Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Przypadkowe spotkanie - autor Alicja M.
Ulka - Pią 20 Lip, 2007 20:11
| Admete napisał/a: | - Czy rzeczywiście wspominał? – zainteresowała się panna Bingley?
- Tak – to była jedyna odpowiedź panny Darcy.
|
i w ten sposób nikt nie miał możliwości dowiedzieć się, co Darcy sądzi o Lizzy nikt
Gunia - Pią 20 Lip, 2007 22:46
Tosię czyta jak Austen. Dzięki, Admete za tłumaczenie!
Admete - Sob 21 Lip, 2007 11:58
Dziękuję za wasze pochwały To zasługa autorki, nie moja. Część następna rozdziału V
Rozdział V - B
Elizabeth pragnęła, by dziewczyna poczuła się swobodniej i w trakcie rozmowy, wyjawiła, że jej ciotka ma związki, z tą częścią królestwa, która jest bliska sercu panny Darcy. Młoda dama z przyjemnością dowiedziała się, że pani Gardiner mieszkała kiedyś w Lambton i była zadowolona, słuchając jak opowiada o tym miejscu z prawdziwym uczuciem. Podobnie jak uczyniła pani Gardiner wcześniej z jej bratem, teraz subtelnie i spokojnie wciągnęła pannę Darcy do rozmowy. Panna Darcy na pewno nie zamieniła się nagle w gadułę, ale Elizabeth zauważyła, że z biegiem czasu stała się bardziej rozmowna. Udało się jej nawet sformułować kilka własnych opinii, a nie tylko odpowiadać na pytania innych. W tym samym czasie Elizabeth i Jane wciąż rozmawiały z panią Hurst i panną Bingley. Sytuacja była dość dziwaczna, ponieważ obie pary sióstr miały niewiele ze sobą wspólnego i przynajmniej jedna z nich nie miała żadnej ochoty na pogłębianie znajomości. Panie domu bardzo często odwoływały się do opinii „drogiej Georgiany” na ten czy inny temat i przerywały w ten sposób przerywały przyjacielska rozmowę z panią Gardiner. W większości przypadków nawiązywały w jakiś sposób do pana Bingley’a lub pana Darcy’ego. Elizabeth bacznie obserwował pannę Darcy za każdym razem, gdy słyszała nazwisko Bingley’a, chciała poznać czy młoda dama przejawia jakiekolwiek skłonności wobec niego. Wydawało się jej, że Jane dyskretnie postępuje tak samo. Z przyjemnością zauważyła, że panna Darcy wydaje się nie obdarzać pana Bingley’a szczególnymi względami. Pragnęła jednak zobaczyć ich razem, by móc lepiej osądzić stan ich wzajemnych uczuć. Pani Gardiner dowiedziała się, że panna Darcy lubi spacerować i bardzo tęskni za parkiem w Pemberley i od razu zwróciła na to uwagę.
- Elizabeth też uwielbia spacerować. Podobnie jak pani nie może w Londynie oddawać się tej rozrywce, tak często, jakby tego pragnęła. Gdy jednak przebywa w Longbourn, spaceruje wytrwale i daleko prawie każdego dnia – zwróciła się do siostrzenicy, która w tym momencie nie była zajęta rozmową i dodała – Prawda Lizzy?
- To prawda, przepadam za spacerami i staram się wychodzić z domu każdego dnia. Jestem jednak pewna, że tereny w Longbourn nie są tak wspaniałe jak te w Pemberley.
Panna Darcy uśmiechnęła się.
- Słyszałam, że Pemberley jest niezrównane jeśli chodzi o piękno i wspaniałość – dokończyła Elizabeth.
Panna Darcy zdawała się wręcz zawstydzona takimi pochwałami jej domu i nie była w stanie podnieść wzroku, a na jej policzkach pojawił się rumieniec.
- Panna Bingley często opowiadała o Pemberley i czyniła to z wielkim przejęciem – powiedziała Elizabeth z odrobiną zadziorności w głosie.
Panna Darcy wyglądała na zdezorientowaną, ponieważ panna Bingley była w Pemberley tylko raz i prawie nie wychodziła z domu, ale nie powiedziała nic na ten temat. Elizabeth opowiedziała pannie Darcy o parku w pobliżu domu pani Gardiner, w którym często spaceruje w czasie pobytu w Londynie. Zachęciło to pannę Darcy do opisania parku obok jej londyńskiego domu. Dodała również, że brat spaceruje razem z nią za każdym razem, gdy ma czas. Elizabeth wyczuła głęboki podziw i szacunek, z jakim panna Darcy mówiła o swoim bracie i z uśmiechem rzuciła:
- Panno Darcy musi być pani szczęśliwa, mając brata znów u swego boku.
