To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Powiew Orientu

Anonymous - Nie 18 Maj, 2008 21:32

A takie filmy które warto oglądnąć(wakacje za pasem trzeba planować ;) )
osobiscie mam ochote na film reżyserowany przez męza Kajol w którym zresztą i Ona gra. Ale to mało realne do zdobycia. Co jeszcze warto oglądnąć?

Trzykrotka - Nie 18 Maj, 2008 21:39

Abhi jest tam naprawdę dobry. Gra komediowo i dużo tańczy. Preity wygląda prześlicznie. Spróbuj Aśku, może Ci się spodoba. Mnie się podobało wiele finansowych klap. Sekwencje taneczne z drugiej części (bohaterowie biorą udział w konkursie tańca) są na najwyższym poziomie, muzyka też jest piękna. Nie ma tylko akcji.
Tutaj pokaże coś z innej części Indii. Skoro Admete wspomniała ostatnio o dwóch filmach tamilskich, to ja dołączę z klipem pt: jak się to robi w telugu. Język jest oczywiście kompletnie z innej bajki niż hindi. I miłosne piosenki kręci się zupełnie inaczej. Ta pochodzi z filmu Sainikudu, czyli Żołnierz. Bohaterowie właśnie się w sobie zakochali, ale nie chcą się do tego przyznać. Grają dwie wielkie południowe gwiazdy: Mahesh Babu i Trisha. Sprawdźcie, czy Wam sie podoba :kwiatek:
http://youtube.com/watch?...feature=related

Caitriona - Pon 19 Maj, 2008 10:07

Trzykrotka napisał/a:
Ta pochodzi z filmu Sainikudu, czyli Żołnierz. Bohaterowie właśnie się w sobie zakochali, ale nie chcą się do tego przyznać. Grają dwie wielkie południowe gwiazdy: Mahesh Babu i Trisha. Sprawdźcie, czy Wam sie podoba

Mnie się bardzo podoba! Język jest inny i muzyka inna, ale naprawdę całość wyszła fajnie. :D

Admete - Pon 19 Maj, 2008 14:25

Mnie się telugu czy też tamilski ( niestety nie rozrózniam ) bardzo podoba. Moim pierwszym filmem tamilskim była adaptacja Rozważnej i Romantycznej. Jest moim zdaniem świetna.
Caitriona - Pon 19 Maj, 2008 14:44

A ja jeszcze tego nie widziałam... :rumieniec: Muszę to nadrobić!
Trzykrotka - Pon 19 Maj, 2008 23:50

Dodam jeszcze, odnośnie spraw południowych, że telugu i tamilski to dwa różne języki i alfabety, oraz kinematografie. Telugu posługują się (najogólniej rzecz biorąc) w stanie Andra Pradesh, filmy w telugu to Tollywood. Tamilskim mówią w Tamil Nadu, a kinematografia to Kollywood. Nie będę się na ten temat wymądrzać, bo sama mało wiem. BeeMer na pewno powiedziałaby więcej.
W Polsce ostatnio zawrotna karierę robią filmy telugu. Ja tam wolę tamilskie. Są brutalne, dobro nie zawsze w nich zwycięża, ale pozostają w głowie i długo nie chcą z niej wyjść.
Dla porównania - wczoraj była piosenka w telugu, z Maheshem i Trishą. Dziś - tamilska piosenka miłosna. Z filmu Majaa - czyli Zabawa - mój ulubiony Vikram i prześliczna Asin :serduszkate:
http://youtube.com/watch?v=2rSZaFXAi24
I jeszcze raz wklejana już przez Admete piosenka miłosna z Kaaka Kaaka. Surya jak Bohun i Jothika
http://youtube.com/watch?v=0jYj_iiHbFs

BeeMeR - Wto 20 Maj, 2008 00:49

Trzykrotka napisał/a:
BeeMer na pewno powiedziałaby więcej.
:paddotylu: poczułam się chwilowo jak guru :mrgreen: ;)
Ale to mylne wrażenie, długo nie odróżniałam, a i jeszcze teraz czasem mi się te kinematografie plączą :rumieniec: Niemniej na ogól też wolę tamile - zdecydowanie! :mrgreen:
W każdym razie mini-wykład bardzo zacny - na pewno nie zrobiłabym tego lepiej :kwiatek:

Jeśli chodzi o piosenki - to Ondra iranda Aasaigal z Kaaka Kaaka uwielbiam, z Maaja natomiast wolę tą, w której Vikram wciąga pannę w czwarty wymiar: :serduszkate:
http://pl.youtube.com/wat...feature=related

asiek - Wto 20 Maj, 2008 22:51

Obejrzałam Jhoom Barabar Jhoom. :paddotylu: :paddotylu: :confused3:
...Coż by tu rzec ...Hmm...Chyba to, że film słusznie został uznany za klapę roku, :lol: ALE...Właśnie, jest jedno mocne ale...Abiszek zagrał świe-tnie ! :-D Jego Rikki jest zabawny i przesympatyczny. :-D Widać, że aktor dobrze się czuje w komedii.
Dostałam ataku śmiechu na widok Abiszka wcisniętego w przyczepkę motoru retro, ...oto fotki :mrgreen:


Do łez doprowadził mnie również BigB ...Wyglądał tu niczym Apacz. :mrgreen: :zalamka:


Podzielam zdanie Trzykrotki...Piosenka Bol Na Halke Halke jest z zuuupełnie innej bajki i wprowadza widza w błąd. :-|
Film polecam jedynie zdeklarowanym fanom Abiszka. :wink:

Anaru - Śro 21 Maj, 2008 00:04

asiek napisał/a:
Dostałam ataku śmiechu na widok Abiszka wcisniętego w przyczepkę motoru retro, ...oto fotki :mrgreen:

Tak, cudne nawiązanie do Sholay, w którym w takimże pojeździe produkowali się obaj tatusiowie :mrgreen:

(tu porównanie tatusiów i synków) ;)
http://bolllywood.blogspo...abar-jhoom.html

http://specials.rediff.co...4/sep/25wk1.htm

trifle - Śro 21 Maj, 2008 22:55

Jak zwykle ominęła mnie dyskusja :(

Jeszcze co do KANK - Trzykrotko, to dokładnie te ujęcia :kwiatek: To z dworca jest piękne, tak.
A przyznam, że nie rozumiałam, dlaczego idą do hotelu - oboje mają takie miny, jakby to była dla nich kara, jakiś obowiązek, na zasadzie "powiedziało się a, trzeba powiedzieć b".
To jest naprawdę trudny do oceny film - pod względem treści. Jak mówicie, nikogo nie można jednoznacznie ocenić. Momentami było mi przykro przy scenach, gdzie Dev tak niefajnie traktuje swojego syna. Nie lubiłabym takiego sfrustrowanego, nieprzewidywalnego ojca..
Jakie straszne musiały być te 3 (?) lata po rozstaniu - właściwie - wszystkich ze wszystkimi. Daleko, bez nadziei, z poczuciem ruiny i nieszczęścia. Mocno mnie wzruszają wszystkie te sceny, gdzie bohaterów dotyka taki głęboki smutek i beznadzieja.
Cieszy mnie, że jest wprowadzona scena, kiedy Abhishek przyjeżdża do Mayi i mówi jej o tym, że na nowo się zakochał, że odżył i że życzy jej tego samego. To jest takie ładne; jakby ją w końcu zrozumiał i w końcu wybaczają sobie wzajemnie.

A co do ojca Abhishka - lubię jego postać tutaj :D W "Czasem słońce.." był dla mnie lekko odrażający, ani mi się nie podobał, ani nie wzbudził sympatii - a tu proszę :D Nie lubię w filmach takich podstarzałych lowelasów, ale on jest świetnie pokazany, bo chociaż zmienia te dziewczyny - motyle, czarodziejki ;) - jak rękawiczki, to każda czuje się przy nim wyjątkowo. Nie jest taki hmmm.. obrzydliwy :roll: , ale przesympatyczny i z klasą.

