To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Jane Austen - życie i epoka - KSIĄŻKA ''THE MAKING PRIDE AND PREJUDICE 1995''

Trzykrotka - Śro 18 Lis, 2009 14:19

Była :wink:

Dziś jest bardzo ciekawy odcinek, polecam

Rozdział 6
TANIEC


W czasach Jane Austen taniec był integralną częścią życia towarzyskiego. Jeśli pomyślimy o tym, jak bardzo ona sama kochała taniec i jak kluczową rolę grał on w zalotach, nie dziwimy się, że wiele decydujących scen jej powieści odbywa się podczas tańca czy na balu. Dzięki temu zyskaliśmy ekscytującą możliwość – szansę na dosłowne przywołanie do życia tak ważnej części opowieści. Wyzwaniem było znalezienie odpowiednich tańców i nauczenie ich w krótkim czasie dużej obsady, z której wiele osób nigdy wcześniej nie tańczyło. To niewdzięczne zadanie złożyliśmy na barkach Jane Gibson, która ma nie tylko gruntowną wiedzę o tańcu historycznym, ale – jako znana nauczycielka ruchu w szkołach aktorskich - także doświadczenie w pracy z aktorami.
„'Duma i uprzedzenie' była dla mnie świetną pracą, która odwoływała się do tematu, który mnie najbardziej interesuje, czyli do towarzyskiego wymiaru tańca, do tego, w jaki sposób jest on zarówno odbiciem społeczeństwa, jak i kluczem do tego, co ludzie myśleli i czuli. Jak wiemy, taniec jest istotną częścią 'Dumy i uprzedzenia.' Podczas tańca dzieją się znaczące rzeczy. Dobrze więc było przekonać się, że zarówno reżyser, jak i cała produkcja podchodzili do tematu bardzo entuzjastycznie i zgadzali się, ze jest to ważny aspekt opowieści. Pierwszym krokiem było odświeżenie sobie powieści i zaznaczenie wszystkich odniesień do tańca. Już wcześniej znałam wiele tańców z tej epoki, ale zaczęłam robić wiele dodatkowych poszukiwań. Koniec osiemnastego wieku to bardzo ciekawy czas, zmierzający ku epoce ogromnych zmian.”

Historia angielskich tańców wiejskich „Tak zwane angielskie tańce wiejskie są największym wkładem Anglii w dziedzictwo tańca europejskiego. We Francji mieli barok, z ośrodkiem w Wersalu. Tańce barokowe są wspaniałe – arystokracja tańczyła znakomite menuety i sarabandy. Zaszczepiono je także w Anglii, ale tu były naśladowane w odmienny sposób. Wersal był ośrodkiem życia towarzyskiego, cała Francja kopiowała to, co stamtąd wychodziło. W Anglii było inaczej, co miało duży związek z tym, że Anglicy mieszkali w swych wspaniałych domach i wiejskich rezydencjach. Stąd wzięło się ich zamiłowanie do tego, co nazywamy angielskimi tańcami wiejskimi. Dziś jest to termin bardzo mylący, bo kiedy mówi się „wiejski taniec,” myśli się od razu o zielonych błoniach, po których skaczą ludzie z dzwonkami i wstążkami w dłoniach, a tak naprawdę tańce te były tańczone na dworze królewskim i stąd wzięły swoją popularność. Kiedy Elżbieta I wyruszyła w swój wielki objazd po kraju, widziała często wieśniaków tańczących na klepiskach, a ponieważ bardzo się jej te tańce podobały, zaprosiła ich na dwór. Tutaj mistrzowie tańca opracowali na ich podstawie układy czysto dworskie. Takie więc są korzenie tego, co dziś nazywamy angielskimi tańcami wiejskimi.
Na dworze w epoce Restauracji powstała forma, którą dziś nazywamy nowymi tańcami wiejskimi, a która osiągnęła swój rozkwit pod koniec siedemnastego i w osiemnastym wieku. Wiemy, że zarówno Karol I jak Karol II tańczyli te nowe tańce figurowe, które rysowały piękne przestrzenne wzory na posadzce. Te wzory szczególnie interesowały ludzi tamtych czasów i przywiązywali do nich dużą wagę. Dziś wydają się dość skomplikowane, trzeba jednak pamiętać, że taniec był absolutną podstawą w życiu tych ludzi – wtedy wszyscy umieli tańczyć. Było wielu mistrzów tańca, którzy udzielali lekcji. Bardzo często ludzie mieli prywatne lekcje tańca w domach. Jest nawet taka śliczna opowieść w dziennikach Samuela Pepysa; frustruje się on, bo nauczyciel tańca jego żony przychodzi bardzo, bardzo często. Staje się tak podejrzliwy, ze po jednej z lekcji biegnie do sypialni sprawdzić, czy łóżko jest ciepłe!
W listach do siostry Cassandry Jane Austen wyraża swoją własną namiętność do tańca. „ Zeszłego wieczoru mieliśmy niezwykle udany bal. James zasługuje na uznanie za ogromny postęp jaki poczynił w tańcu... Spędziłam bardzo miły wieczór. Tancerzy było więcej niż pokój mógł pomieścić, co w każdych warunkach tworzy dobry bal. Było dwadzieścia tańców, tańczyłam wszystkie bez żadnej fatygi....”
„Wszystkie te uwagi pokazują, że taniec dla każdego był centrum życia,” mówi Jane Gibson. „Dzisiejszym ludziom trudno jest to zrozumieć, bo dziś na przykład od intelektualisty nie oczekujesz, że umie tańczyć - raczej jesteś pewien, że nie umie. Jednak wtedy jeszcze ciągle u podłoża tego zjawiska tkwiły korzenie renesansowe: Elżbieta I promowała mężczyzn, którzy dobrze tańczyli, bo uważała to za oznakę inteligencji. Pięknyy taniec był jednoznaczny z wysokimi osiągnięciami, gracją i harmonią w myśleniu.
„Jest to coś, co zupełnie zatraciliśmy w naszych czasach. Według Belindy Quirley, która jest wielkim autorytetem jak chodzi o taniec historyczny, zmiany zapoczątkowała Wielka Rewolucja Francuska w 1789. Barok był apoteozą tańca, z najwspanialszymi osiągnięciami. Nastąpiło wtedy wielkie przesunięcie świadomości – od ścisłego związku z Bogiem, do poczucia własnej indywidualności.
„Jane Austen wyraża wiele z tego w swoich dziełach. W późniejszych powieściach, jak choćby w 'Emmie,' mówi o walcu, który wchodzi w modę i o wielkiej zmianie, jaką on symbolizuje. Tańczenie walca było fizyczną manifestacją tych zmian, tańcem, w którym tancerze zwracali się ku sobie, nie pląsali już w grupach, kiedy to ludzie patrzyli na siebie nawzajem i czerpali z tego przyjemność. Ale w epoce 'Dumy i uprzedzenia' te zmiany jeszcze nie nastąpiły i mówi się w niej jedynie o tańcach tańczonych w korowodzie.

