Aktorzy austenowscy - James McAvoy
praedzio - Nie 07 Paź, 2007 18:06
No, po prostu dla mnie James McAvoy ma elfią urodę... Wiesz, wpływ Narnii... W końcu po raz pierwszy zobaczyłam JMA jako wcielenie pana Tumnusa. I wiem, że tam był faunem, a nie elfem! Poza tym delikatna uroda i te 1,70 wzrostu... No, elf - jak mi Bóg miły!
Agn - Nie 07 Paź, 2007 18:09
A elfy mają ze 180 cm wzrostu...
Ale wiem, o co chodzi.
trifle - Nie 07 Paź, 2007 18:13
Ja też pojęłam i jak się przyjrzałam, to się zgadzam z Praedzio i myśl, żeby James zagrał Puka też mnie się podoba, ciekawam, jakby wypadł.
Alison - Nie 07 Paź, 2007 20:05
Jestem w trakcie oglądania OKS. Coraz bardziej się boję co się stanie, bo atmosfera zagęszcza się z minuty na minutę. W pierwszych scenach James był dla mnie trochę mało wiarygodny. Lekarz o wyglądzie 17-letniego chłopca, ale im dalej, tym myślę sobie, że żaden aktor o doroślejszym wygladzie nie oddałby tego zabawowo-młodzieńczego podejścia do wszystkiego, bo ten na co spojrzy to - są jaja, jest przygoda, fajnie jest, o to mnie się właśnie rozchodziło Ale chyba zaczyna do niego docierać, że się trochę uplątał. Gilian wygląda zjawiskowo w tym filmie, a scena na tarasie, i ten błysk "oczu bławatnych" w wąskiej smudze światła
Wracam do Ugandy...
Agn - Nie 07 Paź, 2007 20:15
Ja się jego wyglądem nie przejmowałam - taka jego uroda. Podejrzewam, że w wieku 40 lat wciąż będzie wyglądał jak radosny licealista.
Alison, niecierpliwie wyczekuję twoich wrażeń.
PS Gillian ledwie poznałam, takiego kocmołucha z niej zrobili. O wiele bardziej podobała mi się ciemnoskóra partnerka Jamesa (będzie później). Śliczna była!
Alison - Nie 07 Paź, 2007 22:05
Boże mój... Nigdy więcej nie obejrzę tego filmu. Jest straszny, ale technicznie i aktorsko świetny. Forest po prostu jest tym Aminem, i jest nim bardziej chyba niż ten autentyczny z ostatnich kadrów. I trzeba przyznać, że James też jest niesamowity. Ta jego chłopięca radość z początku filmu, to zachłyśnięcie się przygodą, kolorami, blichtrem, a potem już tylko z górki, świetnie zagrane. To niesamowite, że w drugiej połowie filmu jego twarz jest cały czas do maksimum napięta. Po prostu widać jak miota się, czegokolwiek by nie robił. Fragment kiedy on jedzie do szpitala zobaczyć ten koszmar to majstersztyk montażu - akcja gna jak opętana, muzyka trzyma za gardło, człowiek czuje jak tętno przyspiesza. W scenie na lotnisku omal się nie rozchorowałam, wszystko mnie bolało. Co ludzi popycha do takiego okrucieństwa...I nie pamiętam kiedy ostatnio raz na stojąco oglądałam film, bo na siedząco nie wytrzymałam napięcia, tak bardzo chciałam żeby zdążył. Dajcie mi spokój z takimi filmami. Za miętki jestem, a James jest 6 metrów aktora. I basta.
Alison - Nie 07 Paź, 2007 22:36
Uff, troszkę ze mnie zeszło, ale plecy mnie jeszcze bolą od napięcia. Chciałam tylko powiedzieć, że serce matki mi pękało kiedy synkowi robili taką krzywdę, a co do pleców i nie tylko, to.... po perostu ładny chłopak jest jak diabli i jak kto tego nie widzi to biedny jest albo na zaćmę chory
Agn - Pon 08 Paź, 2007 10:44
Nie dziwisz się więc, że po seansie nie byłam w stanie niczego napisać? Mnie też ramiona do teraz bolą. Napięcie takie, że masakra...
I te nieco sprane kolory, te lata 70-te... Ja jeszcze do tego filmu z pewnością wrócę. Zresztą i tak czekają mnie dodatkowe 2 seanse (twardziel jezdem, niedługo będę mogła siadać gołym tyłkiem na patelni pełnej rozgrzanego oleju).
