To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - LOTR

BeeMeR - Śro 26 Wrz, 2007 21:29

Admete napisał/a:
W Powrocie króla się wcale nie tłuką, no wiesz co...;-)
:rotfl: Spróbuj to wytłumaczyć mojej Mamie, która (z kuchni, co Ją w dużej mierze tłumaczy, podczas gdy ja malowałam przedpokój, a film - mój wieloletni wspomagacz przy remontach :mrgreen: - szedł w pokoju) podczas gromkich oklasków przy koronacji i dziękowania sobie wzajem zapytała: "a o co oni się tym razem biją?" :lol:
Marija - Śro 26 Wrz, 2007 21:32

Admete napisał/a:
EDIT:
Czyta jedyne słuszne tłumaczenie pani Skibniewskiej :-D
:bejsbol: Tak jest, jedynie słuszne! Frodo Bagosz precz!!!
Ja jestem chyba dziewiętnastowieczna, bo Wiedźmina zmęczyłam raz i z trudem, Harry Potwór jest nie do przełknięcia (próbowałam :? ), a do LOTR wracałam wielokrotnie, do całości, fragmentów, od przodu, od tyłu....

BeeMeR - Śro 26 Wrz, 2007 21:35

Ja książkę czytałam dwa razy - jako nastolatka i przed filmem. Próbowałam zaś chyba we wszystkich tłumaczeniach, ale najbardziej lubię tłumaczenie Skibniewskiej - a dokładniej jedno, konkretne wydanie z "poszarpanymi brzegami", które czytałam za młodu
którego jestem dumną właścicielką :mrgreen:
Po kilku latach szukania (może nie nazbyt wytężonego, ale jednak) dostałam właśnie takie! :banan_czerwony:

Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:15

W zasadzie mam kazde polskie tłumaczenie (plus Il signiore degli anelli :D ) i pomimo że zawsze nachetniej wracam do Skibniewskiej (mam je zczytane niemal na śmierc - najlepiej sie w tym wydaniu poruszam w poszukiwaniu ulubionych fragmentów. Znam je niemal na pamiec) najbardziej cenie sobie Frąców. Łoziński ma piekny styl, ale z tym Bagoszem i Czatownikiem Łazikiem - grubo przesadził. Skibniewska ma z kolei cięzkostrawny styl i wielu zniecheciła od LOTRa, właśnie tymi zakalcami pisarskimi. Frącowie mają dobry styl, lekkie pióro, a przy tym zachowali wszystkie nazwy własne. To jakby kompromisowe połaczenie Skibniewskiej z Łozińskim - dla mnie bomba. Niestety wydane w Amberze - ma duzy format. Ani to do torebki włożyć, ani pod poduszke...
Admete - Śro 26 Wrz, 2007 22:22

Ja nie mam całego wydania Frąców, ale kupię. Mam za to angielskie z Nazgulami ;) I dwa Skibniewskiej, to z lat 90 i potem z Muzy. Teraz się przymierzam do ładnego Silmarillionu, bo wydanie z Czytelnika już mi się zużyło troszkę. Dla mnie styl Skibniewskiej jest w sam raz.
Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:32

Mnie też styl Skibniewskiej specjalnie nie przeszkadza, a już na pewno nie przeszkadzał mi zachłysnąc się Tolkienem. znam jednak kilka osób (w tym prawdziwych miłośników fantstyki, co to przeczytali tysiace pozycji tego gatunku), którzy uważaja Tolkiena za takiego sobie pisarzynę o ciężkim zakalcowatym stylu. a to nie jego styl. Czasami aby dobrze przetłumaczyc ksiazke nie mozna jej tłumaczyć dosłownie słowo w słowo. Trzeba oddać ducha, styl i magię. I w tym przypadku Fracowie robią to najlepiej.
Do Skibniewskiej odczuwam wielki sentyment,. to moje pierwsze zetkniecie ze Śródziemiem i z "tym tarczowym", z "tym mieczowym", z "tym z włosami" i z "tym blondaskiem" :D
Sirmallion już mi się rozpadł. Jednak kiepskie jakosciowow wydanie. Tez musze sobie kupic nowy. Za dwadziescia pare lat. Jak dobrze pojdzie.

Trzykrotka - Śro 26 Wrz, 2007 22:33

Wiecie, ze na Władcę długo mówiliśmy Sagan? W którymś z języków skandynawskich tytuł brzmi Sagan Om Ringen
Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:42

Trzykrotka napisał/a:
Wiecie, ze na Władcę długo mówiliśmy Sagan? W którymś z języków skandynawskich tytuł brzmi Sagan Om Ringen



:rotfl:

BeeMeR - Śro 26 Wrz, 2007 23:11

Jak napisałam - najbardziej lubię Skibniewską - ale Łozińskiego czytało mi się też bardzo dobrze - ma naprawdę lekkie pióro. Bagosze, Łaziki itp. potraktowałam jako ciekawostkę - i trochę podziwiam, że stworzył właściwie całe własne nazewnictwo, niewątpliwie przemyślane - niestety - do większości nie trafia (np. do mnie :-P ). Frąców znam najmniej, bo mi się wybitnie nie podobało to wydanie, z obrazkami włącznie - przeglądałam tylko i przyznaję - podeszłam trochę jak do jeża, bo nie lubię jak się poprawia coś, co jest dobre - a dla mnie tłumaczenie Skibniewskiej takie jest.
Caitriona - Czw 27 Wrz, 2007 11:36

Aragonte napisał/a:
Które tłumaczenie czytasz, Caitri?