Typy tańców w „Dumie i uprzedzeniu”
Jane Austen pisze, że Darcy widzi Elizabeth 'przesuwającą się w tańcu,' ponieważ w układzie angielskich tańców nastąpiła ewolucja związana z konstrukcją sal balowych, które były długie i wąskie. Ludzie poruszali się i tańczyli w kwadratach złożonych z czterech par, kiedy to jedna para podąża za drugą w korowodzie wzdłuż całego pokoju. Kształt pokoju niejako wymuszał takie właśnie układy, które przede wszystkim oglądamy w 'Dumie i uprzedzeniu.'
„Tańce korowodowe dzieliły się na tak zwane pomniejsze dubeltowe i pomniejsze potrójne. Oznacza to, że tańczone były w kompletach po cztery albo po trzy pary. Odkryłam, że pod koniec osiemnastego stulecia chętniej tańczono układy potrójne, w których brały udział trzy pary. Postronny obserwator mógł nie dostrzegać wzoru, bo pozornie wyglądało to jak dwie długie linie tancerzy – ale tak naprawdę tańczono w kompletach po trzy dwójki. Pierwsza para postępowała wzdłuż pokoju, druga w przeciwną stronę stosownie do muzyki, a trzecia za nią. Oznacza to, że każdy tańczył z każdym i nie był przywiązany na stałe do jednego partnera. Chodziło o integrację.
„Innym powodem, dla którego taniec potrójny był tak popularny było to, że trzecia para miała niewiele kroków, co dawało jej więcej okazji do stania i rozmowy. Musimy cały czas mieć w pamięci wagę tańca w sztuce uwodzeniu i zalotów. W tańcu dziewczęta mogły robić to, czego nie mogły nigdzie indziej, czyli być z mężczyzną bez przyzwoitki. T właśnie dlatego rozmawiali ze sobą podczas tańca. W szeregu mieli więcej prywatności, niż gdziekolwiek indziej. Mężczyzna mógł zaprosić kobietę do dwóch tańców z rzędu, jak zrobił to Bingley z Jane na wieczorku w Meryton. Oznaczało to, że mogli spędzić ze sobą dużo czasu, bo jeśli par było dużo, to odtańczenie całości zajmowało im dłuższą chwilę.

cdn

Tłumaczyła: Trzykrotka

Admete - Śro 18 Lis, 2009 14:30

O rany, jakie to skomplikowane ;)
Trzykrotka - Śro 18 Lis, 2009 15:08

Oj tak! Taki potrójny taniec kojarzę z końcówki Emmy z Kate Beckingsale, kiedy to w komplecie łączą się trzy zaręczone pary: Emma z panem Knightleyem, Jane Fairfax i Frank Churchill i Harriet z panem Martinem.
No i wreszcie wiem, co miała na myśli Jane pisząc (w Nortanger Abbey), ze Catherine i Izabella tanczyły "w innych kompletach." I wiem, czemu pani Bennet mówiła o "dwóch pierwszych," czy "dwóch drugich" tańcach.

BeeMeR - Czw 19 Lis, 2009 13:26

Jeśli chodzi o muzykę w serialu, to ja uwielbiam motyw dotyczący pana Collinsa - będący kwintesencją komizmu i pompatyczności jego postaci :rotfl:
Ale - co tu ukrywać - ja uwielbiam pana Collinsa w całokształcie :mrgreen:

Trzykrotka - Czw 19 Lis, 2009 13:59

BeeMeR napisał/a:
Ale - co tu ukrywać - ja uwielbiam pana Collinsa w całokształcie :mrgreen:


Razem z jego chudymi nózkami w czarnych pończoszkach :banan: . Pan Collins jest arcydziełem, ja go też uwielbiam. Z daleka oczywiście.
Obejrzałam ostatnio dla przypomnienia dwie starsze Emmy, także pod kątem scen tanecznych, czyli balu. I muszę powiedzieć, że w tym meczu zdecydowanie wygrywa Emma amerykańska. Scena, w której Emma - Gwyneth niepokoi się o nie-tańczącą Harriet, potem niepewność, kto pannę Smith prosi do tańca i tryumfalne wkroczenie pary Smith-Knightley w korowód taneczny - wszystko to jest świetnie wyreżyserowane i przepiękne. Równie ślicznie prezentuje się taniec Emmy i pana Knightley, do tej samej melodii, do której Lizzy tańczyła w panem Darcy - taniec ma wdzięk i pewne dostojeństwo, choć ruchy sa nieco zbyt baletowe (wężowe, jak powiedziałaby Mniszkówna :mrgreen: ). W Emmie z Kate każą nadąsanemu panu Knightley wykonywać razem z Emmą absurdalne podskoki. Ratuje się tylko scena - naprawdę urocza - finałowego tańca trzech par.

Trzykrotka - Czw 19 Lis, 2009 20:41

Dziś o pożytkach Coca Coli i o różnych znaczeniach słowa "maggot."

Próby
Przed rozpoczęciem zdjęć do filmu należało wybrać około piętnastu rożnych tańców, ułożyć choreografię i przeprowadzić próby. Simon wspomina, jak to się działo: „Jane Gibson ma wspaniałą książkę z tego okresu, pod tytułem 'Stosowna księga wiejskich tańców,” która zawiera je wszystkie, wraz z instrukcją, jakie są kroki. Mają piękne nazwy, jak na przykład „Panny z Shrewsbury,” „Droga do Highgate,” czy „Maggot pana Beveridge.” Udaliśmy się do studia kompozytora Carla Deviesa i wspólnie nad nimi pracowaliśmy.”
Dwie najważniejsze sceny zbiorowe w filmie to wieczorek taneczny w Meryton, który jest imprezą małomiasteczkową i elegancki prywatny bal w Netherfield, a tańce należało dobrać tak, żeby skontrastować te dwa wydarzenia najbardziej jak to było możliwe. Jest też wiele pomniejszych scen różnych przyjęć, podczas których młodsze dziewczęta nagle postanawiają zrolować dywan i potańczyć. To oczywiście oznacza, że Kitty i Lydię oglądamy, jak tańczą prawie każdy taniec w filmie, czy to salach balowych, czy na przyjęciu świątecznym u cioci Phillips. Julia Sawalha i Polly Maberlly musiały w ciągu trzech dni nauczyć się piętnastu tańców. Spędzały tańcząc prawie 24 godziny na dobę.

Tańce w Meryton i bal w Netherfield
„Choć ludzie tańczyli te same układy w Meryton i Natherfield, to niektóre musiały być bardziej popularne w jednym środowisku, inne w drugim,” mówi Jane Gibson. „Na przykład do sali zebrań w Meryton wszyscy przyszli po to, żeby się dobrze bawić. Pochodzili z różnych klas. Była to typowa impreza dla lokalnej społeczności, rzeźnik, piekarz i wytwórca świec zebrali się, żeby spędzić przyjemny wieczór. Mniej zależy im na elegancji, bardziej na tym, żeby trochę poskakać. Wybrałam więc szybsze tańce, w rytmie reela i jiga. Ale jeśli się przyjrzysz, zobaczysz, że tańce są te same, różnica tkwi w stylu.”
„Na balu w Netrerfield Elizabeth i Darcy tańczą razem po raz pierwszy – elektryzujący moment, który wymagał odpowiedniej muzyki i układu tanecznego adekwatnego do nastroju tej chwili. Dla Simona był to jeden z najbardziej wymagających momentów filmu. „Scena ta zajmuje pięć i pół strony powieści, Elżbieta i Darcy tańczą i rozmawiają równocześnie, a to jest coś, czego boi się każdy reżyser. Nie bardzo wiedziałem, jak to zrobić, ale pomyślałem, że jeśli taniec wypadnie dobrze, to coś z tego wyewoluuje. Muzyka spodobała mi się od razu, ale kiedy zobaczyłem „Maggot pana Beveridge” tańczony zbiorowo, wiedziałem, że wyszło to perfekcyjnie.”
Jane Gibson, która zna ten taniec doskonale, uważa tak samo. „'Maggot pana Beveridge' to wspaniały taniec, tworzący piękny układ kroków. Tańczy się go z przyjemnością i równie miło ogląda, bo jest w nim wiele harmonii.
„Uważałam, że taniec ten nazywany jest 'maggotem' (czyli kornikiem), bo ruch par w przód i tył pokoju przypomina przemieszczanie się kornika przez zbutwiałe drewno. Potem odkryłam, że 'maggot' oznacza też 'kaprys' i ze wiele było tańców zwanych maggotami. Pan Beveridge musiał być jakimś mistrzem tańca, który ułożył kroki, jest to więc naprawdę 'Kaprys pana Beveridge.'
Andrew Davies: „Na balu w Netherfield ma miejsce rozmowa między Elizabeth a Darcym, która jest jak pojedynek szermierczy ujęty w taneczne kroki. Ma posmak tanga i passo doble. Jest tu wiele tupania nogami; zbliżają się do siebie i rozchodzą, a kilka obrotów, jakie robią, przypomina ruchy matadora. Ma się poczucie tańca i pojedynku równocześnie.”
Jane opracowała choreografię do tańców i w kilka dni zdołała nauczyć ich i obsadę aktorską i zawodowych tancerzy. Kiedy aktorzy poczuli się już swobodnie w tańcu, Simon rozpoczął próby z dialogiem. 'Colin i Jennifer nauczyli się kroków zadziwiająco szybko, więc dołączyliśmy słowa. Próbowaliśmy wciąż i wciąż od nowa, aż wszystko stało się bardzo naturalne. Jeśli jednak pominęli choć jeden krok, wywoływało to efekt domina, wszystko się sypało i trzeba było zaczynać od nowa. Postanowiłem użyć steadicamu, czyli ruchomej kamery umocowanej na operatorze, tak, że ruszała się ona wraz z nimi w tym samym rytmie; była jak jeszcze jeden tancerz i dawała efekt o wiele lepszy niż kamera nieruchoma.
Mieliśmy tylko trzy dni na zrealizowanie sceny balu, kręciliśmy w tej wielkiej posiadłości, co kosztowało krocie. Licznik zaczął pracować juz w momencie naszego przybycia. To była bardzo skomplikowana scena i pamiętam uczucie czystej paniki, że po prostu się nie wyrobimy. Zobaczyłem setkę ludzi, pięknie ubranych, ucharakteryzowanych, w kostiumach i makijażu. Wiedziałem, że przygotowywano ich od piątej rano i że wszyscy patrzą na mnie, czekając na instrukcje. Na szczęście, zaplanowaliśmy to w każdym szczególe i znaliśmy dokładnie każde ujęcie.
„Jedną z trudności tańca korowodowego jest to, że pary muszą przejść z jednego końca wielkiej sali w drugi, co zabiera dużo czasu. W pewnym momencie zrobiliśmy wiec cięcie na grająca orkiestrę i ujęcie panoramiczne wszystkich tańczących. Kiedy wróciliśmy do Lizzy i Darcy'ego, stali już o wiele dalej w szeregu par. To było drobne oszustwo w czasem i pozwoliło nam na pokazanie urody wzoru tanecznego ułożonego przez Jane, bez zabierania czasu przeznaczonego na snucie opowieści.”