- O tak – odpowiedziała młoda dama. Jej słowa były ciche, ale wyczuwało się w nich entuzjazm wskazujący na głębię siostrzanych uczuć.
Niedługo po tej wymianie zdań nadszedł czas rozstania. Panie domu pożegnały gości z większą ochotą niż grzecznością. Gdy panna Darcy żegnała się z Elizabeth, zaczerwieniła się nieznacznie i wyszeptała:
- Mam nadzieję, że niedługo znów się spotkamy panno Bennet.
Elizabeth zdawała sobie sprawę, że ze strony panny Darcy takie bezpośrednie zaproszenie było wielkim wysiłkiem i tym bardziej je ceniła. Uśmiechnęła się więc i odpowiedziała:
- Na pewno niedługo się spotkamy.
asiek - Sob 21 Lip, 2007 16:39
| Admete napisał/a: | - Panna Bingley często opowiadała o Pemberley i czyniła to z wielkim przejęciem – powiedziała Elizabeth z odrobiną zadziorności w głosie.
Panna Darcy wyglądała na zdezorientowaną, ponieważ panna Bingley była w Pemberley tylko raz i prawie nie wychodziła z domu, |
Dooobreee !
W Tym ff Georgiana jako żywo przypomina pierwowzór.
Admete,
Admete - Sob 21 Lip, 2007 21:28
Większość postaci trzyma się tutaj kanonu. jeśli chcecie niekanoniczne to polecam ff niejakiej Abigail R
Gunia - Nie 22 Lip, 2007 15:27
Zdecydowanie, ja głosuję za kanonem.
Dione - Pon 23 Lip, 2007 14:08
Mam wrażenie, że Georgianna i Lizzy się zaprzyjaźnią, więc Lizyy zacznie bywać w domu Darcy'ego, a może nawet zostanie zaproszona do Pemberley. Biedny Darcy.... Co ja plotę, wcale nie biedny. Bedzie się mógł chociaż napatrzeć
Admete - Pon 30 Lip, 2007 12:32
Rozdział V - C
Gdy wsiadła do powozu, Elizabeth zaczęła rozmyślać z satysfakcją, jak pan Darcy zareaguje na wiadomość o tym, kogo poznała jego siostra i że pragnie tę znajomośc kontynuować. Nie była w stanie wyobrazić sobie, że jego reakcja będzie zupełnie inna od tej, jakiej się spodziewała. W czasie jazdy do domu trzy panie rozmawiały na temat złożonej wizyty. Zgadzały się, co do tego, że obie panie – pani Hurst i panna Bingley – nie znajdowały ani odrobiny przyjemności w ich towarzystwie. Zgodziły się również, że panna Darcy jest bardzo miła. Żadna z nich nie mogła znaleźć w niej jakiejkolwiek wady. Były pewne, że nieśmiałość będzie jej bardzo przeszkadzać po wejściu do towarzystwa i współczuły siostrze pana Darcy'ego. Pani Gardiner w skrytości ducha zastanawiała się nad tym, jak wielkim pożytkiem dla panny Darcy byłoby posiadanie takiej siostry jak Elizabeth.
Rozmowa, jaką przeprowadziły zaraz po wizycie panna Bingley i pani Hurst , była dużo mniej uprzejma. Panna Darcy nie chciała jednak w niej uczestniczyć, dlatego też pochyliła się z niezwykłą gorliwością nad swoją robótką. Wieczorem panna Bingley znalazła chwilę, by porozmawiać z Darcy’m, w czasie gdy jej siostra grała na pianinie.
- Panny Bennet odwiedziły nas dzisiaj w towarzystwie ciotki.
Darcy nie odpowiedział.
- Nie miałyśmy wyboru i przedstawiłyśmy im Georgianę.
Darcy nadal milczał.
- To oczywiste, że nie życzysz sobie, by twoja siostra zawierała takie znajomości. Teraz gdy głupie wymysły Charles’a doprowadziły do tego, że Georgiana poznała żonę kupca z Cheapside, znajdziesz chyba jakiś sposób, by na niego wpłynąć. Posłucha tylko ciebie.
