Filmy - Fajny film wczoraj widziałem...
Mag - Pon 31 Lip, 2006 11:47
| Aragonte napisał/a: | | Agn napisał/a: | Eee tam Achilles! HEKTOR!!!
Bloom nie był dubbingowany w Troji. To był JEGO głos. |
Agn, siostro Pewnie, że Hektor! :grin: |
Dokładnie TAK !!! tylko Hektor- Eric Bana to jest Gość!
Cała jego rodzina - śliczna, kochająca żona i synek-przeciwstawiona płochliwemu Parysowi.
Atą Helenę to poprostu puknąć w czoło!
Ps. Aragonte- jaka ładna sukienka!
miłosz - Pon 31 Lip, 2006 11:50
Erik Bana rulez - zwłaszcza po "Monachium"
MiMi - Pon 31 Lip, 2006 15:38
Wczoraj w TV leciał film "Zoja". Opowiada o młodej Rosjance: hrabinie Zoja, która tracąc rodziców i brata na I wojnie światowej emigruje do USA i tam zaczyna układać sobie życie od nowa. Film warty zobaczenia, momentami wzruszał, czasem bawił. Jeżeli ktoś lubi takie filmy,to polecamhttp://www.filmweb.pl/Zoj...e,Film,id=36745
Anonymous - Pon 31 Lip, 2006 17:12
Oż kurde przegapiłam II część oglądałam I. Wkurzało mnie to że nie była zgodna do konca z prawda historyczną i ogólnie na początu czepiałam się szczegółów ale potem nawet nawet i wyciagneli mnie z chaupy i nie oglądnęłam
Agn - Pon 31 Lip, 2006 19:58
Sniff!!! Ten film, o którym opowiadała Miłosz brzmi arcyciekawie. Jak się do niego KIEEEEDYŚ dokopię... to będę szczęśliwa. *oblizuje paluszki*
Anonymous - Wto 01 Sie, 2006 08:22
Co do Zoji - mnie rozbawiła Zoja jako baletnica - wszystkie dziewczyny chudziutkie, a tu Zoja prezentująca się w kostiumie... no niekorzystnie po prostu . Mogli dać dziewczyny o podobnej tuszy chociaż. Ale mnie i tak by raziło - za dużo baletu się naoglądałam .
Harry_the_Cat - Wto 01 Sie, 2006 21:46
Własnie na TVP Kultura skończył sie Makbet z Rysiem.
Musze przyznac, ze bardzo mi się podobał, chos był nieco dziwny.. Ale w sumie Szekspir często urządzał taka jatkę (widział ktos Tutusa Andronikusa z A. Hopkinsem - ten pasztet do tej pory wywołuje u mnie ciarki).
Ryś zagrał dobrze, choć zbyt duzo go nie było widać, a fakt wyswietlania filmu z lektorem uniemozliwił zachwyty nad głosem...
Matylda - Śro 02 Sie, 2006 15:38
Wczoraj obejrzałam jeden z odcinków Czterdziestolatka
Kiedyś nie cierpiałam tego filmu ale teraz gdy weszłam we własciwy wiek.............
Uwielbiam ten wczorajszy odcinek
Magda Karwowska spotkała na sympozjum profesora Koziełłę :oops:
Nowicki był rewelacjny
A motyw z peruką był fantastyczny
Co głupim babom potrafi przyjść do głowy
No a na końcu jak Karwowski oczarowywał żonkę w tym spranym podkoszulku
Mam nadzieję , że mój mąż wiedząc z czego się śmieję nie wpadnie na taki pomysł
miłosz - Śro 02 Sie, 2006 16:28
| Matylda napisał/a: | Wczoraj obejrzałam jeden z odcinków Czterdziestolatka
Kiedyś nie cierpiałam tego filmu ale teraz gdy weszłam we własciwy wiek.............