Polly Maberly:
Kiedy próbowaliśmy nakręcić tańce w Lucas Lodge, gdzie po prostu odwijamy dywan i ruszamy w tany, okazało się, że ktoś musiał spędzić całą noc polerując podłogę, bo z miejsca zaczęliśmy się ślizgać; podłoga była jak tafla lodowa! Natychmiast nadbiegli ludzi z terpentyną, żeby zdjąć warstwę politury, bo zawsze podczas filmowanie ścigaliśmy się z czasem. Po turze intensywnego szorowania próbowaliśmy znowu tańczyć, ale nadal było to bardzo niebezpieczne. Wreszcie ktoś powiedział, żeby użyć Coca Coli. Nastąpił szybki bieg do bufetu po puszki z cola, która rozlano na podłogę i wytarto mopem. Kiedy wyschła, zaczęliśmy od nowa, dano sygnał do tańca, zagrało pianino, a my wybiegliśmy na parkiet i wszystko udało się bardzo szybko.

Tłumaczyła: Trzykrotka

BeeMeR - Pią 20 Lis, 2009 09:48

Coca cola rulez :rotfl:

Trzykrotka napisał/a:
W Emmie z Kate każą nadąsanemu panu Knightley wykonywać razem z Emmą absurdalne podskoki.
Pan Collins (mój ulubiony :mrgreen: - z daleka oczywiście ;) ) też podskakuje :P
Trzykrotka - Pią 20 Lis, 2009 10:07

No ale on powinien, bo jest postacią komiczną i nie umie tańczyć. Elizabeth musi sie najeść wstydu, bo on myli kroki. A godny pan Knightley jest bohaterem romantycznym!
Trzykrotka - Pią 20 Lis, 2009 15:32

Rozdział 7
ZA DWA TYGODNIE POCZĄTEK ZDJĘĆ

Na tym etapie wszystkie role są już obsadzone, a statyści, przynajmniej do pierwszej części, wybrani. Dział kostiumów zdjął miary ze wszystkich aktorów i nawet zdążył dokonać pierwszych przymiarek. Dział charakteryzacji zrobił zdjęcia całej obsadzie, zatrudniając zespół asystentów, którzy wykonali już z aktorami serię prób makijażu i uczesania. Simon i Sue starają się być obecni podczas nich. Będzie za późno żeby zmieniać zdanie co do stroju czy makijażu, kiedy aktorzy wkroczą już na plan.
Główne obiekty są już zamówione, a odpowiedzialny za nie robi ostatnie przygotowania co do zakopania kabli telefonicznych i usunięcia anten telewizyjnych. Dział projektów pracuje nad przystosowaniem pierwszej z lokacji i kalkuluje koszty budowy planów w studio. Wypożyczono rekwizyty, uszyto zasłony, wydrukowano tapety, namalowano szyldy sklepów i zajazdów, wyścielono meble nową tapicerką.
Zamówiono firmę cateringową i dostarczono jej szczegóły każdej niezbędnej diety. Zarezerwowano hotele i transport, zatrudniono tancerzy. Muzyka źródłowa została nagrana i opracowano wstępny harmonogram zdjęciowy. To okres bardzo wytężonej pracy, bo dobre przygotowanie jest sprawą kluczową. Nieprzewidziane kłopoty trafiają się zawsze, ale przy dobrym planowaniu łatwiej jest sobie z nimi poradzić.
Na tym etapie pracę na pełny etat zaczyna operator, John Kenwey. „Zanim zacznę, muszę odbyć kilka spotkań z reżyserem i producentem oraz, jeśli to możliwe, projektantem, żebyśmy mogli omówić główny cel, do jakiego dążymy. Największym wyzwaniem dla mnie jest osiągnięcie takiego obrazu, jakiego wszyscy oczekują. To jest zawsze trudne w przypadku filmów kostiumowych, zwłaszcza tak znanych i lubianych jak „Duma i uprzedzenie.”
„Następnym etapem jest przeczytanie scenariuszy pod kątem podzielenia ich na sceny, które będą kręcone w danym obiekcie. Grupuję je razem, żeby się nie okazało, ze zapomnieliśmy o jakiejś scenie nocnej i nie omówili jej, bo czas na filmowanie był bardzo krótki.”
Tłumaczenie: Trzykrotka