I też mi się muzyka b. podobała. Zastanawiam się, czy się w nią nie zaopatrzyć...
A James to... no po prostu cudo. Ha, 6 m! Rośnie chłopak!
Alison - Pon 08 Paź, 2007 11:58
| Agn napisał/a: |
I te nieco sprane kolory, te lata 70-te... |
Tak, te golfiki do koszul o spiczastych kołnierzach. Matko ja się tak ubierałam w liceum! Chociaż muszę przyznać, że najbardziej wzruszyłam mnie ta jakby taka koronkowa bluzia do kąpielówek nad basenem.
Agn - Pon 08 Paź, 2007 16:37
No... eeeee... bywa... Ale wiesz, lata 70-te w wersji ugandyjskiej miały dodatkowy, khem, urok.
Zmiana tematu. Moja ukochana fotkowa stronka:
http://www.kino-govno.com...id=becomingjane
Becoming Jane. Śliiiiczne fotki.
EDYCJA: AAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! JAKIE CUDNE!!!!!!!!
http://www.kino-govno.com...mingjane&img=14
Alison - Pon 08 Paź, 2007 17:08
| Agn napisał/a: | Zerknij na obrazek, który dokleiłam do poprzedniej wypowiedzi. Ja umarłam ze szczęścia. |
Nie mogę krzyknąć Ci do towarzystwa, bo mnie on w tym cylinderku nie teges, ale już to....
Jak widzę te oczy z rozkoszy przymknięte, to, uuuuch
Worried?
Agn - Pon 08 Paź, 2007 17:22
Mmmmmmatulu, ta druga fotka... a i plakacik nie zgorszy...............................
Dlaczego ja jeszcze nie posiadam w swoim zbiorku BJ na DVD?!
PS Sobie na szybkiego przycięłam do rozmiarów tapetnych. Zalety poniższego "dzieła" są następujące:
1. Dominuje zieleń (co spotka się z aprobatą padrego - jak tylko wróci)
2. Jest tam James (nieważne, że niewyraźny, mi sama świadomość do szczęścia wystarczy)
3. Ale padre NIE WIE, że tam jest jakiś James, on zobaczy parkę i duuuużo zieleni naokoło.
Suma sumarum - tapcia przetrzyma jego krytyczne spojrzenie i będzie sobie tkwić na monitorku do upadłego. Ha! Go me! Jezdem genialna!
No, i byłabym zapomniała pokazać rzeczoną tapetkę. Głupi tatuś...
Alison - Pon 08 Paź, 2007 18:15
Tapetka pienkna, rumantycna (tzn. spełnia wszystkie kryteria) i jak dla mnie jakby się tak skończyło, to by beło pieknie co cud
Agn - Pon 08 Paź, 2007 18:43
Dziękować. Zawsze można nie oglądać filmu do końca.
Powiem szczerze (bo i tak robię tu za masochistkę) - najpiękniejsze w tym filmie jest właśnie to, że ta historia nie kończy się szczęśliwie. Serduszko pika żałośnie, ale mimo wszystko... jakoś tak happy end mi nie pasował.
Alison - Pon 08 Paź, 2007 19:38
| Agn napisał/a: | Dziękować. Zawsze można nie oglądać filmu do końca.
Powiem szczerze (bo i tak robię tu za masochistkę) - najpiękniejsze w tym filmie jest właśnie to, że ta historia nie kończy się szczęśliwie. Serduszko pika żałośnie, ale mimo wszystko... jakoś tak happy end mi nie pasował. |
No niemożliwym był ze względu na wzgląd biograficzny, dlatego tak lubię tego klipka com go w charakterze cukierka niedawno wklejała, a któren kończy się tym właśnie tapetkowym ujęciem. A swoją drogą brużdżą mu, że za niski, toć w sam raz do niej dopasowany, żeby sobie w oczy patrzeć. Ludziska to siem nic a nic nie znajom...
Agn - Pon 08 Paź, 2007 19:52
Ale co oni mają do jego wzrostu? Chłopak jest dobry taki jaki jest. Uważam, że jest fajny. I do tego zgrabny. Ładnie zbudowany. Wcale bym nie chciała, żeby był wyższy. Jego naturalność wynagradza wszelkie domniemane braki we wzroście (jakby, kurde, wszyscy jak jeden mąż musieli zaraz mieć 1,80 m. Hmpf! A SRK to się ktoś czepia? Też to kolosów nie należy, a King Khanem go zwą! Ha!).
