiem? Tzn. 1 stycznia? |
Chyba tak. Już się cieszę.
W przedświątecznym Wprost był duży artykuł o Holmsie książkowym i jego preferencjach między innymi. Poszukam, może się jeszcze wala po domu.
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 11:21
| AineNiRigani napisał/a: | dodm, ze bede tutaj czestym gosciem - ale dopiero od przyszlego tygodnia |
Najważniejsze, że będziesz
A tak w ogóle to pewnie obejrzysz I odcinek drugiej serii wcześniej od nas
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 11:23
jesli 1 stycznia, to nie
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 11:29
O, faktycznie, zapomniałam, że wracasz dopiero około 7 stycznia
| milenaj napisał/a: | | W przedświątecznym Wprost był duży artykuł o Holmsie książkowym i jego preferencjach między innymi. Poszukam, może się jeszcze wala po domu. |
O, poszukaj koniecznie.
Książek nie pamiętam za dobrze, ale chyba o preferencjach nic tam nie było Tzn. Doyle niczego chyba nie sygnalizował między wierszami? W każdym razie jedyną kobietą, na którą Sherlock książkowy zwrócił uwagę, była Irene Adler, bo intelektualnie mu dorównywała, wręcz okazała się sprytniejsza.
A w serialu BBC mamy tylko dialog, z którego wynika, że Sherlock "poślubił" swoją pracę i że dziewczyny nie mieszczą się w jego polu zainteresowań. Jednak jako deklaracji homoseksualizmu Sherlocka bym tego nie traktowała
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 11:59
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 12:10
Te serduszka to dla Watsona, jak rozumiem?
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 12:44
nie ma innej opcji - wprawdzie to wklad miraszkowy (ona ostatnio jest na etapie serduszek i motylkow).
Watson jest krejzi seksi kul. Majtkopedny jak diabli
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 15:17
Znalazłam taki artykuł, sprzed dwóch lat:
http://www.wprost.pl/ar/1.../?O=184604&pg=0
Dr House i Sherlock Holmes
Numer: 4/2010 (1408)
Zaraz po wydaniu pierwszej powieści młody pisarz Arthur Conan Doyle zaczął otrzymywać setki listów od osób, które chciały zatrudnić detektywa Sherlocka Holmesa. Ofiarowywały hojne wynagrodzenie za jego usługi. Podobnie jak w 1887 r. i dziś wiele osób wierzy, że Holmes żył naprawdę. Niestety, istniał tylko jego pierwowzór.
Przy londyńskiej Baker Street 221B, gdzie Conan Doyle umieścił mieszkanie Holmesa i Watsona, znajduje się dziś muzeum. Na początku XX wieku taki numer w ogóle nie istniał. Turyści tak uparcie krążyli po okolicy, szukając domu Holmesa, że władze miasta zdecydowały się zmienić numery domów.
"Drogi przyjacielu – pisał Arthur Conan Doyle do Josepha Bella w 1892 r. – z pewnościązawdzięczam Panu Sherlocka Holmesa". Conan Doyle był już wtedy sławny. Zanim zyskał międzynarodowy rozgłos, był początkującym lekarzem, który miał problem z przyciągnięciem do siebie pacjentów. Jego gabinet świecił pustkami, więc młody Conan Doyle zabijał czas pisaniem opowiadań. Przypomniał sobie wówczas najbardziej charyzmatyczną osobę, którą spotkał w życiu. Joseph Bell, profesor medycyny na uniwersytecie w Edynburgu, był osobistym lekarzem królowej Wiktorii (ilekroć odwiedzała ona Szkocję), a później chirurgiem Edwarda VII. Arthur został studentem Bella w 1877 r. Ta znajomość wywarła na przyszłym pisarzu niezatarte wrażenie.
Bell słynął z tego, co później stało się wizytówką Sherlocka Holmesa – dedukcji. W tym sensie był też pierwowzorem dr. House’a. Potrafił postawić trafną diagnozę na podstawie krótkiej obserwacji, a przy okazji określić także zajęcie i miejsce zamieszkania pacjenta, którego widział po raz pierwszy. „Panowie, mam nadzieje, że zauważyliście, iż pacjent jest leworęcznym szewcem". Kiedy Conan Doyle i inni studenci wstrzymali oddech, Bell kontynuował: „Zwróćcie uwagę, że jego robocze spodnie są wytarte w miejscu, gdzie szewc opiera kopyto”.