Odpuszczam kawał dalszego ciągu, który mówi głównie o konkretnych sprawach ustawienia kamery i oświetlenia. Jako tłumacz daję sobie prawo wyboru tekstów :wink:

Gosia - Pią 20 Lis, 2009 21:11

BeeMeR napisał/a:
Coca cola rulez :rotfl:

Pomyślałam sobie (prawie) to samo :mrgreen:
To jednak musi być straszne świństwo :roll:

Sofijufka - Pią 20 Lis, 2009 21:50

no nie darmo świetnie pomaga na przepychanie rur, ale za to jest pomocna przy atakach astmy, a odbąbelkowana pomaga przy niezytach żołądka...
Admete - Pią 20 Lis, 2009 21:59

A co oni potem zrobili z tą podłogą? Musieli ją chyba doprowadzić do poprzedniego stanu...
Trzykrotka - Pią 20 Lis, 2009 22:29

Ja sobie w ogóle wyobrażam, że najpierw wszyscy stawali na rzęsach, żeby te domy i pałace przystosować do swoich potrzeb, a potem trzeba chyba było z powrotem zainstalować grzejniki, lampy i gniazdka :o . W każdym razie pani Horn (ta od Longbourne) mówiła, że co prawda kilka miesięcy mieszkała wraz z gospodynią przybudówce, ale warto było - świetna zabawa i fundusze na remont całego skrzydła :wink:
Gosia - Pią 20 Lis, 2009 22:31

Tak, najpierw zrobili remont, żeby dostosować dom do potrzeb filmu, a potem, żeby posprzątać po sobie ;)
Trzykrotka - Sob 21 Lis, 2009 23:09

Praca kamery
(…)
W niektórych miejscach spotykaliśmy się ze specyficznymi problemami. W Belton House w hrabstwie Lincoln, w pokoju, w którym mieliśmy kręcić, wisiał obraz olejny zakrywający całą ścianę – 40 na 35 stóp – a ponieważ właśnie wrócił z renowacji, cała jego powierzchnia była pokryta świeżym werniksem. To wspaniały obraz i Simon chciał, żeby był widoczny za plecami Lady Catherine de Bourgh, ale oświetlenie go bez uruchomienia wszystkich lamp było prawdziwym testem.
„W Brocket Hall, w którym kręciliśmy sekwencję balu w Netherfield, pokój, który mieliśmy oświetlić, miał 60 stóp na 25, a Simon chciał, żeby w niektórych ujęciach widać było całą salę balową. Liam, zespół projektowy i ja musieliśmy rozwiązać ten problem razem. W końcu uznaliśmy, że zbudujemy małe słupki wzdłuż obu ścian pokoju, które pokryliśmy kwiatami i martwą naturą, więc z potrzeby zrobiliśmy cnotę sugerując, że przed balem pan Bingley wydał sporo pieniędzy na florystę.
Podczas prób jazd kamery zespól projektowy objaśnia dokładne, co zostanie zrobione w każdym z obiektów, łącznie z tym, jakie będą stały meble oraz przygotowuje szczegółowe plany pokazujące, gdzie każdy z nich będzie ustawiony w pokoju. Na tym etapie może zapaść decyzja o powieszeniu dodatkowych zasłon w oknach, żeby zasłonić widok za oknem, albo wspomóc oświetlenie.
Dużym problemem w filmowym Longbourn było to, że gigantyczne reflektory umieszczone za oknami musiały stanąć na bezcennych kwiatowych rabatach pani Horn. Ale w tym obiekcie filmowano też sceny na zewnątrz, a w nich potrzebne były te same rabaty, więc musieliśmy się upewnić, że nic im nie grozi ze strony lamp i ciężkich buciorów. W końcu wybudowaliśmy małe niskie platformy które można było szybko rozmontować, a potem znów zmontować nad rabatkami bez ich tratowania.

