Seriale - Robin of Sherwood
Anonymous - Pon 07 Sie, 2006 22:27
Coś wykopałam:
Ciekawostki. Mam nadzieję że tego tutaj nie ma (już nie pamiętam co jest, a co nie )
Michael Pread (Robin) zdecydował się przyjąć rolę D'Artagnana w sztuce "Trzej Muszkieterowie" wystawionej na Broadway'u i dlatego w trzeciej serii odcinków w serialu pojawił się Jason Connery (jako Robert).
Anonymous - Pon 07 Sie, 2006 22:27
Postać Nasira grana przez Marka Ryan'a miała być uśmiercona w pierwszych dwóch odcinkach serialu (Czarownik cz. 1 i 2). Kreacja Ryan'a jednak tak bardzo przypadła do gustu twócom, że zmienili scenariusz i Nasir przyłączył się do banitów.
Anonymous - Pon 07 Sie, 2006 22:28
Judi Trott (Marion) i Mark Ryan (Nasir) przez pewien czas byli parą w okresie gdy kręcono serial.
Harry_the_Cat - Pon 07 Sie, 2006 22:30
| AineNiRigani napisał/a: | żyje |
Dzieki, Aine, bo juz normalnie się niepokoiłam
Anonymous - Pon 07 Sie, 2006 22:31
A ostatnio oglądając clip Garego Moora "Over the hills and fare away" zaczełam się zastanawiać, czy to nie Nasir.
Orientujecie sie?
Harry_the_Cat - Pon 07 Sie, 2006 22:32
| AineNiRigani napisał/a: | | Ciekawostki. Mam nadzieję że tego tutaj nie ma (już nie pamiętam co jest, a co nie ) |
Ja nie widziałam
Anonymous - Pon 07 Sie, 2006 22:37
| Harry_the_Cat napisał/a: | Dzieki, Aine, bo juz normalnie się niepokoiłam |
Popatrz, popatrz, co byś beze mnie zrobiła?
Aragonte - Pią 08 Gru, 2006 23:26
Dla sympatyków serialu info - Robin wyszedł już na DVD w komplecie
Michael Pread już był, nadeszła pora na synka słynnego tatusia
Harry_the_Cat - Pią 09 Lut, 2007 12:30
Taki artykulik znalazłam:
http://wiadomosci.wp.pl/k...l?P%5Bpage%5D=2
migotka - Pią 09 Lut, 2007 13:25
to ja przypominam;)
Admete - Pią 09 Lut, 2007 14:49
Dzięki Harry - to dlatego ten serial jest Wielki
Anonymous - Pią 09 Lut, 2007 19:16
Zainteresował mnie ten motyw wedrówki. Fringilla kiedyś o tym pisała...
Pemberley - Pią 09 Lut, 2007 19:28
no tak sie nastawilam na najnowsza wersje, ale jak na razie, to jest jedyny Robin Hood
   
Aragonte - Pią 09 Lut, 2007 19:45
Dla mnie też jedyny no dobra, obaj mogą być I Pread, i Connery... zwłaszcza że ich wymiana ładnie wpasowuje się i w legendę, i w różne mity
A książki o mitach świętej pamięci Josepha Campbella (wzmiankowanego w artykule z "Fantastyki", w którym notabene znalazłam jeden błąd), baaardzo lubię i zbieram
Anonymous - Pią 09 Lut, 2007 21:09
Nie znam tegoż pana - normalka. Wszystkie ciekawe osoby omijaja mnie łukiem
Co do Robina - racaja. Oba sie pieknie wpasowały w legendę i realia historyczne. włącznie z zakończeniem.
Aczkolwiek musze przyznać, że po oglądnieciu całości po latach, moje wywyższanie Jasona przed Michaelem było, niestety, błedem.
Aragonte - Pią 09 Lut, 2007 23:28
A wywyższałaś? No dobra, wiem, że blondynów lubisz
Bardzo lubię Jasona w tej roli, ale "archetypicznym" Człowiekiem w Kapturze jest dla mnie Michael Praed. Kiedy zapominam o nieudanych scenach z dodatków, to jestem w stanie uwierzyć, że naprawdę miał wizje :grin: Jason to jedynie zastępca, nie najgorszy, fakt, ale jednak zastępca... Nic dziwnego, że Marion puściła go kantem
A tak bardziej serio - dla mnie teraz ten serial to całość i potrzeba w nim dwóch Robinów właśnie, żeby połączyć oba warianty legendy. Świetnie się to składa w całość. Jak dla mnie absolutna klasyka :grin:
Bardzo mi się podobało to, co mówili aktorzy w dodatkach - że faktycznie stali się drużyną, zaprzyjaźnili się, spotykają się nawet teraz, po wielu latach. To robi wrażenie.