Bell pisał, że „rozpoznanie przypadku polega w dużej mierze na dokładnym i szybkim obserwowaniu drobiazgów (...). Student przede wszystkim musi się nauczyć obserwować". Doyle był doskonałym studentem, a Bell uważał go za znakomitego diagnostyka. Pod koniec II roku studiów profesor wybrał go na asystenta w klinice w Szpitalu Królewskim. Tam Doyle miał wiele okazji, aby zaobserwować niesamowitą dedukcję mentora. Kiedyś usłyszał, jak Bell opowiadał studentom, że jego pacjent był niedawno zwolnionym oficerem, który służył w szkockim regimencie na Barbadosie. Rozumowanie wyjaśnił w ten sposób: „Widzicie panowie, był to człowiek pełen szacunku, a jednak nie zdjął kapelusza. Nie zdejmują ich w armii, ale gdyby pacjent zrezygnował ze służby dawno temu, zdążyłby się już przyzwyczaić do cywilnych obyczajów. Roztaczał wokół atmosferę służbistości i niewątpliwie był Szkotem. Co do Barbadosu, to tam właśnie można się nabawić elephantiasis (słoniowacizny), na którą się skarżył”. Tę scenę Conan Doyle prawie dosłownie przeniósł do swojej pierwszej powieści.
W „Studium w szkarłacie" Holmes zadziwia właśnie poznanego Watsona, zauważając, że był on lekarzem wojskowym, stacjonował w Afganistanie i nie odpowiadało mu to zajęcie. Sposób, w jaki Holmes uzasadnia wnioski, jest kopią rozumowania zastosowanego przez Bella: Watson jest dżentelmenem „w typie medycznym”, roztacza wokół aurę wojskowej dyscypliny, przyjechał z gorących krajów, bo ciemna skóra twarzy nie odpowiada kolorem nadgarstkom. Na twarzy ma wypisane ciężkie przejścia,a jego lewe ramię było zranione, bo trzyma je sztywno i w nienaturalny sposób. W jakim rejonie lekarz wojskowy mógł wówczas zostać ranny? Oczywiście, w Afganistanie. Conan Doyle odwołuje się do tzw. drugiej wojny angielsko-afgańskiej w latach 70. XIX wieku.
Doyle pisał o Bellu: „Gdyby był detektywem, zamieniłby tę dziedzinę w naukę ścisłą". Profesor miał zwyczaj obserwować ręce pacjentów, ich tatuaże i słuchać akcentu. Holmes też zwracał uwagę na strój i akcesoria podejrzanych, a nawet na stopień zabrudzenia butów. Bell stanowił też fizyczny pierwowzór Holmesa. Podobnie jak słynny detektyw miał kanciastą twarz i przenikliwe spojrzenie. Obaj byli ludźmi o bogatych zainteresowaniach, chociaż mieli odmienne hobby.
Doyle podziwiał Bella nawet wówczas, kiedy już zapomniał o karierze medycznej. Wiele wskazuje na to, że uczeń przerósł mistrza. Kiedy Doyle był już sławny, Bell podesłał mu kilka pomysłów na opowiadania. Na marginesie listu pisarz zanotował: „nie nadają się".
W Holmesie jest też dużo samego Doyle’a. Autor podobnie jak jego bohater fascynował się okultyzmem. Po serii zgonów w rodzinie zapoczątkowanych w 1906 r. śmiercią żony Louisy Doyle pogrążył się w depresji i zaczął szukać pocieszenia w spirytyzmie. Przyjaźnił się z Harrym Houdinim, a nawet był przekonany, że słynny iluzjonista sam ma nadnaturalne moce i nie dawał się przekonać, że występy opierają się na trikach i iluzji.
Ta końcówka nasunęła mi od razu serię o Murdochu - pojawia się tam nie tylko Houdini, ale i sam Conan Doyle
Anonymous - Pią 30 Gru, 2011 15:36
i wychodzi, ze od House zatoczyl kolo. Ale podoba mi sie cytat o Watsonie - ktory mogl zostac zastosowany w serialu niemal doslownie
milenaj - Pią 30 Gru, 2011 17:14
Mój egzemplarz Wprost niestety uległ spaleniu jako podpałka do pieca.
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 21:32
Szkoda A może pamiętasz choćby przybliżony tytuł artykułu?
BTW stwierdzam, że trzepnęło mnie naprawdę mocno - wczoraj powtórzyłam sobie Study in Pink, dzisiaj (zamiast pracować) włączyłam The Blind Banker... Uzależniona jak nic Powinnam się leczyć?