Próby czytane
Mniej więcej na dwa tygodnie przed pierwszym klapsem wszyscy zainteresowani są zapraszani na próbę czytania tekstu do sal prób BBC. W przypadku „Dumy i uprzedzenia” oznacza to, że w jednym pomieszczeniu spotyka się po raz pierwszy około siedemdziesiąt osób. Właściwie była to jedyna chwila, w której niektórzy aktorzy oglądali innych, jeśli nie przynależeli do jednego wątku. Ponieważ miało być tak wiele osób, podpisaliśmy miejsca siedzące, żeby mieć pewność, że odpowiednie grupy aktorów będą siedziały razem podczas czytania ich scen, a Simonowi dawało to szansę przedstawienia wszystkich po imieniu.
Lucy Briers (Mary Bennet) bardzo to doceniła: 'Kiedy dostałam pierwszą rolę po szkole teatralnej, przyszłam na próbę czytaną. Nie widziałam, jak się to odbywa, więc złapałam jakieś krzesło i usiadłam, a potem, ku swojemu ogromnemu zażenowaniu odkryłam, że siedzę między głównym aktorem, a producentem,”
Jak mówi Simon Langton, „To jest moment strasznie szarpiący nerwy. Każdy wie, że to pierwsze spotkanie i jest świadomy, że przed nami pięć godzin czytania – potwornie zniechęcające. Obawialiśmy się, że w trakcie ujdzie z nas cała para. Ludzie czasami mówią, „Och, to tylko próba. Nie ma znaczenia, jak to przeczytam.”Ale pamiętam, co słyszałem o próbie czytanej 'Otella”, kiedy wszyscy przyszli w dresach i trampkach, paląc papierosy i dziwnie znużeni. Nagle Olivier dał nadzwyczajny występ i wszyscy jakby się przebudzili i pomyśleli, 'przecież to próba czytana!' W naszym przypadku ten sam efekt wywołała Alice Steadman (pani Bennet). Ruszyła jak rozpędzony rydwan, z niesamowita energią, siłą i tonacją - to było świetne. I nagle wszyscy się przebudzili i postanowili dołączyć i próba nabrała innego znaczenia.”

Próby
Mieliśmy tydzień na próby, co w porównaniu z teatrem nie jest dużo. Ale czasami przy filmach nie ma w ogóle prób. Simon Langton uznał je za bardzo ważne. 'Większość czasu spędziliśmy omawiając scenariusz. Okres prób to dla aktorów okazja do zrobienia tego, na co nie ma czasu podczas filmowania, oswojenia się z rola, lepszego poznania partnerów, podjęcie aktorskiego ryzyka. W „Dumie i uprzedzeniu” jest kilka trudnych związków – a my, nie zapominajcie – mieliśmy kręcić sceny nie w porządku chronologicznym, więc na przykład, pierwsze oświadczyny były kręcone zanim nasi bohaterowie zdążyli się w ogóle poznać! Dla aktorów to trudne zadanie, które bez prób byłoby niemożliwe.”
Drugą ważną rzeczą w tym czasie było nauczenie się tańców, ćwiczenie (a dla niektórych uczenie się ) jazdy konnej, odświeżenie sobie sztuki fechtunku, branie lekcji gry na pianinie czy śpiewania z playbacku. Wszystkie wymagane umiejętności musiały być dopracowane w chwili rozpoczęcia zdjęć.



(pomijam to rozdział o kwestiach BHP :roll: )

Komentarze aktorów
O próbach czytanych:

Lucy Davis (Maria Lucas)
Byłam tak zdenerwowana, że postanowiłam przyjechać sporo przed czasem. Byłam przerażona, że wejdę do pokoju pełnego ludzi, wszyscy popatrzą na mnie i zapadnie cisza. Przyjechałam trzy godziny za wcześnie i siadłam na swoim miejscu.

Jennifer Ehle (Elizabeth Bennet)
Próby czytane były przerażające. Chyba przyjechałam jako druga. Lucy Davis już tam była. Przez całą próbę siedziałam sparaliżowana strachem. Masz świadomość, że do pewnego stopnia wszyscy się nawzajem oceniają, a to straszne. A to, w jaki sposób nas rozmieszczono już dawało posmak występu. Jeśli tylko mogę, zawsze chowam się w najdalszym kącie, ale nasze miejsca były podpisane, więc nie mogłam tego zrobić. Myślę, że gdyby mi pozwolili, czytałabym z ubikacji!

Crispin Bohnam Carter (pan Bingley)
Przyjazd był potworny... Od razu pognałem do ubikacji, a tam natknąłem się na Colina Firtha, który jęczał tw mękach, co ani trochę nie dodawało otuchy.

David Bamber (pan Collins)
Jak zawsze, czekałem tylko, aż w połowie zdania ktoś podejdzie, klepnie mnie w ramię, każe oddać scenariusz i wyjść.

Ben Whitrow (pan Bennet)
Mogłem być obecny tylko podczas czytania trzech pierwszych odcinków, bo grałem w teatrze i musiałem wracać do Leeds na wieczorne przedstawienie. Kiedy zaczęły się próby, Michael Wearing, producent wykonawczy, zajął moje miejsce, przeczytał wszystko przepięknie, a całe zgromadzenie pękało przy jego kwestiach ze śmiechu (śmiali się, prawda?)

Julia Sawalha (Lydia)
Po wielu bezsennych nocach to ciężkie doświadczenie w końcu się zakończyło i powiedzieli nam, że zaraz będzie wino i przekąski. Odwróciłam się do Lucy Briers i powiedziałam, 'Jeśli będą plastikowe kubki i ciepłe wino, to przed nami pięć trudnych miesięcy.' Wino było schłodzone, podane w zroszonych kieliszkach. Cudo!

O próbach tanecznych

Lucy Briers (Mary)
To było jak pierwsze lekcje tańca w szkole aktorskiej, kiedy dziewczyny staja pod ścianą i chichoczą, a chłopcy starają się wyglądać po męsku, wykonując krok na osiem.