Darcy ledwie słuchał tego, co mówiła jego towarzyszka, ponieważ był zajęty wyobrażaniem sobie, jak przebiegało pierwsze spotkanie Georgiany z Lizzy. Zawsze myślał, że będzie obecny przy ich spotkaniu, jeśli kiedykolwiek do niego dojdzie. Nie mógł zaprzeczyć, że w głębi serca zawsze miał nadzieję na ich wspólne spotkanie, choć taka nadzieja była całkiem sprzeczna z postanowieniem unikania Elizabeth. Wymówił się szybko od towarzystwa panny Bingley, nie odpowiadając nic na jej pytania.
Trzykrotka - Pon 30 Lip, 2007 12:58
Admete, jeszcze Ci tego nie napisałam, ale bardzo dziękuję za tłumaczenie tego tekstu, Czytam regularnie i bardzo ciekawi mnie, jak sobie autorka poradzi z tą alternatywną historią Lizzy, Jane, pana Darcy, panny Darcy i pana Bingleya.
Gunia - Pon 30 Lip, 2007 19:37
No no no...
Dawaj, Darcy, dawaj. Nie daj się zdeptać tej jędzy!
Dzięki, Admete.
Mag - Wto 31 Lip, 2007 11:55
Też czekam na odpowiedź Darsika utrzyj jej nosa!!!
Dzięki Admete
Dione - Wto 31 Lip, 2007 12:29
| Admete napisał/a: | | To oczywiste, że nie życzysz sobie, by twoja siostra zawierała takie znajomości. Teraz gdy głupie wymysły Charles’a doprowadziły do tego, że Georgiana poznała żonę kupca z Cheapside, znajdziesz chyba jakiś sposób, by na niego wpłynąć. Posłucha tylko ciebie. |
Panna Bingley zrobiła się bardzo bezpośrednia. Już sobie nawet pozwala mówić mu na "Ty", a to przecież nasz przywilej
izek - Wto 31 Lip, 2007 19:09
| Admete napisał/a: | | Pani Gardiner w skrytości ducha zastanawiała się nad tym, jak wielkim pożytkiem dla panny Darcy byłoby posiadanie takiej siostry jak Elizabeth. |
Swoją drogą prawda, bo to i wsparcie by miała i szczęśliwszego(=bj rozluźnionego) brata.
Dione - Śro 01 Sie, 2007 12:26
| izek napisał/a: | | Swoją drogą prawda, bo to i wsparcie by miała i szczęśliwszego(=bj rozluźnionego) brata. |
(ja tylko tak czytałam to zdanie )
asiek - Czw 16 Sie, 2007 13:15
| Admete napisał/a: | | Gdy wsiadła do powozu, Elizabeth zaczęła rozmyślać z satysfakcją, jak pan Darcy zareaguje na wiadomość o tym, kogo poznała jego siostra i że pragnie tę znajomośc kontynuować. |
A ja widzę przed gałami wyobraźni jedną z min Lizzy /mina a'la Pemberley /, kiedy orientuje się, że Darcy nie tylko nie ma nic przeciwko tej znajmości, ale jest z niej bardzo zadwolony.
Admete,
Maryann - Pon 10 Gru, 2007 11:12
| Admete napisał/a: | Większość postaci trzyma się tutaj kanonu. jeśli chcecie niekanoniczne to polecam ff niejakiej Abigail R |
Nooo... Jeśli to ta Abigail, o której myślę, to jej dzieła są rzeczywiście BARDZO niekanoniczne...
Admete - Pon 10 Gru, 2007 13:18
Sorry, zastój mam...Poprawię się od świąt. Na razie mam za dużo papierów. To na pewno ta Abigail R.
Maryann - Pon 10 Gru, 2007 13:24
| Admete napisał/a: | To na pewno ta Abigail R. |
A masz w szczególności na myśli któreś z jej "dzieł" ?
Admete - Pon 10 Gru, 2007 16:25
A juz nie pamietam. Jedno lepsze od drugiego
Maryann - Pon 10 Gru, 2007 16:27
| Admete napisał/a: | A juz nie pamietam. Jedno lepsze od drugiego |
Jak "From Lambton to Longbourn" na przykład ?
Admete - Pon 10 Gru, 2007 16:33
O właśnie to miałam na mysli
Maryann - Pon 10 Gru, 2007 16:35
No fakt. Akcja to tam jest baaardzo rozbudowana...
Admete - Pon 10 Gru, 2007 16:35
Głównie to się obściskują
Maryann - Pon 10 Gru, 2007 16:38
A czytającym ręce opadywują...
damamama - Czw 25 Wrz, 2008 11:39
Jeszcze 3 miesiące i będziemy obchodzić rocznicę zakończenia tego wątku. Admete czy to już koniec tłumaczenia bo jeśli tak to ja się
|
|
|