Agn - Pią 30 Gru, 2011 22:18
No, ja cię na pewno do leczenia namawiać nie będę, jako że w pełni rozumiem i uważam to za całkowicie naturalną reakcję na dobrą serię. Rzekłam!
| Aragonte napisał/a: | Książek nie pamiętam za dobrze, ale chyba o preferencjach nic tam nie było |
W naszym serialu Holmes jest homoseksualistą. Mnie to nie przeszkadza ani trochę. Natomiast w książkach nie ma nic w tym kierunku. Holmes po prostu zrezygnował z przyjemności posiadania rodziny i w ogóle związków, flirtów itd., by zająć się tym, czym się zajmował. Tak mi się przynajmniej coś mocno kołacze.
W książkach Laurie King, która kontynuowała Holmesa (i to całkiem sympatycznie, bardzo mi się jej książki podobały), pojawia się postać Mary Russell, mocno młodszej od Sherlocka kobiety, z którą Holmes się po jakimś czasie ożenił. Natomiast u Doyle'a - ani dudu.
Admete - Pią 30 Gru, 2011 22:22
| Cytat: | | W naszym serialu Holmes jest homoseksualistą. |
Skąd taki wniosek? Nie przyszło mi to do głowy, a serial oglądam teraz ponownie.
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 22:32
| Admete napisał/a: | | Cytat: | | W naszym serialu Holmes jest homoseksualistą. |
Skąd taki wniosek? Nie przyszło mi to do głowy, a serial oglądam teraz ponownie. |
Mnie też nie - raczej wydaje mi się kimś, dla kogo sex jako taki nie istnieje (podobnie jak wiele innych dziedzin, które uznaje za nudne ).
Książkowy Holmes lekceważąco odnosił się też do uczuć jako takich - serialowy Sherlock mówi coś o tym, że stwierdzono, iż nie ma on serca, po czym zachowuje się jednak nie do końca zgodnie z tym stwierdzeniem
Caitriona - Pią 30 Gru, 2011 22:34
U, Aragonte, widze, że Cię nieźle wzięło Ale ja się temu nie dziwię. Ta wersja jest po prostu rewelacyjna i nie mogę się doczekać kolejnej
Agn - Pią 30 Gru, 2011 22:36
Na pytanie Watsona o dziewczyny Holmes odpowiada: "Nie mój rejon", Watson mówi mu, że aaa, no okej, spoko i pyta go, czy wobec tego ma chłopaka. Poza tym była w pierwszym odcinku scena, w której Watson chyba coś mówił do Lestrade'a, a Holmes go bardzo, bardzo uciszał. Watson popatrzył na nich dwóch i mówi: "Żartujesz?". Cała ta scena nieco sugeruje, że Holmes chętnie umówiłby się z Lestradem.
Aragonte - Pią 30 Gru, 2011 22:46
| Agn napisał/a: | | Na pytanie Watsona o dziewczyny Holmes odpowiada: "Nie mój rejon", Watson mówi mu, że aaa, no okej, spoko i pyta go, czy wobec tego ma chłopaka. |
Dla mnie to żart i oczko puszczone do widzów. Tak samo traktuję - jak żart - teksty landlady Sherlocka i Johna oraz wszystkich pozostałych, którzy uznają ich za parę (biedny Watson: "I'm not his date!" ).
Zaraz wydłubię ten dialog z aluzjami i wrzucę tu słowo po słowie.
Naturalnie może być tak, że to hasło "date" nie pojawia się tu bez przyczyny, bo Sherlock kogoś faktycznie będącego jego "date" tu sprowadził Ale nie jestem tego pewna, raczej mi wygląda to na dowcip scenarzystów.
| Agn napisał/a: | | Poza tym była w pierwszym odcinku scena, w której Watson chyba coś mówił do Lestrade'a, a Holmes go bardzo, bardzo uciszał. Watson popatrzył na nich dwóch i mówi: "Żartujesz?". Cała ta scena nieco sugeruje, że Holmes chętnie umówiłby się z Lestradem. |
Muszę sobie przypomnieć tę scenę, bo nie odebrałam jej w ten sposób.
Żeby było jasne - jest mi wsio rawno, jakiej orientacji jest serialowy Sherlock (i tak go już uwielbiam, co tu kryć ). Po prostu mam za mało danych, żeby to jasno stwierdzić
|
|
|