Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Fan Fic Dione - "DiU" ciąg dalszy
Dione - Czw 07 Gru, 2006 14:35 Temat postu: Fan Fic Dione - "DiU" ciąg dalszy Pisanie fanficka już mi się od dawna marzy, ale zawsze jest coś do roboty, więc odkładam. Ale jak będę miała konkretną mobilizację, to dajcie mi tylko troszkę czasu....
Gunia - Czw 07 Gru, 2006 19:36
Raz w życiu nie trzeba będzie tłumaczyć.
Dione - Pon 11 Gru, 2006 09:43
Oj te nieprzespane noce.... Weekendy są boskie, ale dziś ledwie na oczka patrzę, a tu pracować trzeba.
Jak obiecałam, tak zrobiłam. Funfick gotowy. Nie wiem na ile można sobie pozwolić na forum publicznym, więc wklejam tylko początek. Resztę mogę poprzesyłać na Wasze skrzynki mailowe. Od razu przepraszam, za dodatkową postać, ale w książce mi zawsze kogoś takiego trochę brakowało. Jak macie uwagi, to chętnie posłucham. Może wspólnymi siłami uda się coś poprawić.
A żeby Was dłużej nie męczyć w ciekawości....
Państwo Darcy
by Dione
Goście weselni powoli się rozjeżdżali. W Pemberley pozostawały tylko Georgiana, jej dama do towarzystwa i lady Margaret, daleka kuzynka i przyjaciółka Darcy’ego. Elizabeth czule pożegnała rodziców i siostry, a kilka chwil później dwór opustoszał. Georgiana z lekkim dygnięciem powiedziała:
- Dobranoc. – I razem z panią Annesley poszła do swoich pokoi.
Odprowadzając ją wzrokiem Elizabeth poczuła narastający w duszy strach. Chwila, gdy zostanie sama ze świeżo poślubionym małżonkiem, zbliżała się nieuchronnie. Pragnęła tego, lecz zarazem się obawiała. Poprzedniego wieczora do jej sypialni zapukała matka, by wyjaśnić jej tajemnice nocy poślubnej. Jednak Lizzy wolała nie wspominać jej słów. Sama nie potrafiła stwierdzić czy były bardziej zawstydzające, czy wulgarne. Niemal zazdrościła Jane, że jej porad udzielała ciotka Gardiner. Była tak zatopiona w myślach, że nie zauważyła, jak Darcy przeprosił i udał się do gabinetu. Do przytomności przywołały ją słowa lady Margaret:
- Czas już się położyć, Lizzy.
- Tak... – Szepnęła niepewnie i spuściła wzrok pod badawczym spojrzeniem kobiety.
- Może zastąpię dziś pokojówkę i pomogę Ci przygotować się do snu? – Margaret
zapytała łagodnie.
Elizabeth z wdzięcznością przystała na tę propozycję. Lady była starsza od niej tylko około pięciu lat i sama od niedawna zamężna. Od pierwszej chwili serdecznie się polubiły ku radości Darcy’ego, który bezwzględnie wierzył w rozsądek i inteligencję kuzynki. Na Lizzy jej trochę ironiczna powaga i wewnętrzne opanowanie działały uspokajająco.
Margaret w milczeniu pomagała jej zdjąć weselną suknię i rozplątać sznurki gorsetu, a gdy Elizabeth ukryła się za parawanem, by pozbyć się bielizny, na kilka chwil wyszła. Wróciła akurat, gdy panna młoda wyszła zza zasłony w długiej, skromnej nocnej koszuli. W dłoniach niosła spory pakunek.
- Moja droga, chciałam Ci to dać bez obecności ciekawskich oczu. Otwórz. – Zachęciła
podając jej paczkę. Drżącymi palcami Lizzy rozwinęła błękitny, szeleszczący papier i ujrzała delikatny, biały materiał.
- Co to?
- Koszula nocna. Przeznaczona na noc poślubną dla żony Fitzwilliama. Myślę, że będziesz w niej wyglądała nieziemsko. – Uśmiechnęła się. – Przymierz.
- Ale... Ja nie mogę tego przyjąć. To zbyt drogocenny prezent. – Mówiła z zachwytem
patrząc na cieniutką koronkę, z której uszyty był strój.
- Ależ Lizzy! Nie bądź niemądra. Zamówiłam to dwa lata temu w Madrycie z myślą o przyszłej pani Darcy, choć jeszcze nawet on nie wiedział, kto nią zostanie. No już!
Elizabeth z westchnieniem skryła się ponownie za parawanem. Lady Margaret niecierpliwie czekała, a na jej widok otworzyła szerzej oczy. Dawno nie widziała równie zniewalająco wyglądającej kobiety. Nocna koszula była właściwie obszerną szatą, która okrywała miękko postać. Materiał ściągnięty był tasiemką, odsłaniając szyję i kark, lecz okrywając dekolt. Tylko ta fryzura psuła efekt. Margaret zdecydowanie posadziła dziewczynę na krześle przed toaletką i skrupulatnie wyciągnęła z włosów wszystkie szpilki, wstążki i kwiaty.
- Czy nie wyglądam zbyt ... ? – Zabrakło jej słów.
- Wyglądasz tak, jak powinnaś. Naturalnie, a zarazem inaczej. Jesteś już gotowa, więc ja mogę już wracać do siebie. – Odłożyła ostanie ozdoby pod lustrem.
- Już... ? – Strach ponownie ścisnął serce panny młodej.
- Tak, już. Dam Ci jeszcze ostatnią radę: Zapomnij o wszystkim, co Ci wczoraj naopowiadała matka. Miała dobre intencje, ale podejrzewam, że nie przekazała właściwie swoich doświadczeń. Fitzwilliam nie jest głupi, ani okrutny, nie zrobi Ci krzywdy. Wystarczy jak posłuchasz swojej intuicji i okazuj mu swoje uczucia.