Uwielbiam ten wczorajszy odcinek
Magda Karwowska spotkała na sympozjum profesora Koziełłę :oops:
Nowicki był rewelacjny
A motyw z peruką był fantastyczny
Co głupim babom potrafi przyjść do głowy
No a na końcu jak Karwowski oczarowywał żonkę w tym spranym podkoszulku
Mam nadzieję , że mój mąż wiedząc z czego się śmieję nie wpadnie na taki pomysł |
Matylda - docent Koziełło był docentem Mnie zawsz rozwala końcówka tago odcinka, jak Karwowski w ramach unowocześniania gada do magnetofonu szpulowego a potem gra na gitarze i śpiewa!
A docenta Koziełłe może by włożyć do dawnych gwiazd? Boć to przeca w Nowickim Janie się pół Polski kochało
Matylda - Śro 02 Sie, 2006 16:32
| miłosz napisał/a: |
Matylda - docent Koziełło był docentem Mnie zawsz rozwala końcówka tago odcinka, jak Karwowski w ramach unowocześniania gada do magnetofonu szpulowego a potem gra na gitarze i śpiewa!
A docenta Koziełłe może by włożyć do dawnych gwiazd? Boć to przeca w Nowickim Janie się pół Polski kochało |
Miłoszku Koziełło to profesor doktor , wczoraj jeszcze z tego sie smiałam
Matylda - Śro 02 Sie, 2006 16:35
| miłosz napisał/a: |
Mnie zawsz rozwala końcówka tago odcinka, jak Karwowski w ramach unowocześniania gada do magnetofonu szpulowego a potem gra na gitarze i śpiewa!
|
Karwowski oczarowywał żonę
u mnie w domu gdy nie mam humoru a mąż się z łaski swojej zapyta o co chodzi to zawsze pytam - A kiedy pan ostatnio oczarował żonę????
Zdarzało sie , że mąż wyciągnął skrzypce
Gosia - Śro 02 Sie, 2006 17:43
Ja tez lubie ten odcinek Jeden z lepszych w tym serialu.
Klasyczny flirt wyjazdowy, po ktorym trudno wrocic do normalnego zycia
Zreszta zwykle przebudzenie bywa szybkie i okrutne
Matylda - Śro 02 Sie, 2006 18:19
A pamietacie jak sie bawi inteligencja na takich wyjazdach???
Kolega Szczygieł i reszta
Jaki młody był tam Zborowski
miłosz - Śro 02 Sie, 2006 20:19
| Matylda napisał/a: | A pamietacie jak sie bawi inteligencja na takich wyjazdach???
Kolega Szczygieł i reszta
Jaki młody był tam Zborowski |
Zborowski z Majchrzakiem
Koziełło profesor - zapomniałam
Matylda - Śro 02 Sie, 2006 20:43
| miłosz napisał/a: |
Koziełło profesor - zapomniałam |
Miłoszku ja też zawsze mówiłam docent Koziełło ale zwróciłam uwagę jak Gajny go przedstawiał
Agnesse - Czw 03 Sie, 2006 16:18
Dziś udało mi się obejrzeć film, który już długo czekał na zobaczenie. Między słowami w reż. Sofii Coppoli, wspaniały film opowiadający o tym, jak można być samotnym między ludźmi, że nawet będąc w związku można być samym jak palec. Wszystko dzieje się w Tokio, świątyni bezdusznej techniki i elektroniki. Tam, w hotelu spotyka się podstarzały gwiazdor filmowy [świetny Bill Murray] i żona młodego, wiecznie zajętego fotografa [piękna Scarlett Johansson], oboje czują się samotni i zagubieni, nawiązuje się między nimi nić przyjaźni.
Piękny film o samotności, zagubieniu i przyjaźni.
Warto.
Agn - Czw 03 Sie, 2006 16:39
Niestety, próbowałam szczerze obejrzeć wyżej wymieniony film i mnie śmiertelnie znudził. :neutral: Widać co jednemu miód to innemu trucizna, jak mawiał Samwise Gamgee.
