To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

asiek - Śro 04 Lip, 2007 21:15

Caroline napisał/a:
...dostał moralnie w ryłko.

:rotfl:
izek napisał/a:
Jak to niektórzy muszą porządnie oberwać zanim coś do nich dotrze...

Jedno jest pewne, Darcy najgorsze ma już za sobą , teraz ...
Caroline napisał/a:
"byle do Pemberley"


Ali, :thanx:

Madelaine - Śro 04 Lip, 2007 21:27

no i brawa dla Lizzy moje Panie :-D niech Darcy powywija trochę szabelką, wykąpie się w jeziorze, poparaduje z mokrą koszulą,t o może nauczy się oświadczać :rotfl: nie ma co, romantyczny to on był :confused3: tak to mógłby sie pannie Bingley oświadczyć, a nie swojej pięknookiej ukochanej :mrgreen:
Marija - Śro 04 Lip, 2007 21:37

Właśnie sobie uświadomiłam, GDZIE dopiero jesteśmy :thud: . Siwe brody nam urosną do szczęśliwego zakończenia :mrgreen: .
Maryann - Śro 04 Lip, 2007 22:42

Alison napisał/a:
Maryann napisał/a:
A mi nie - przynajmniej jeszcze nie w tej scenie. Ma, na co zasłużył.


Maryannku, Ty serca nie posiadywasz. Mnie aż żołądek bolał ze współczucia, jak to tłumaczyłam.... :roll:

Alisonku, jak możesz... Oczywiście, że posiadywam. :wink:
A z bólami żołądkowymi to ja jeszcze poczekam. Mam tam w kolejnych rozdziałach TAKI boleściwy kawałek, że to, co dotąd, to przy tym nawet nie małe piwo. :wink:
Biedny i nieszczęśliwy to on dopiero będzie. Teraz jest tylko zły i rozczarowany.

Maryann - Śro 04 Lip, 2007 22:43

asiek napisał/a:
Jedno jest pewne, Darcy najgorsze ma już za sobą , teraz ...
Caroline napisał/a:
"byle do Pemberley"

TERAZ to będzie listu pisanie...

asiek - Śro 04 Lip, 2007 23:11

Maryann napisał/a:
TERAZ to będzie listu pisanie...

A ręka nie ta, drży z emocji, ...znaczy kleksy będą. :wink:

Ulka - Czw 05 Lip, 2007 00:54

Biedactwo! Nie przypuszczałam wcześniej że go bolała... i będzie jeszcze gorzej? buu

byle do Pemberly ! :-P

Caroline - Czw 05 Lip, 2007 11:57

No to lecim.