Najpierw miałam w ręku tłumaczenie Łozińskiego, pierwsze rozdziały przeczytałam w jego łumaczeniu (bo tylko on był dostępny w bibliotece), ale nie podobał mi się Podgórek, wiec po konsultacjach (Admete i Aragonte) wymieniłam na Sibniewską i czyta mi się teraz bardzo dobrze.

Nie wiem jeszcze czy ta ksiażka jakoś bardzo mną 'zawładnie', ale ja lubię fantastykę i póki co bardzo mi się podoba, wiec jest na dobrej drodze żeby zdobyć stałą czytelniczkę ;)

praedzio - Czw 27 Wrz, 2007 14:08

Dziołszki, a może w dziale Literatura znajdzie się jakiś kącik dla WP? Sama bym sobie znów powtórzyła Władcę i podyskutowała z wami na ten temat... :)
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 14:31

Dobry pomysł! Przydałoby się znowu podczytać tu i ówdzie :roll: . Pogoda sprzyja takiej lekturze: przedwczoraj po południu, jak wyszłam z domu, to chmury nad wzgórzami się kłębiły jak nad Mordorem :zalamka: .
Caitriona - Czw 27 Wrz, 2007 14:50

A moze zostańmy tutaj? Nikt nas chyba za to nie zabije (mam nadzieję)? Tym bardziej że będziemy pewnikiem robić odwołania do filmu ;)
Marija - Czw 27 Wrz, 2007 15:07

Odwołania do filmu będą nieodwołalnie :-P - niby jak miałby wyglądać Aragorn, niż jak w filmie właśnie? :serduszkate:
Admete - Czw 27 Wrz, 2007 15:09

Zostańmy tutaj. Na pewno będziemy książkę i film porównywać nieustannie :-)
praedzio - Czw 27 Wrz, 2007 17:34

Kak chotite. ;)
Gunia - Czw 27 Wrz, 2007 20:28

AineNiRigani napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Wiecie, ze na Władcę długo mówiliśmy Sagan? W którymś z języków skandynawskich tytuł brzmi Sagan Om Ringen



:rotfl:

:rotfl:

achata - Sob 29 Wrz, 2007 11:03

A ja czytałam pierwszy tom odnowionego Łozinskiego. Bez Bagosza, ale niestety nadal z Łazikiem :) Potem mi koleżanka pożyczyła tłumaczenie Skibniewskiej do dwóch dalszych części i jakby cos w tej ksiażce wygasło. Czegos mi tam potem brakowało. W koncu dzięki dobrym ludziom z Klubu Świata Ksiażki zebrałam całą odnowioną trylogię Łozińskiego i ogólnie lubię. Nawet mi łazik tak nie przeszkadza. Aine mnie zaciekawiła tymi Frącami. Bedzie trzeba jeszcze raz przeczytać całosć Łozińskiego a potem tamto wypożyczyć, zeby mieć porównanie.
A teraz nowina już ad filmu. Znalazłam cosik takowego w jednym sklepie internetowym:
http://www.vivid.pl/film/...-+2+movies.html
http://www.vivid.pl/film/...-+2+movies.html
http://www.vivid.pl/film/...-+2+movies.html
Czyżby była to długo oczekiwana wersja super-rozszerzona?
Czas trwania jednego filmu to około 6 godzin. Nie wiem co o tym myśleć... A już prawie zdecydowałam się na tani zakup trzech rozszerzonych części na allegro, żywcem z Anglii.

Admete - Sob 29 Wrz, 2007 11:26

Ja mam wersję czteropłytową. Może to będzie to samo, na dwóch płytach w innym opakowaniu? Bo to nie sam film będzie tyle trwał, tam jest informacja o dodatkach. Zabiłas mi klina.
Ja na Frąców nie narzekam, ale do Łozińskiego się juz teraz nie przekonam niestety. Stare przyzwyczjenie, wiersz o pierścieniach ma u mnie jedyna słuszną wersję pani Skibniewskiej. W końcu była jedynym tłumaczem, który pracował nad przekładem za życia Tolkiena i kontaktowała się z nim.