MiMi - Czw 03 Sie, 2006 17:24
Też widziałam ten film, ale nie zachwycił mnie aż tak bardzo. To co piszecie o samotności to prawda, ale ja chyba za młoda jestem zeby o tym myśleć.
Agnesse - Czw 03 Sie, 2006 17:39
| Cytat: | | Niestety, próbowałam szczerze obejrzeć wyżej wymieniony film i mnie śmiertelnie znudził. | Owszem, akcja ciągnie się bardzo powoli, ale ja dziś potrzebowałam takiego filmu po tygodniu ganiania po mieście od rana do wieczora, uspokjający.
| Cytat: | | Też widziałam ten film, ale nie zachwycił mnie aż tak bardzo. To co piszecie o samotności to prawda, ale ja chyba za młoda jestem zeby o tym myśleć. | Jesteś tylko 3 lata młodsza ode mnie :grin: , ale to nie znaczy, że masz myśleć o samotności, chyba, że chcesz, ja w każdym razie nie myślę o niej.
Gosia - Czw 03 Sie, 2006 17:52
Bardzo lubie ten film
Jest w nim melancholia, samotnosc w zwiazku, obcosc wsrod ludzi i jednoczesnie niewymagajaca slow bliskosc miedzy tymi, ktorzy potrafia sie zrozumiec.
Ale moze to faktycznie film dla ludzi dojrzalych.
Agn - Czw 03 Sie, 2006 18:06
Czy to znaczy, że ja jestem niedojrzała?
Gosia - Czw 03 Sie, 2006 19:34
Niekoniecznie, moze po prostu lubisz inne kino.
Jednych moze ten film zachwycac, innych nudzic.
Ale prawde mowiac osoby z ktorymi rozmawialam dotad o tym filmie, i ktorym sie on podobal, nie byli bardzo mlodymi ludzmi.
Do ktorej kategorii sie zaliczasz Agn, wiesz Ty sama.
Agn - Czw 03 Sie, 2006 19:54
Coz, pani, ktora mi polecila ten film w chwili goracego polecania miala 19 lat (ewentualnie 20), wiec... mysle, ze to jest film dla tych, ktorzy go potrzebuja.
miłosz - Czw 03 Sie, 2006 20:07
| Agnesse napisał/a: | Dziś udało mi się obejrzeć film, który już długo czekał na zobaczenie. Między słowami w reż. Sofii Coppoli, wspaniały film opowiadający o tym, jak można być samotnym między ludźmi, że nawet będąc w związku można być samym jak palec. Wszystko dzieje się w Tokio, świątyni bezdusznej techniki i elektroniki. Tam, w hotelu spotyka się podstarzały gwiazdor filmowy [świetny Bill Murray] i żona młodego, wiecznie zajętego fotografa [piękna Scarlett Johansson], oboje czują się samotni i zagubieni, nawiązuje się między nimi nić przyjaźni.
Piękny film o samotności, zagubieniu i przyjaźni.
Warto. |
Boże Agnes w kinie na tym byłam ze dwa razy na plytce oglądałam niezliczona ilość razy - to poprostu moje kino. Scarlet pokochałam od pierwszego wejrzenia w "Zaklinaczu koni" i chyba będę tej miłości do kobiety wierna aż po grób Bill Muray - brzydal o dużym wdzięku.
achata - Czw 03 Sie, 2006 20:16
| Agn napisał/a: | | Niestety, próbowałam szczerze obejrzeć wyżej wymieniony film i mnie śmiertelnie znudził. :neutral: Widać co jednemu miód to innemu trucizna, jak mawiał Samwise Gamgee. |
Mnie też lekko znudził ale doceniam klimat. Po tym filmie uwielbiam śpiewającego Billa Murraya i piosenkę "just like honey". No i ten specyficzny humor: Japończyk coś wrzeszczy i gestykuluje przez 5 minut a tłumaczka leniwie otwiera usta i mówi "Bardziej intensywnie." albo "lwanie rajstop". Różnice kulturowe są fajne
Czy ktoś jeszcze czeka niecierpliwie na Marię Antoninę?
|
|
|