I jeszcze chciałam powiedzieć, że jak włączam kolejny film i widzę znajome twarze, to mam takie miłe uczucie "jak w domu" i czuję zainteresowanie: "no ciekawe, co tym razem" :kwiatek: Uwielbiam to.
Teraz będę oglądać wszystkie klipy, które tutaj wlepione zostały :kwiatek:

Jak w kwietniu byłam w Krakowie u koleżanki, spotkałam kolejną zarażoną duszę. Współlokatorka mojej koleżanki na wieść, że lubię i oglądam Bollywood zrobiła: "Oooo", zerknęłam na pulpit jej komputera, a tam tapeta z hinduskimi aktorami, tyle, że właśnie z południa. Zaczęła mi opowiadać o kinie tamilskim, o różnicach, pytać, czy widziałam to, tamto, siamto.. :mrgreen: A ja: :shock: Musi jeszcze dużo przede mną :cool:

Anonymous - Śro 21 Maj, 2008 23:58

trifle napisał/a:
A przyznam, że nie rozumiałam, dlaczego idą do hotelu - oboje mają takie miny, jakby to była dla nich kara, jakiś obowiązek, na zasadzie "powiedziało się a, trzeba powiedzieć b".

myślę, że to bardziej moralizatorskie, ze to pójście do łózka zdrada to nie jest tak hop siup, ze oni walczą ze swymi ciałami, uczuciem, ale nie dają już rady i... jest scena.
Masz rację te trzy lata rozstania, samotność, poczucie winy, brak nadzieji. uchowaj Boże

BeeMeR - Czw 22 Maj, 2008 00:00

Cytat:
Jak zwykle ominęła mnie dyskusja :(
Dołączyć=wyrazić swoje zdanie można zawsze :) Czytamy zawsze chętnie :kwiatek:

Obejrzałam Imiennika.
To Bardzo ładny film. Powolny, ale niezmiernie ciekawy. Film o dorastaniu, niedopasowaniu, akceptacji tego, co się otrzymało od losu oraz wielu, wielu innych sprawach, które porusza mniej lub bardziej dogłębnie.
Wspaniale zagrany - i to nie tylko przez Tabu i Irfana Khana, ale też ich filmowe dzieci nie były złe. Przepiękne zdjęcia i pasująca muzyka.
Wspaniale zagrane sceny rozpaczy - przeżywane na różne, lecz podobnie bolesne sposoby.
Polecam zdecydowanie :)

asiek - Czw 22 Maj, 2008 00:18

Anaru napisał/a:
Tak, cudne nawiązanie do Sholay, w którym w takimże pojeździe produkowali się obaj tatusiowie

(tu porównanie tatusiów i synków)
http://bolllywood.blogspo...abar-jhoom.html

Świetne ! :-D

trifle - Czw 22 Maj, 2008 00:20

:kwiatek:
W "Imienniku" rozrywa mi serce scena, kiedy SPOILER! po odejściu męża Ashima zostaje sama. Ona chodzi pod domem i aż się pochyla płacząc. Aż czuć ten jej ból - nikogo z nią nie ma, bez tego najważniejszego, najlepszego oparcia. Brrrrr :(

asiek - Czw 22 Maj, 2008 00:55

Możliwe Spoilery !
trifle napisał/a:
To jest naprawdę trudny do oceny film - pod względem treści.

Po mojemu scenariusz KANK-a jest niespójny, wewnętrznie sprzeczny dlatego trudny do oceny.
Nie wiem tylko, czy taki był zamysł tworców, czy była to "skucha". Nie miałam okazji poznać opinii reżysera. Odniosłam wrażenie, że scenarzysta pogubił się w wartościach, które są dla niego ważne i nie umiał się zdecydować, na które postawić...Miłość ? Wierność ? Rodzina ? Odpowiedzialność ? Pożądanie ? Sukces ? ...
Nielogiczna była dla mnie rada udzielona Mayi przez umierającego Sharma /czy jak mu tam było :wink: /, iż ma opuścić Rihie'go, aby ten mógł znaleźć prawdziwą miłość. Przecież właśnie Maya była jego miłością życia i jestem przekonana, że żadna kobieta nie będzie już dla niego tak ważna jak ona.
Puenta filmu, iż jedynie małżeństwa zawierane z miłości są szczęśliwe - w mojej ocenie - jest z gruntu fałszywa,... Chociażby historia Rishi'go temu przeczy- kochał i przegrał. No chyba, że reżyserowi chodziło o to, aby dwie osoby kochały się z równym natężeniem uczuć, jeżeli tak, to jest utopistą.
KANK niewątpliwie jest ciekawy, zmusza do refleksji,..jednak nie zostawia światełka w tunelu, jak dla mnie of kors. :wink:

Trzykrotka - Czw 22 Maj, 2008 01:21

A jeszcze z ciekawostek z Jhoom Barabar Jhoom dodam, że złota szpanerska komórka Abhiego mówi do niego Hey, handsome głosem świeżo poślubionej żony. Ach, te bollyoodzkie smaczki!
trifle napisał/a:

A przyznam, że nie rozumiałam, dlaczego idą do hotelu - oboje mają takie miny, jakby to była dla nich kara, jakiś obowiązek, na zasadzie "powiedziało się a, trzeba powiedzieć b".

Mnie sie to wydaje w kontekście całego filmu bardzo prawdziwe. Oni robią dokładnie odwrotnie, niż w filmach z naszego kręgu obyczajowego. Właściwie, gdyby nie wściekła zazdrość Deva, może nie byłoby hotelu? Wystarczyłyby ukradkowe spotkania? Z jednej strony chcą siebie nawzajem, z drugiej strony wiedzą doskonale, że ten krok zmieni wszystko, wywróci życie, nic już potem nie będzie takie samo. Myślę, że oni są tak poważni i spięci, bo może trochę sie boją, ale przede wszystkim dlatego, że wiedzą, że robią - według pewnych norm - coś złego, krzywdzą współmałżonków. Nie mogą już inaczej, ale mają dojrzałą świadomość trzech kroków do przodu. Obraz już po jest bardzo wymowny. To jedno w moich ulubionych ujęć: leżą spokojni i poważni, ze splecionymi dłońmi, a na tych dłoniach - obrączki.
Podoba mi się, że ten film, choć jest cały pochwałą dobrych związków, niekoniecznie małżeńskich, wcale nie gloryfikuje ani nie sankcjonuje zdrady.
Nie wiem, czy sie nie poplątałam, ale godzina już się zrobiła potwornie późna, zmęczenie robi swoje.
[/quote]

Edit: bo pokazał się post Aśka.
Mnie się wydaje, ze teza o małżeństwach z miłości, dla nas trochę łopatologiczna, jest ważniejsza dla Hindusów, którzy nadal biorą aranżowane śluby. A przypadek Rishiego nie jest wcale piękniejszy od innych. Zwróćcie uwagę na jego rozmowę z ojcem w drodze na ślub. Wynika z niej coś nie do końca ładnego. Otóż: Maya jest podopieczną Talwarów, żyje z poczuciem wdzięczności za opiekę. Rishi jest pewien, ze kocha Mayę. Gra na jej poczuciu wdzięczności i molestuje j przez 3 lata propozycjami ślubu. To nie jest fair! Przecież jasne jest, że gdyby kochała, zgodziłaby się od razu. Ale nie kocha. I wychodzi za niego ze zmęczenia i wdzięczności. To już na stracie jest zły związek, bo jest wynikiem niedojrzałości Rishiego i - emocjonalnego szantażu. Jego wielka miłość do Mayi - o dziwo - trwa bardzo krótko, kiedy sie tracą z oczu. Rhea, Dev, Maya, żyją samotnie.
Spoiler:
zdradzona żona odrzuca awanse innego mężczyzny
. Tylko ten najbardziej zakochany Rishi
Spoiler:
żeni się z miłości. Następnej miłości
. Sam znał go doskonale, prosząc Mayę o "uwolnienie" go. Dla mnie to jest bardzo spójne. Oba związki opierały się na złych założeniach. Miłość wyszantażowana, wyproszona, wymęczona, nie może się udać.