Rozdział III, cz.14
- Darcy! – głos Richarda zabrzmiał zbyt wyraźnie, by go zignorować. Zatrzymał się i spojrzał nieprzytomnie na kuzyna, którego pojawienie się w tej nieodpowiedniej chwili mogło znaczyć tylko, że czyhał na jego powrót.
- Fitz? - Fitzwilliam spojrzał na niego ostrożnie, jego głos brzmiał niepewnie – wszystko w porządku?
- W porządku? – powtórzył, nie mogąc na początku przypisać w żaden sposób tych słów do swojego obecnego stanu, prawie się roześmiał. Dobry Boże, czy jeszcze kiedykolwiek będzie wszystko w porządku? – Wszystko dobrze, ale teraz muszę cię przeprosić. – Odwrócił się od balustrady i wszedł szybko po schodach zanim mogły paść dalsze pytania. Upokorzenie w postaci kondolencji od Richarda byłoby jeszcze jednym rozżarzonym węglem w jego żołądku, prędzej przystawi sobie pistolet do głowy!
Korytarz wiodący do pokoju był pusty, po chwili był przy drzwiach i bezpiecznie za nimi. Zamykając oczy, oparł się o masywne mahoniowe wrota bojąc się, że straci panowanie nad swoim ciałem z powodu udręki, jaka nim targała. „Nie mógłby pan złożyć mi propozycji…” Darcy zacisnął usta, żeby nie poddać się jękowi, który wzbierał w jego piersi. Nikt, nikt nie może zobaczyć go w takim stanie! Nasłuchiwał odgłosów poruszenia z garderoby, ale panowała cisza, słychać było tylko tykanie zegara na kominku. Odpychając się od drzwi stanął przed ozdobnym czasomierzem. Czy to możliwe? Spoglądał na niego niedowierzająco. Czy to możliwe, że minęła ledwie godzina odkąd opuścił ten pokój w gorączkowym podnieceniu? Rzucił laskę i prochowiec na krzesło, kapelusz i rękawiczki na nich.
- Godzina! - parsknął gorzko. Wystarczyło, by obrócić w proch jego marzenia.
Gwałtownie odwrócił się od zegara i sztywnym krokiem przeszedł do sypialni, jego palce szarpały guziki przy koszuli i węzeł krawata. Pociągnął go gwałtownie, zdjął i rzucił na stół, a potem zatrzymał się na środku pokoju. Co miał teraz zrobić? Chciałby to wiedzieć. Rozejrzał się wokół, po zimnym, powściągliwym porządku, który był jego życiem, tak jakby odpowiedź leżała tam, między drobiazgami, czekając aż zostanie znaleziona. Zalała go fala obrzydzenia. Ta sterylność! Karmiła jego złudzenia, nawet gdy okazało się już, że nie stoi za nią choćby odrobina dostojnej rezerwy. Niczego nie pragnął tak bardzo, jak pozbycia się jej! Podszedł do dzwonka z zamiarem wezwania Fletchera, by zaczął pakowanie, ale uderzyła go absurdalność takiego działania. Zapadł zmierzch, słońce zaszło już za horyzont. Tak otwarty dowód ucieczki nijak się miał do pozorów obojętności, jakie za wszelką cenę musi utrzymać.
Obojętność? Przebiegł go dreszcz, usiadł ciężko na brzegu łóżka, głowę wsparł na rękach. Obojętny na taką stratę? Obojętny na dudniącą pustkę w jego sercu? Jak mógłby udawać, że Elizabeth dla niego nie istnieje, skoro to ona zdecydowała o jego przyszłości? Darcy osunął się na niewygodne łóżko, sztywna brokatowa tkanina nakrycia otarła się o jego policzek, wzrok wbił w baldachim rozciągnięty nad jego głową. Co miał teraz? Co go teraz czekało w życiu?
"Pańska arogancja!" wzdrygnął się, oskarżenie Elizabeth uderzyło w jego wspomnieniach jak bicz. "Pańska wzgarda!" Potrząsnął głową. „Jak to możliwe?” Nie znosił tego rodzaju zachowań, a jednak taka była opinia Elizabeth o nim. Gardziła nim, krytykowała wszystko co z nim związane od samego początku! "…niesprawiedliwy, …samolubny" lista nie miała końca, "...człowiek, który przyczynił się do zrujnowania szczęścia mojej ukochanej siostry".
- Nie, to nieprawda! – sprzeciw wybuchnął z jego ust, siła oburzenia postawiła go na nogi, zjeżył się w duchu na niesprawiedliwość oskarżenia Elizabeth. Tak jakby miał w zwyczaju bawić się godnością i nadziejami innych, zwłaszcza zajmujących niższe stanowisko w życiu! Powinien był jej odpowiedzieć, przedstawić sprawę jej siostry, której dokładnie się wcześniej przyglądał. Miał dobre i wystarczające powody, by odradzać Bingleyowi niebezpieczne działania, powody oparte na bezstronnej ocenie, a nie kaprysie albo wyrachowaniu.

Marija - Czw 05 Lip, 2007 12:00

Biedny Ficuś, nie rozumie, o co chodzi :roll: ...
Mag - Czw 05 Lip, 2007 13:17

Marija napisał/a:
Właśnie sobie uświadomiłam, GDZIE dopiero jesteśmy :thud: . Siwe brody nam urosną do szczęśliwego zakończenia :mrgreen: .