Anonymous - Sob 29 Wrz, 2007 12:09

trzeci raz musze pisac o swoich spostrzezeniach, bo mi posty zezera :wsciekla: :wsciekla: :wsciekla:
I chyba kazda wersja jest coraz gorsza i bardziej ogledna...
Zauwazylam pewną prawidłowość. Osoby, które miały (mniejszy lub wiekszy) kontakt z jezykiem angielskim, znaja pisownie i czesciowo rozumieja zrodlo imion - wola Skibniewska. Przeszkadzaja im spolszczenia i kompromisy językowe.
Ci, ktorzy nie mieli do czynienia z angielskim, zawsze wola wersje lozinskiego. Znika dla nich bariera jezykowa, nie musza sie zastanawiac jak sie wymawia "smeagol". Porywa ich styl lozinskiego, bo podstawowa bariera, ktora odstrasza "jezykowcow" nie jest dla nich bariera, a kolem ratunkowym.
Dla mnie czytanie lozinskiego bylo tortura. W dodatku masocistyczna. Facet ma piekny styl, czyta sie jego wersje niczym bajke, mozna wejsc gleboko w tresc. Jego jezyk jest niezwykle plastyczny. Jest nie tylko suchym tlumaczeniem, jak to ma miejsce w przypadku Skibniewskiej, ale poetycznym opisem oddajacym ten piekny, magiczny klimat powiesci. I gdy juz weszlam w ten swiat (duzo intensywniej niz w przypadku skibniewskiej) otrzymalam serie lodowatych prysznicow w postaci bagoszow, lazikow i czatownikow. A ze u lozinskiego wszystko jest intensywniejsze - te prysznice rowniez takowe byly. Po prostu traumatyczne przezycie...



P.S. cos mi sie placze, ze piesni nie tlumaczyla Skibniewska, a ktos inny. Ale moze cos mi sie pomyrdalo ...

Admete - Sob 29 Wrz, 2007 12:23

Wiersz o pierścieniach jak najbardziej Skibniewska, pieśni w środku tekstu tłumaczył Włodzimierz Lewik, potem w kolejnych wydaniach WP według Skibniewskiej są to wersje Tadeusza A. Olszańskiego i Lewika. Lewik tłumaczył ( podobnie jak Skibniewska ) przed wydaniem Silmarillionu, więc oboje byli nieświadomi pewnych spraw. Ogólnie wydanie Muzy z 2001 roku i późniejsze są poprawione pod względem merytorycznym przez Marka Gumkowskiego, który jest znawcą Tolkiena. W Amberze przy tłumaczeniu Frąców też współpracował Gumkowski i dlatego ufam tej wersji ;-) Mam zamiar dokupić resztę części. Z Amberu mam przecież Niedokończone opowieści i chciałabym w końcu kupić Dzieci Hurina. Może mi ktoś na Gwiazdkę sprezentuje ;-) Nowy Silmarillion i Hobbita tez kupię z Amberu, bo chcę z ilustracjami.
Natomiast Zysk wydał kilka dobrych książek o twórczości Tolkiena.
A tak naprawdę to nie ma nic piekniejszego niż oryginał LOTR - nie jestem jakaś świetna z angielskiego, ale czytałam obszerne fragmenty w tym języku.
Przy okazji podam stronę almanachu tolkienowskiego Aiglos - można zamawiać za niewielką opłatą, ja mam dwa numery i chyba zamówię sobie ostatni.

http://aiglos.tolkien.com.pl/

trifle - Sob 29 Wrz, 2007 16:10

Mogłabym też dostać serkretne pamiętniki? Prooooszę :kwiatki_wyciaga: trifle87@poczta.fm
Anonymous - Sob 29 Wrz, 2007 16:20

o jakie pamietniki chodzi? Pewniem nie w temacie...
trifle - Sob 29 Wrz, 2007 17:07

Trzykrotka napisał/a:
Robię porządki w plikach i natknęłam się na Sekretne Pamiętniki FotR. Wszyscy znają, ale ja co tam, oto początek dziennika Boromira:

DZIENNIK BOROMIRA Z GONDORU

Dzień pierwszy:

Przybyłem na spotkanie rady Elronda. Aragorn zachowuje się jakby był lepszy
od innych. Myśli, że jest taki wspaniały bo wyrwał sobie tę elfkę. A
przecież nawet jeśli ma cudownie wyrzeźbiony tors, wspaniale ukształtowane
mięśnie, męski, kilkudniowy zarost i ten ciepły, rozbrajający wzrok, to nie
znaczy że...że...uch...zaraz...zapomniałem o co mi chodziło.
Wygląda na to, że niechcący zgodziłem się na jakąś misję. Byłem zbyt zajęty
patrzeniem na Aragorna i jego...sposób siedzenia...no i skinąłem głową
chociaż nie dosłyszałem o co mnie pytają
Ups...


O ten post Trzykrotki mi chodziło, przeczytałam z opóźnieniem, jak zwykle.. :roll:

Anonymous - Sob 29 Wrz, 2007 17:13

aaaa, ale to juz stare jest...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group