asiek - Czw 22 Maj, 2008 02:43

EDIT: Spoilery !
Widzę sprawy inaczej. :wink:
Dla mnie Rishi jest postacią pozytywną, podobnie jak i żona Deva. Jego uczucie, intencje są szczere, ma serce na dłoni. Nie widzę nic złego w tym, że zakochany mężczyzna dąży do ślubu z ukochaną kobietą. To zupełnie naturalne. Fakt, że Maya nie ma odwagi otwarcie wyrazić swych uczuć, nie może obciążać Rishi'ego. Ona jest tchórzem i nie potrafi grać w otwarte karty. Inaczej by się rzecz miała, gdyby uczciwe powiedziała Rishi'emu przed ślubem o swoich wątpliwościach,a ten nadal by ją nagabywał do małżeństwa. Ale nie, Maya woli zwierzyć się nieznajomemu, bo tak jest łatwiej, bo to nie rodzi żadnych konsekwencji.
Nie dość, że oszukała Rishi'go co do stanu swych uczuć, to jeszcze nie potrafiła dochować wierności własnemu wyborowi. Owszem Maya - poprzez swoje rozsterki- wzbudza w widzu współczucie, ale poprawdzie dlaczego mamy jej współczuć ? Jest osobą bez charakteru, bez kręgosłupa. Nawet kiedy zakochuje się w Dev'ie, to nie ma odwagi odejść od męża, dalej oszukuje.
Podobnie oceniam Dev'a.
Nie mam usprawiedliwienia dla zdrady, brak lojalności wobec partnera jest jedną z najgorszych rzeczy. Potrafię zrozumieć, że miłość mija, że przestaje się kochać swego małżonka, partnera, ale z szacunku dla tej osoby trzeba mieć odwagę, aby postawić sprawę jasno zanim zwiążemy się z kolejną osobą.
Mayię i Deva nie stać na taki krok.
Trzykrotka napisał/a:
Jego wielka miłość do Mayi - o dziwo - trwa bardzo krótko, kiedy sie tracą z oczu. Rhea, Dev, Maya, żyją samotnie.

Kiedy Rishi przyjechał z wizytą do Mayi, byłam przekonana, że chce ją prosić o powrót. Sposób w jaki na nią patrzył, jego ciepłe słowa "mówiły o miłości". Byłam zaskoczona jego oświadczeniem, że żeni się ponownie. Również w trakcie ślubu nie odniosłam wrażenia, że Rishi jest zakochany w "nowej" żonie. Czuję w tym fałsz i mam wrażenie, że Rishi cały czas liczy, że usłyszy słowa zachęty od byłej żony.

Anonymous - Czw 22 Maj, 2008 08:47

asiek napisał/a:
Czuję w tym fałsz i mam wrażenie, że Rishi cały czas liczy, że usłyszy słowa zachęty od byłej żony.

czyli też ma mało charakteru, dlaczego nie chciał zacząć od nowa. Nawet nie rzucił takiej propozycji. pewnie to nic by nie dało bo oba te związki były już bez szans.

Admete - Czw 22 Maj, 2008 09:30

Asiek ani przez chwilę nie pomyślałam, że Rishi chce wrócić do Mayi - nic, ale to nic na to nie wskazuje. Jest juzżna nowo zakochany, szczęśliwy. W gruncie rzeczy Rishiego łatwo uszczęśliwić. Prawdą jest, że on długo dorastał i myslę, że jego drugie małżeństwo będzie udane. Ta postać daje się łatwo lubić i najprościej ją usprawiedliwić. Co do Rhei to budzi ona moją irytację, tak samo jak Dev. Wybacz, ale ona nigdy nie interesowała sie mężem, zanim nie doszło do zdrady. Praca i sukces to jej bogowie. Pamiętasz, co mówiła na początku do swoich pracownic? Że mężowie sie nie liczą, dopiero pod koniec zmieniła zdanie. Tyle, że było za późno. To nie jest tak, że Dev nie próbował poprawy stosunków z żoną. Tyle że on też nie miał najłatwiejszego charakteru, zwłaszcza po wypadku. Kontakty z synem mu zupełnie nie wyszły i utrata związku z nim, będzie dla niego największą karą. Film wyraźnie to zaznacza. My, jako widzowie, możemy tylko snuć przypuszczenia, że może kiedyś, w przyszłości, dorosły syn mu wybaczy. Co do zamysłów reżysera - na YT był kiedyś świetny talk show z Karanem i SRK. Może dziewczyny mają jeszcze gdzieś linka? To chyba było We The People. To z hinduską Drzyzgą ;-)
Znalazłam, ale nie wszystkie części - od 2 jest.
http://www.youtube.com/re...NK&search_type=

asiek - Czw 22 Maj, 2008 12:01

Admete napisał/a:
Asiek ani przez chwilę nie pomyślałam, że Rishi chce wrócić do Mayi - nic, ale to nic na to nie wskazuje.