Kochana, przemiana moralna głównego bohatera MUSI potrwać :mysle:
Zresztą, co tam brody -grunt, żeby Darsik i Lizzy szczęśliwi byli :love_shower:

Dzięki Caroline :kwiatki_wyciaga:

Alison - Czw 05 Lip, 2007 16:23

O kurcze, lubię go i żal mi go, ale i tak bym go w....kopnęła, taki durnowaty był od samego początku. Za co my go tak właściwie kochamy jak wariatki?! :mysle:
izek - Czw 05 Lip, 2007 16:28

Alison napisał/a:
Za co my go tak właściwie kochamy jak wariatki?! :mysle:


...za dobry gust do kobiet? :wink:

Trzykrotka - Czw 05 Lip, 2007 20:39

Ali, kochamy, bo ten Darcy od Jane to wspaniały mężczyzna, jedyny godny takiej wyjątkowej perły jak Lizzie. To Pamelka obcięła mu........ charakter powiedzmy i za to coraz mniej ją lubię. mam nadzieję, ze zajmie się również procesem odrastania. Bo inaczej :nudelkula1_zolta:
Alison - Czw 05 Lip, 2007 21:11

Trzykrotka napisał/a:
Ali, kochamy, bo ten Darcy od Jane to wspaniały mężczyzna, jedyny godny takiej wyjątkowej perły jak Lizzie. To Pamelka obcięła mu........ charakter powiedzmy i za to coraz mniej ją lubię. mam nadzieję, ze zajmie się również procesem odrastania. Bo inaczej :nudelkula1_zolta:


Zgadzam się, że Pamela zrobiła mu niedźwiedzią przysługę, a jako poniekąd świeżo upieczona specjalistka od niedźwiedzi, trochę się na tym znam :wink:

asiek - Czw 05 Lip, 2007 22:04

Caroline napisał/a:
...Co miał teraz? Co go teraz czekało w życiu?...

Taaa..., poza siostrą, Pemberley iii ...10 tys. funtów rocznie, to ...rzeczywiście miał niewiele. :roll: Zero perspektyw. :wink:

Caroline, :thanx:

Ps. Byle do Pemberley ! Tam rozstopi się me :serce2:

Caroline - Pią 06 Lip, 2007 08:22

Rozpamiętywania ciąg dalszy...

Rozdział III, cz.15

Dlaczego nie sprzeciwił się nędznym słowom, które podsuwała mu zraniona duma?
Darcy wstał z łóżka, sztywno podszedł do okna i oparł się o futrynę. Dlaczego? Ponieważ jej atak odebrał mu głos, najpierw z powodu szoku, potem z powodu gniewu, który jeszcze teraz w nim kipiał. ”Niesprawiedliwy!” A ona jaka była? Każde jego działanie przypisała kaprysowi albo złej woli.
- Dobry Boże! – z taką siłą uderzył dłonią we framugę, że szyby zadźwięczały. Odwrócił się i podszedł do delikatnej, kryształowej karafki, ujął ją za szyjkę i odkorkował. Bursztynowy płyn spłynął do ozdobnie ciętego szkła rozlewając się po brzegach i tworząc małą kałużę na stole. Wcisnął korek na miejsce i podniósł kieliszek do ust wracając do natarczywych myśli.
Czy był arogancki i zarozumiały? Co ona wiedziała o towarzystwie? Tyle co nic! Nie mogła mieć bladego pojęcia, jakie jest jego życie albo czego jego pozycja, krewni i rówieśnicy oczekiwali od niego. Jej wiejskie kółko znajomych i skromne otoczenie nie miały nic wspólnego ze środowiskiem, w którym on przyszedł na świat! Ponownie uniósł kieliszek do ust, przetarł dłonią twarz i roztrzaskał szkło o podłogę. A jak ona zachowała się wobec niego? Przekomarzała i drażniła się z nim, przyjmowała jego atencje, utwierdzała go w przekonaniu, że tylko czeka na jego oświadczyny tylko po to, by odrzucić jego serce i szacowne stanowisko, jakie jej oferował. Darcy zatrząsł się z upokorzenia. Darcy z Pemberley odrzucony jak byle druciarz z kramem tandety, a on chciał jej powierzyć wszystko, co miał! Kim ona była, by tak go traktować, by traktować go z góry. Jakim prawem oskarżała go o tyle haniebnych czynów! Na odpowiedź nie musiał długo czekać. „Pana charakter został ujawniony w historii, którą wiele miesięcy temu opowiedział mi pan Wickham”.
- Wickham!
Znienawidzone imię wstrząsnęło całym jego ciałem urastając do pomruku gniewu, który pozwolił Darcy’emu skupić bezradnie rozproszone myśli i poprowadził jego pięść prosto w ścianę. „Wickham!” ”Któż, kto zna jego nieszczęścia…” Darcy trzymał się kurczowo tej myśli, która nim wzburzyła zmuszając go do gorączkowego spaceru po dywanie. Któż, kto zna! Jakiekolwiek „nieszczęścia” zmyślił dla jej uszu, wyrządziły one nieopisaną szkodę dla jego dobrego imienia. Został zniesławiony i to po co? Żeby Wickham mógł zabawić zapadłą wioskę i zapewnić sobie kilka współczujących kolejek piwa? Jaki diabeł skusił go do snucia swoich kłamstw wokół Elizabeth?