[i]David Bark-Jones
(kapitan Denny)
Pojąłem, że wyrażenie 'praktyka czyni mistrza' odnosi się tylko do osób, które mają jedną nogę prawą, drugą lewą.
[/i]

Admete - Nie 22 Lis, 2009 17:05

Te przejścia nad cennymi kwiatowymi rabatkami mnie rozczuliły ;)
Trzykrotka - Śro 25 Lis, 2009 14:18

Przepraszam za przerwy w dostawach, z czasem zrobiło się krucho :kwiatek:

Rozdział 8

CZAS FILMOWANIA

Aby nakręcić sześciogodzinny serial, ustalono cykl zdjęciowy obejmujący 100 dni. Ludzie często pytają, dlaczego filmowanie trwa tak długo. Kiedy robi się to w studio, a kilka kamer wideo rejestruje daną scenę równocześnie z różnych punktów, można to zrobić o wiele szybciej, ale materiał nie będzie ani wyglądał ani smakował podobnie. Dosłowność, jaką daje kamera video, jest dobra w programach informacyjnych, ale zdecydowanie zubaża filmy fabularne. Ponieważ aktorzy filmowani są jednocześnie przez kilka kamer, oświetlenie musi być także „ogólne,” przez co atmosfera i klimat po prostu nie istnieje. Ruch ekranowy jest z konieczności ograniczony, a to dodaje aktorstwu sztywności.
Ta wersja „Dumy i uprzedzenia” została napisana specjalnie jako film, z dużą ilością akcji zarówno
wewnątrz jak i na zewnątrz domów, z podążaniem za aktorami z pokoju do pokoju, a także rozbudowane sceny plenerowe. Dziennego światła nie da się kontrolować jak oświetlenia w studio, harmonogram zdjęć musi to przewidywać. Dąży się więc do tego, żeby zaczynać natychmiast, kiedy jest odpowiednie światło i kręcić tak długo, aż ono nie zniknie. Celowo zaplanowaliśmy większość zdjęć tak, żeby odbywały się one w miesiącach letnich, ale, z racji na długość całego cyklu, konieczne było, żeby kilka ostatnich tygodni pokazywało zmianę pór roku, co ważne dla „Dumy i uprzedzenia,” która rozgrywa się w przeciągu piętnastu miesięcy. Kiedy Bingley opuszcza Netherfield, nastaje późna jesień, której klimat podkreśla stratę Jane. Miłość Darcy'ego do Elizabeth rozkwita wiosną, a kiedy nastaje lato, wydaje się, że ona byłaby gotowa odwzajemnić jego miłość. I znowu Jane i Bingley zaręczają się jesienią, zaraz po nich robią to Elizabeth i Darcy, a wszystko kończy się podwójnym ślubem w Boże Narodzenie.
Sporym problemem okazał się fakt, że dwie duże sceny musiały rozgrywać się jesienią. Były to dwie z tych najistotniejszych – wizyta lady Catherine u Elizabeth i drugie oświadczyny Darcy'ego – obie bardzo długie, mające miejsce późną jesienią, kiedy dni są krótkie. Mieliśmy wrażenie, że żadna z tych scen nie powinna rozgrywać się w deszczu, lady Catherine, jak wiemy, nigdy nie wyszłaby na zewnątrz oglądać „ładny dziki zakątek,” który dojrzała w Longbourne, gdyby lało, a bardzo chcieliśmy, żeby scena oświadczyn miała tak romantyczną oprawę, jak to tylko możliwe. Aby nie było za łatwo, Barbara Leigh – Hount, która grała Lady Catherine, występowała w Los Angeles i nie mogła wrócić wcześniej niż na ostatni tydzień pracy. Zaczęliśmy kręcić scenę oświadczyn na początku tego tygodnia, ale codziennie pogoda była fatalna. Zaryzykowaliśmy założenie, że pogoda poprawi się pod koniec tygodnia i skorygowaliśmy pospiesznie nasz harmonogram. Oznaczało to, że dwie największe sceny filmu miały zostać nakręcone jedna po drugiej, w ostatni czwartek i piątek. Było to nieprawdopodobne ryzyko, grożące załamaniem planów na wypadek kaprysów pogody. Ale zostaliśmy pobłogosławieni dwoma cudownie słonecznymi, jeśli nawet chłodnymi, dniami jesieni i zdołaliśmy ukończyć zdjęcia, zanim zniknęło dobre światło.

Admete - Śro 25 Lis, 2009 14:36

Cytat:
Dosłowność, jaką daje kamera video, jest dobra w programach informacyjnych, ale zdecydowanie zubaża filmy fabularne.


To jest w dużej mierze problem naszej telewizji, która dużo kręci metoda video, bo jest to metoda tańsza. Sukces seriali zagranicznych opiera się między innymi na produkcji prawie takiej samej, jak przy kręceniu filmów fabularnych.