W mojej ocenie fakt, że Rishi przyjeżdża do Mayi i zaprasza ją na swój ślub świadczy o tym, że jest mu nadal droga. To nie jest tuzinkowe zachowanie. Ta kobieta złamała mu serce, zawiodła jego zaufanie, a on nie robi jej wyrzutów, wybacza, okazuje zrozumienie i oferuje przyjaźń. Sądzę, że Maya będzie jego miłością przez całe życie. Fakt, że zwiąże się z inną kobietą tego nie zmieni.
lady_kasiek napisał/a:
czyli też ma mało charakteru, dlaczego nie chciał zacząć od nowa. Nawet nie rzucił takiej propozycji. pewnie to nic by nie dało bo oba te związki były już bez szans.

Z pewnością zdawał sobie sprawę, że szanse są równe zeru. Jednak przyjechał przed ślubem, jakby chciał wybadać uczucia Mayi, jakby chciał się upewnić w słuszności podjętej decyzji. Nie mam mu za złe, że nie wyraził swych uczuć wprost i nie uważam tego za brak charakteru. Już raz został dotkliwe zraniony, zresztą często WIELE dzieje się "między słowami"... Spojrzenie, gest i już wiesz na czym stoisz.
Admete napisał/a:
W gruncie rzeczy Rishiego łatwo uszczęśliwić. Prawdą jest, że on długo dorastał i myslę, że jego drugie małżeństwo będzie udane. Ta postać daje się łatwo lubić i najprościej ją usprawiedliwić.

Dla mnie Rishi jest pozytwną postacią i nie widzę potrzeby, aby go usprawiedliwiać. Po mojemu on tego nie potrzebuje, broni się sam. :wink: ...Admete, cóż w tym złego, że łatwo go uszczęśliwić ? :wink: Chłopak ma serce na dłoni, kipi pozytywną energią, no tylko brać i schrupać. :mrgreen:
Admete napisał/a:
Co do Rhei to budzi ona moją irytację, tak samo jak Dev. Wybacz, ale ona nigdy nie interesowała sie mężem, zanim nie doszło do zdrady. Praca i sukces to jej bogowie.

Zgadzam się z Rheią, że to ona w swym związku nosi spodnie. Musiała przejąć obowiązki Deva, bo ten stale był zajęty użalaniem się nad sobą. Gdyby Dev kontynuowal karierę zachowywałby się dokladnie tak samo jak żona. A, że nie wyszło, to kipiał goryczą i złośliwością. Nie dziwię sie jej zachowaniu, bo ile można znieść ? Dev jest kąśliwy i nieprzyjemny.
W gruncie rzeczy tych dwoje jest do siebie bardzo podobnych. Pamiętacie ich pierwszą telefoniczną rozmowę ? Jedno i drugie odniosło sukces, Dev otrzymał lukratywny kontrakt, Rheia świetną posadę, ...żadne z nich nie cieszy się sukcesem drugiego. To dwie silne osobowości i w takich sytuacjach bardzo trudno o porozumienie. Jednak Dev mimo, iż nie kocha żony i jest z nią nieszczęśliwy nie stawia sprawy jasno. Nie stać go na uczciwą rozmowę z żoną i na męską decyzję. Nawet kiedy zdradził, to pozostawił decyzję, co do ich związku, w rękach Rhei. Dla mnie facet bez jaj.
Dodatkowo jego stosunki z synem, to prawdziwa katastrofa.
Admete, dzięki za link, :kwiatek: ale bez wspomagania, to będzie licho. :rumieniec: :wink:

Admete - Czw 22 Maj, 2008 13:22

Asiek ależ z Ciebie romantyczka ;-) I chyba po prostu lubisz Abhiego :-P Ja jestem cyniczka. W filmach romantyczna miłość - proszę bardzo. W życiu - "no hope, no love, no glory, no happy endings". Rishi mnie irytuje - to nie facet tylko dziecko. Łazi i ględzi, że kocha, ale jak kobieta chce z nim poważnie porozmawiać, to co robi? Zagłusza ją odkurzaczem. No sorry - zachowanie 13 - latka. Maya wcale nie chciała, by ją ktoś tak bezwarunkowo kochał. Ona sama chciała tak kochać - dawać siebie komuś, kto jej potrzebuje. Nawet gdyby to było trudne. Dopóki traktowała Rishiego jak dziecko, jakoś się im układało, gdy traktowała go jak dorosłego - bum! Czołowe zderzenie. On jej nie traktował powaznie. Dopiero na samym końcu coś mu błysnęło. I chyba nie było u nich dobrego życia seksualnego. Na litość! Ona zasnęła, zanim on zaczął ;-) To w życiu też ważne ;-) Nie pojmuję Twojego wyjaśnienia - jeśli Rishi nadal kochał Mayę i cierpiał z jej powodu, to chyba przyjazd do niej i takie wielkoduszne postępowanie, zaproszenie na ślub, nie byłoby możliwe. Nie w kulturze hinduskiej. Ten film jest bardzo nowoczesny, ale jest też hinduski. Trzeba brać na to poprawkę. Rishi romantyk do mnie nie przemawia. Rishi sympatyczny, pozytywnie nastawiony do świata człowiek, który w końcu dorósł pod wpływem problemów zyciowych - jak najbardziej. I takiego go na końcu lubię. Dorosłego.
Rhea popełnia błąd - ja wiem, że przejęła obowiązki męża, ale czy musiała aż tak wyrażnie dawać to do zrozumienia? Ja się mało znam na mężczyznach, ale jedno wiem - oni nie lubią być tak traktowani. Czy nam się to podoba czy nie - nie lubią tego. A już hinduski mężczyzna! Znów trzeba o tym pamiętać. Mąż mojej koleżanki miał trudności z akceptacją tego, że przez jakis czas ona więcej zarabiała, a przecież wychował się w naszej kulturze, a moja koleżanka nie zachowywała się jak Rhea. A i tak mieli starcia w domu i to poważne. Myslę, że Rhea też coś zrozumiała na końcu. Sądzę, że w końcu otworzy się znów na życie i znajdzie szczęście. A Dev? Nie mam pojęcia, może przez jakiś czas będzie szczęśliwy z Mayą. Wygląda na odrobinę bardziej pogodzonego ze sobą, dostaje nową ofertę pracy. Pozbiera się, bo Maya da mu oparcie, łagodnośc i współczucie. Widać on takiej uległej kobiety potrzebuje. Nie mnie to osądzać. Sama byłabym pewnie jak Rhea ;)

trifle - Czw 22 Maj, 2008 13:24

Co do Rishiego to właśnie nie jestem pewna, czy on naprawdę Mayę kochał. Bo czy prawdziwa miłość nie idzie w parze z jakąś ogólną dojrzałością? Dlaczego Rishi nie chciał rozmawiać z Mayą, unikał poważniejszych dyskusji, bo po co się wysilać. Myślę, że był do niej bardzo przywiązany i była mu naprawdę droga, ale nie "na śmierć i życie". Ta jego rozmowa z ojcem przed ślubem też mi się nie podobała. Cenię szczerość i jasność w takich ważnych sprawach - choć właśnie! mogę zrozumieć, że dążył do małżeństwa z kobietą, którą kochał (czy myślał, że kocha).

Mayę też rozumiem. Ona ma mnóśtwo wątpliwości, zastanawia się, analizuje, ale boi się działania. Też trochę taka jestem, więc nie potrafię jej za to potępiać. Zgodziła się wyjść za niego za mąż pewnie dlatego, że był przy niej, był blisko, nalegał, łatwiej było się zgodzić niż nie zgodzić. Źle zrobiła, nie powinna była, ale wiem, że można czuć "niezdolność" i brak siły do sprzeciwu i podjąć złą decyzję. Życie jest trudne.