Ok, ujmę to tak - uważam, że te jego skromne 1,70 to wielka zaleta. Wbrew pozorom daje mu wiele możliwości.
Naści jeszcze jedno dzieuo...
Alison - Pon 08 Paź, 2007 20:59
Wiecie, że James miał nieszczęśliwe dzieciństwo?
Jego rodzice rozwiedli się jak mial 7 lat i wychowywali go dziadkowie ze strony matki (która nota bene była pielęgniarką w psychiatryku). Jak skończył szkołę to chciał zostać księdzem, (choć inne źródło podaje, że misjonarzem). No bidulek po prostu...Trzeba mu stworzyć jakiś ciepły dom...
Ale jak się przyjrzałam tej jego kobicie, to Ci moi synowie to gust mają...pożal się Boże. Ale w sumie najważniejsze żeby byli szczęśliwi
A tutaj Jamesik upodobniony do Matki P, czyli w wersji blond
http://img511.imageshack....e=bannergl7.jpg
Agn - Pon 08 Paź, 2007 21:06
A, to baner z galerii na James McAvoy Online. Się zastanawiam, skąd ten blond mu się wytrzasnął.
Luuuudu, ja chcę Becoming Jane, noremalnie świra dzisiaj dostałam! WTF?!
Agn - Pon 08 Paź, 2007 21:58
Juz ja go widzę w koloratce... no, nie przeczę - zapewne świetnie zagrałby księdza i niejedną z nas by, ahem, nawrócił. Ale wolę go niewyświęconego.
Pemberley - Pon 08 Paź, 2007 23:17
| Agn napisał/a: | | Się zastanawiam, skąd ten blond mu się wytrzasnął. |
Polecam Inside I'm dancing!!
Alison - Śro 10 Paź, 2007 09:30
Dziewczynki, Wy lepiej patrzcie com ja dziś od naszego Krzysia dostała. Relikwie rolmalnie odręczne pismo Tomcia Paluszka!!!
Może któraś analizą grafologiczną strzeli?
praedzio - Śro 10 Paź, 2007 09:44
Ha, tyż pisze "na lewo"!
snowdrop - Śro 10 Paź, 2007 09:54
Zamaszyste pismo .... coś było ... chyba nie jest skryty.
Marija - Śro 10 Paź, 2007 09:56
Zrobiłam analizę pisma (hehe, test w internecie); wyszło tak (oczywiście, na podstawie mojej subiektywnej oceny wyglądu pisma Jamesa):
Oto wyniki analizy pisma:
Piszący ze zmiennym pochyleniem pisma są ludźmi chwiejnymi, pełnymi obaw i sprzeczności. W zależności od nastroju mogą łatwo zmieniać zdanie. Można podejrzewać u nich silną nerwicę.
Duże akcenty górne liter znamionują ludzi ambitnych, przebojowych, często pragnących władzy i prestiżu czasem, w zależności od ich kształtu, marzycieli i lekkoduchów. Przesadne wyeksponowanie elementów nadlinijnych podpowiada nam, że autor rękopisu może być przesadnie ambitny. W połączeniu z innymi cechami grafologicznymi może informować o fanatycznym zainteresowaniu religią lub jakąkolwiek inną ideą.
Duża wstęga zwykle jest ściśle powiązana z inną cechą grafologiczną, jaką jest wielkość liter. Dlatego cechy pisma dużego i dużej wstęgi są bardzo zbieżne.
Zmienna wielkość liter cechuje ludzi niespokojnych, którzy przejawiają duże ambicje i zakłóconą równowagę wewnętrzną. Często piszą w ten sposób ludzie poszukujący, twórczy i utalentowani artystycznie.
Pismo szerokie jest typowe dla ludzi przebojowych i popędliwych. Szerokie pismo to również dynamiczne i optymistyczne nastawienie do życia, twórcze i zdecydowane działanie. Człowiek, który pisze pismem szerokim, posiada również szeroki gest i rozeznanie w życiu, chciałby wpływać na szerokie audytorium.
Silny nacisk podkreśla dynamiczność w działaniu oraz dużą siłę psychiczną. Informuje o dużej zmysłowości i niezależności w działaniu, wzmacnia również agresję.
Margines lewy równy pisze człowiek fasadowy, potrafiący na zewnątrz zaprezentować się jako silny i stabilny. Człowiek zdyscyplinowany, potrafiący utrzymać wizerunek swojej osoby na zewnątrz.