Gosia - Śro 25 Lis, 2009 20:19

To fakt. Realizm i dynamizm są bardzo ważne. Sceny kręcone statycznie wyglądają statycznie i teatralnie, co powoduje, że nieprzyjemnie jest później je oglądać.
Admete - Śro 25 Lis, 2009 20:28

Ma się wrażenie teatru telewizji.
Gosia - Śro 25 Lis, 2009 20:35

Dokładnie, dlatego niezbyt lubię stare kostiumowce, bo są kręcone w studiu przeważnie.
Chyba, że teatralność się jakoś broni i ma jakiś urok - jak np. legendarna czeska "Jana Eyrova" ;)

Trzykrotka - Śro 25 Lis, 2009 21:05

:mrgreen: Ale już na przykład kanoniczna według specjalistów DiU z 1980 jest taka właśnie; sztywna, statyczna, koturnowa.
Pamiętam, jak w naszej telewizji czasami sarkali na krecone metodą filmową spektakle teatru Telewizji. Ale jak się to oglądało!
Kilka słów o księżycu :wink:


Oświetlenie
Pierwszą logiczną rzeczą przy ustawianiu reflektorów jest podjęcie decyzji o źródle i kierunku padania światła. Kiedy kręcimy scenę dzienną w pokoju, możemy zdecydować, że słońce będzie wpadało przez okna i ustawić za nimi wielkie reflektory, które je udają. W domach współczesnych możemy zainstalować oświetlenie centralne na suficie lub ustawić lampy, które można włączać i wyłączać. Ich światło i tak naprawdę pochodzi z reflektorów filmowych, ale wygląda to, jakby pokój był oświetlony właśnie tymi lampami. W scenie rozgrywającej się na przykład nocą w kuchni, światło z otwartej lodówki może oświetlać twarze aktorów. Ale w przypadku filmu rozgrywającego się na prowincji w 1813 roku, możliwości jest bardzo niewiele. Ulice nie były wtedy iluminowane, a wnętrza domów oświetlano świecami, wielkie wyzwanie dla Johna Kenwaya: „Bardzo trudno jest uzyskać efekt pokoju oświetlonego tylko świecami i jednocześnie zrobić tak żeby cokolwiek było widać na ekranie. Podejrzewam, że nawet w bogatych domach, w których mieli żyrandole, było raczej mroczno poza zasięgiem ich blasku, a w mniejszych domach, z oszczędności, nawet świec używano ostrożnie. Musieliśmy zachować rozsądną równowagę pomiędzy prawdą a dobrymi pozorami prawdy. Zbyt ciemny ekran byłby męką dla oczu, a publiczność byłaby zdenerwowana i zdezorientowana. Próbowałem nadać właściwy efekt światłu płynącemu z filmowych lamp, zmiękczając i łagodząc je. Jeżeli masz przepiękny pokój z setką aktorów w kostiumach i makijażu, a ja oświetlę go tak, że niewiele będzie widać, to nawet jeśli światło jest zgodne z epoką, nikt się nie ucieszy.
„Sceny nocne kręcone na zewnątrz są wielkim kłopotem dla operatora. Co będzie źródłem światła, jeśli jest noc i nie ma żadnych lamp? Bardzo pomogła nam informacja, że bale i przyjęcia organizowano na kilka dni przed pełnią, więc powozy mogły łatwo odnaleźć w miarę oświetlona drogę. Zawsze więc staramy się umieszczać księżyc i nadawać mu niebieskawy odcień, żeby od niego pochodziła główna fala światła. Potem zastanawialiśmy się, jakie reflektory możemy wprowadzić. Na dziedzińcach takich wielkich dworów jak Pemberley mieliśmy specjalne wsporniki których płonęły pochodnie, a przed powozami biegli młodzi mężczyźni z zapalonymi głowniami w ręku. Na potrzeby sceny nocnej przed gospodą w Meryton umieściliśmy filmowe reflektory wewnątrz kilku domów w Lacock, które udawały świece promieniujące z okien i dołączające się do światła płynącego z okien sali tanecznej. Przez drzwiami umieściliśmy zapalone pochodnie i zatrudniliśmy wielu chłopców biegnących w nimi przed powozami. Wszystko to i fałszywy księżyc oznaczało, że mogliśmy widzieć całą drogę, którą nadjeżdżały powozy i mogliśmy sobie dokładnie obejrzeć bogate towarzystwo z Netherfield, kiedy już się pojawiło. Mam wewnętrzne przekonanie, że to operator martwi się o oświetlenie i jego logikę, ale widzom wystarczy komunikat, że jest noc, że mogą się wszystkiemu dobrze przyjrzeć, reszta ich nie interesuje

Tlumaczyła Trzykrotka

Admete - Śro 25 Lis, 2009 21:12

Cytat:
Pamiętam, jak w naszej telewizji czasami sarkali na krecone metodą filmową spektakle teatru Telewizji. Ale jak się to oglądało!


Jeśli z założenia robi się teatr, to jest w porządku. Też dawniej uwielbiałam te przedstawienia. Były rewelacyjnie zagranie. Teraz niestety w tych wszystkich serialo-tasiemcach polskich dość trudno o dobra grę. Nie przeszkadza mi odrobina teatralności, jesli służy określonym celom i scenariusz jest ciekawy.

Gosia - Śro 25 Lis, 2009 21:18

Ja sobie, prawdę mówiąc, wciąż nie mogę wyobrazić, jak ludzie siedzieli po ciemku albo przy świetle lampy naftowej. Dla mnie to abstrakcja. Pamiętam w dodatku, jak w serialu "Cranford" panny Jenkyns oszczędzały świece i zapalały dwie tylko wtedy, gdy przybywali goście (ale robiły to bardziej dla szyku, żeby stwarzać pozory, że zawsze święcą się dwie, taka ekstrawagancja :mrgreen: )
I jeszcze przy tym się szyło i czytało...

Admete - Śro 25 Lis, 2009 21:38

Cytat:
I jeszcze przy tym się szyło i czytało...


Miałam ostatnio próbkę czegoś takiego, bo dwa tygodnie temu prądu zabrakło. Trzy świece postawiłam na biurku i nadal było za ciemno, by cokolwiek robić...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group