Rhea najmniej sympatii we mnie wzbudzała na początku. Zimna, zorientowana na karierę kobieta. Kochała Deva, ale w ogóle mu tego nie okazywała, myślała, że "on jej się należy" i że tak już będzie, a ona może robić, co jej się podoba. Oskarżała go, a sama nie była lepsza. Jak mówicie, to się zmienia jak już jest za późno. Bardzo mi się podobały fragmenty, już po odejściu Deva, kiedy pokazywano jak ona spędza czas z synkiem. Dobrze, że zrozumiała, co jest ważne.
Szkoda, że nie wiemy, jak doszło do małżeństwa Deva i jej. To mnie intryguje. Może to było zanim wpadła w wir kariery, zanim znalazła dobrą pracę, on nie był sfrustrowanym przegranym sportowcem. Mieli szansę.

Kiedy Rishi po 3 latach przyjechał do Mayi, też myślałam, że dlatego, że liczył na drugą szansę. Ale kiedy wyjawia jej, że się żeni, to już tylko widzę w nim tę jego dobrą stronę, pozytywną i dobrze nastawioną do ludzi - on nie chce być jej wrogiem, chce się z nią pogodzić. Pewnie, że ona zawsze będzie mu droga, ale to chyba dzięki niej dojrzał i będzie gotowy na nowy, szczęśliwy związek.

Trzykrotka napisał/a:
Obraz już po jest bardzo wymowny. To jedno w moich ulubionych ujęć: leżą spokojni i poważni, ze splecionymi dłońmi, a na tych dłoniach - obrączki.


Tak! To jest bardzo wymowna scena, też zwróciłam uwagę na te obrączki.

Czytam, co piszecie i myślę, że bardzo ciekawe jest to, jak różnie można oceniać film przez pryzmat własnych doświadczeń. To świetne, że można tak skonfrontować swoje poglądy (wiem, to nic odkrywczego ;) ).

Admete - Czw 22 Maj, 2008 13:31

trifle napisał/a:
Co do Rishiego to właśnie nie jestem pewna, czy on naprawdę Mayę kochał. Bo czy prawdziwa miłość nie idzie w parze z jakąś ogólną dojrzałością? Dlaczego Rishi nie chciał rozmawiać z Mayą, unikał poważniejszych dyskusji, bo po co się wysilać.

Mayę też rozumiem. Zgodziła się wyjść za niego za mąż pewnie dlatego, że był przy niej, był blisko, nalegał, łatwiej było się zgodzić niż nie zgodzić.

Rhea najmniej sympatii we mnie wzbudzała na początku. Zimna, zorientowana na karierę kobieta. Kochała Deva, ale w ogóle mu tego nie okazywała, myślała, że "on jej się należy" i że tak już będzie, a ona może robić, co jej się podoba. Oskarżała go, a sama nie była lepsza. Jak mówicie, to się zmienia jak już jest za późno. Bardzo mi się podobały fragmenty, już po odejściu Deva, kiedy pokazywano jak ona spędza czas z synkiem. Dobrze, że zrozumiała, co jest ważne.
Szkoda, że nie wiemy, jak doszło do małżeństwa Deva i jej. To mnie intryguje. Może to było zanim wpadła w wir kariery, zanim znalazła dobrą pracę, on nie był sfrustrowanym przegranym sportowcem. Mieli szansę.


Zgadzam się Trifle z Twoimi wypowiedziami. A jeśli chodzi o Rheę i Deva to ich małżenstwo opierało się na przyjaźni. Mówi o tym Dev na początku. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Widać ta przyjaźń wygasła, bo w filmie Rhea nie zachowuje się jak przyjaciółka.

trifle - Czw 22 Maj, 2008 13:36

Admete napisał/a:
A jeśli chodzi o Rheę i Deva to ich małżenstwo opierało się na przyjaźni. Mówi o tym Dev na początku. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Widać ta przyjaźń wygasła, bo w filmie Rhea nie zachowuje się jak przyjaciółka.


Aha, to to mi umknęło. Smutne, że nawet przyjaźni nie można być pewnym. A z drugiej strony - to przecież też za mało, żeby brać ślub :-|

Admete - Czw 22 Maj, 2008 13:38

No własnie - Karan w jakimś wywiadzie mówił, że jego bohaterowie na samym poczatku popełnili kardynalny błąd - pobrali się ze złych powodów. Czekam na jego następny film. myslę, że wywoła znów wiele dyskusji :-) Ma poruszać problem terrozyzmu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group