Margines lewy wąski jest symbolicznym przytulaniem się do brzegu kartki. Oznacza lęk, poczucie niepewności, chęć ukrycia swojego wnętrza przed światem. Czasem świadczy o przesadnej oszczędności w wydawaniu pieniędzy lub kłopotach finansowych.
Margines górny wąski jest wyraźną chęcią podkreślenia własnej wartości i walki z autorytetami. Często tak piszący ludzie wybierają wolne zawody, lub sami są właścicielami firm. Zwykle żyją w napięciu i są nerwowi.
Linie wznoszące się, są typowymi cechami pisma ludzi ambitnych, o dużych aspiracjach, aktywnych w działaniu. Osoba pisząca wyraża swoje optymistyczne i radosne usposobienie, przebojowość i zuchwałość. Autor takiego pisma jest człowiekiem niezwykle dynamicznym, będzie zachęcał otoczenie do działania, do coraz to nowych przedsięwzięć. Osoby piszące 'do nieba' są tak mocno zdeterminowane potrzebą działania, że każdą przeszkodę będą usuwały w celu zapewnienia sobie pola do dalszej realizacji ogromnych ambicji i nieokiełznanego optymizmu.
Mały odstęp między wierszami wskazuje na przyjazne kontakty z ludźmi, chętne angażowanie się w niesienie bliźnim pomocy, co niekiedy prowadzi do zbyt częstego mieszania się w ich sprawy osobiste.
Jeżeli litery będą bardziej 'ciążyć' ku górze ( w tą stronę ulegając rozciągnięciu) oznacza to, że mamy do czynienia z kimś o zainteresowaniach intelektualnych, silnym charakterze lub idealistycznym podejściem do życia. Taką osobę najłatwiej zarazić entuzjazmem do realizacji rzuconego pomysłu. Litery rozciągnięte przesadnie w górę oznaczają kogoś niestałego, gadułę, który mimo wielu zalet niewiele w życiu osiąga.
Pismo łączne, to symboliczne łączenie poszczególnych zadań i czynności w spójną całość. Ludzie piszący w ten sposób są logiczni, konkretni, z większymi zdolnościami do syntezy. Potrafią punkt po punkcie realizować swoje cele, ale może im brakować spontaniczności - są bardziej schematyczni, mniej innowacyjni. Nie chcą korzystać z intuicji, nie dowierzają jej zasadności.
Pętlice w górnej części liter interpretuje się jako marzycielstwo, wrażliwość, bogactwo wewnętrznych przeżyć, uczuciowość.
Pętlice w środkowej części liter interpretuje się jako zmysłowość, egocentryzm, nawet czasem egoizm i przesadne zainteresowanie własnym 'ja'.
Brak pętlic dolnych, to brak możliwości rozwinięcia w pełni własnej seksualności, hamowanie instynktów, impulsów tkwiących w podświadomości. Należy to rozumieć, iż osoba tak pisząca bardziej zajęta jest pracą i robieniem kariery niż życiem osobistym.
Podpis nieczytelny: interpretuje się jako chęć ukrycia swojej osobowości i przedstawienia się jako osoby mającej coś do ukrycia.
Podpis nieczytelny i pismo czytelne: sugeruję osobę czytelną i otwartą na świat zewnętrzny, która chce uchodzić za nieczytelną, trudną do przewidzenia w swoich zachowaniach, bardziej tajemniczą.
Podpis większy od pisma: ten typ podpisu należy do ekstrawertyka, który czuje się niedoceniony. Będzie usiłował wyeksponować siebie, by był spostrzegany jako znacznie większy niż jest. Taki duży podpis musi być jednak wyrobiony. Nieudolny duży podpis wskazuje na brak wykształcenia lub zaburzenia chorobowe piszącego.
Podpis jedynie za pomocą inicjałów: osoba tak podpisująca się jest zamknięta w sobie, kontroluje zarówno emocje, jak i reakcje społeczne.
Alison - Śro 10 Paź, 2007 10:11
| AineNiRigani napisał/a: | widać, że przeczytał po napisaniu i nawet nawiasik dopisał
Widać, że humanista |
Ale skromniutki jest i o babci pisze, i jest taki wdzięczny i trzy buziaczki dosyła i ja go kocham za te wszystkie zawijasy, świadczące o czym? O fantazji, niestałości, nerwowości?
|
|
|