Gosia - Pią 06 Lip, 2007 08:28

Caroline napisał/a:
Co ona wiedziała o towarzystwie? Tyle co nic! Nie mogła mieć bladego pojęcia, jakie jest jego życie albo czego jego pozycja, krewni i rówieśnicy oczekiwali od niego. Jej wiejskie kółko znajomych i skromne otoczenie nie miały nic wspólnego ze środowiskiem, w którym on przyszedł na świat! [...]
Kim ona była, by tak go traktować, by traktować go z góry.

No ładnie! :roll:

Marija - Pią 06 Lip, 2007 08:29

ROZTRZASKAŁ niewinną szklankę?? :bejsbol: Pije koniak szklankami?? Panie Boże, cierpliwości :trzyma_kciuki: ... (kto ma pozamiatać, Fletcher, tak?)
Caroline - Pią 06 Lip, 2007 08:35

eee, szklanka to mój mistake, oczywiście chodzi o glass, czyli kieliszek w tym wypadku, z jakichś powodów ubzdurał mi się Darcy z whisky a nie z koniakiem :-D :party:
Dziwne :) Zaraz poprawię.

Maryann - Pią 06 Lip, 2007 08:47

Szklanka czy kieliszek - co za różnica... :roll: Ważne, że nie prosto z butelki... :wink:
Marija - Pią 06 Lip, 2007 09:03

Caroline napisał/a:
eee, szklanka to mój mistake, oczywiście chodzi o glass, czyli kieliszek w tym wypadku, z jakichś powodów ubzdurał mi się Darcy z whisky a nie z koniakiem :-D :party:
No, kieliszek urósł do rozmiaru szklanicy. Darcy ma delirkę :wink: . Oj, Karolcia... :mrgreen:
Alison - Pią 06 Lip, 2007 12:57

Boże miłosierny! Chłopakowi duszę rozrywa na strzępy, a te o szkle! Co za brak delikatności uczuć! I to ja Was wychowałam!? :paddotylu:
Marija - Pią 06 Lip, 2007 13:09

Alison napisał/a:
Boże miłosierny! Chłopakowi duszę rozrywa na strzępy, a te o szkle!
Ktoś musi bronić słabszego, w tym przypadku - szklanki :wsciekla: .
:rotfl:

Dione - Pią 06 Lip, 2007 13:18

Kilka dni mnie nie było, więc dziś czytałam z wypiekami na buźce i nerwowo przygryzając pazury :-P Jak ja lubie te fragmenta :slina:
Żal mi naszego Darsika, ale jeszcze bardziej mi go będzie żal, gdy Dy będzie z niego szczegóła wyciągał :banan_czerwony: Wtedy to Lizzy będzie be :uzi:
Kochane ABT :kwiatki_wyciaga: za Wasz trud codzienny, by nam troszkę radości w tym ponurym lipcu przynieść.

Maryann - Pią 06 Lip, 2007 13:22

Dione napisał/a:
jeszcze bardziej mi go będzie żal, gdy Dy będzie z niego szczegóła wyciągał :banan_czerwony: Wtedy to Lizzy będzie be :uzi:

Lizzy ? :shock:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group