A co do mieczy Waylanda - to ten nieprawdziwy detal, na który zwróciłam uwagę w podlinkowanym artykule - bodajże Carpenter, scenarzysta, śmiał się, że wszyscy uważają teraz, że legenda o tych mieczach była "od zawsze", a tymczasem... to on ją wymyślił. I dlatego pewnym nadużyciem jest podciąganie tego pod część mitologii Anglii, jak w tym artykule. Jeśli to mitologia Anglii, to taka sama, jak LOTR Tolkiena :smile:
Admete - Pią 09 Lut, 2007 23:29
Ciekawa historia z tymi mieczami. Tak powstają mity
Aragonte - Pią 09 Lut, 2007 23:37
| Admete napisał/a: | Ciekawa historia z tymi mieczami. Tak powstają mity |
Dokładnie :grin:
Sam motyw mi się zresztą podobał i te odcinki uważam za wyjątkowo wciągające...
A ich realizatorzy komentowali zgryźliwie w dodatkach, w ilu filmach pojawiały się potem ściągnięte stąd motywy (niestety, nie pamiętam, w których, musiałabym to sobie odtworzyć, to chyba leciało w komentarzach reżyserskich do "Mieczy Waylanda").
Admete - Pią 09 Lut, 2007 23:42
Wiesz co? Chyba sobie w nastepnym miesiącu zafunduję Robina. Trzeba to mieć w oryginale. W tym miesiącu Spn.
Aragonte - Pią 09 Lut, 2007 23:44
| Admete napisał/a: | | Wiesz co? Chyba sobie w nastepnym miesiącu zafunduję Robina. Trzeba to mieć w oryginale. W tym miesiącu Spn. |
A które części masz?
Ostrzegam, zajmuje to trochę miejsca na półce i skutecznie czyści portfel
Anonymous - Pią 09 Lut, 2007 23:50
Aragonte, de dodatki na oryginalnym DVD jak rozumiem, a czy te polskie wydania są w nie zaopatrzone? orientujesz sie?
Miecz jest stałym motywem legend i chyba dlatego ta stworzona dla potrzeb filmu wydała się wdizom tak realna i rzeczywista.. Zgadzam się też co do obu panów Robinów. Każdorazowo jak opglądałam w telewizji, to serie odcinków z Michaelem i jasonem zawsze szły jakoś osobno (poza pierwszym razem bodajże), z przerwą jakoś nigdy nie trafiłam na płynne przejście. Dopiero oglądając jeden po drugim zauważyłam że serial powinno się traktować właśnie jako całość. Zarówno bez Michaela jak i bez Jasona byłby niekompletny. Dobrze to ujęłaś - potrzeba w nim dwóch Robinów właśnie, żeby połączyć oba warianty legendy.
Aragonte - Sob 10 Lut, 2007 00:05
Dodatki są ponoć identyczne jak na oryginalnym DVD (Reghina była o tym lepiej zorientowana, o ile pamiętam, nękała o to zagranicznego wydawcę serialu).
I serialik mam na półce, Aine
Anonymous - Sob 10 Lut, 2007 00:09
Hmmm. Nie. Dałas mi nowy cel do ciułania
Marija - Śro 21 Lut, 2007 09:00
Wiecie, wybuliłam 80 zł na serię I i nie żałuję . Film robi wrażenie po latach, wcale się nie zestarzał, a muzyka ..... Myślę sobie, że przy Robinie-Praedzie mógłw serialu zaistnieć tylko taki półgłowek Guy Gisborne (aktor zmarł w 2003). Wyobraźcie sobie diabolicznego Rysia w nieustającej pogoni za mistycznym Michaelem w jednym filmie...A jakby Guy-Rysio spojrzał na Marion-majowy poranek? O kim by rozmyślała, o Guyu czy Robinie?
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 09:13
Marijo, a podziel sie jeszcze źródłem swojego zakupu
|
|
|