Delikatnie ucałowała ją w policzek i wyszła. Idąc korytarzem cichutko zapukała do sypialni Darcy’ego. Gdy otworzył, szepnęła:
- Idź. I pamiętaj, co Ci mówiłam.
Mężczyzna tylko skłonił się i zamknął drzwi. Margaret ruszyła do swoich pokoi, modląc się w myslach, aby tych dwoje zapomniało o konwenansach i zabobonach, które każą wierzyć kobietom, że spełniają obowiązek, a mężczyznom, że żona nie powinna czuć przyjemności. Ona miała szczęście. Następnego dnia spodziewała się przyjazdu męża i już zastanawiała się jaką suknię włożyć, by wyglądać olśniewająco dla niego.
Elizabeth siedziała przed toaletką i mechanicznie czesała włosy. Oczekiwała wejścia męża, ale równie mocno się go obawiała. Niewiele wiedziała o mężczyznach i ich ciele. Będąc szesnastolatką znalazła pod nieobecność ojca książkę z nieprzyzwoitymi ilustracjami, ukrytą na najwyższej półce w bibliotece. Razem z Jane przeglądały ją z wypiekami na twarzy, ukryte w zakątku ogrodu. Wiedziała, co ma się stać, ale nie była pewna jak. I zupełnie nie wiedziała jak ma się zachować. Drobne, zasłyszane od pokojówek czy podsłuchane przypadkiem informacje były tak różne i sprzeczne, że czuła się zagubiona. Wyjaśnień matki nie chciała pamiętać. Na środku pokoju stało ogromne łoże, przystrojone wstążkami i zaścielone odświętnie. Co chwila przykuwało jej uwagę. Wszystko było niepokojąco tajemnicze. Nagłe, ciche pukanie do niewielkich drzwi, łączących tę sypialnię z pokojami jej męża, przeraziło ją i upuściła szczotkę do włosów. Zebrała się w sobie, wstała i słabym głosem zaprosiła do środka.
Nooka - Wto 12 Gru, 2006 15:16
Wow, Dione!
Ty naprawdę masz talent...
Marija - Śro 13 Gru, 2006 11:03
Taaaaaaak..........Przeczytałam sobie :oops: . W sumie nic strasznego, choć może nie dla dzieci
No i ładnie napisane , naprawdę
Dione - Śro 13 Gru, 2006 12:50
Ja tylko nad tym poślęczałam dwie nocki
Anonymous - Śro 13 Gru, 2006 14:47
Dione Dobre :). Dzieki ciekawa lektura.
Marija - Śro 13 Gru, 2006 15:05
Toż to talent nam się objawił fanfikowy oryginalny :grin: A pracowita jaka nasza Dione, no... To jak? Czekamy na jeszcze (18+)
Trzykrotka - Śro 13 Gru, 2006 23:46
Dione! Dwie nocki? Bardzo smacznie napisałaś, aż sie Marija nabrała na fanfic z Republic of Pemberley! Czy ja też mogę na maila? (Zamiasta skanu dowodu powiem, ze pierwszą emisję DiU 1995 oglądałam premierowo w TVP po powrocie z saksów, więc pełnoletnia byłam już wtedy).
nawyspe@wp.pl
przecinek - Czw 14 Gru, 2006 11:37
Dione przyjemnie się zaczyna, czy mogę prosić o ciąg dalszy?
Czy w dalszej akcji Elżbieta mówi do męża per Fitzwilliam, nie mogę sobie tego wyobrazić. Tak po cichu dodam, że zazdroszczę trochę Elżbiecie i innym paniom z fanfików, tej niepewności co do nocy poślubnej. My mamy wszystko podane ze szczegółami prawie od najmłodszych lat i trochę brakuje mi tej otoczki tajemniczości.
Alison - Pią 15 Gru, 2006 12:05
Dione dostałam, przeczytałam i się rozochociłam. Może coś jeszcze? Bo tak jakoś, kurteczka, szybko to wszystko poszło, szast prast i po wszystkim
Ale dobrze się czytało, dzięki!
Kaziuta - Pią 15 Gru, 2006 12:44
Mam to samo odczucie siostro. Za mało było romantycznie.
Taki wyszedł tu Dracy "mechaniczny".
Ale po ostatniej fanfikowej suszy było miło to przeczytać. Dzięki Dione.
Dione - Pią 15 Gru, 2006 13:54
Pewnie, że mało romantycznie, bo ja taka nie romantyczna jestem
Marija - Pią 15 Gru, 2006 14:13
Wyobraziłam sobie Colina i wręcz poczułam te motylki :oops:
Mag - Pią 15 Gru, 2006 20:25
Dione podobało mi się badzo- nastrój itp...
A starszym siostrom to się erotyki marzą , a nie skromne nocki poślubne
Alison - Pią 15 Gru, 2006 22:52
Pożyjemy zobaczymy... jak Ty już dołączysz do grona starszych sióstr, co też Ci się marzyć będzie. Myśmy się po prostu rozpuściły jak bicze kozackie tym fanficzkiem tłumaczonym przez GosiaJka, to ci były tabuny motyli, a każdy motyl jak smok wawelski
Dione - Pon 18 Gru, 2006 10:38
Czuję się niezwykle dowartościowana, że mój funfick dostał własny temat
A ten Gosi to gdzie można uzyskać??
Gosia - Pon 18 Gru, 2006 18:06
Po fanfik tlumaczony przez GosieJ, trzeba sie zwrocic do tlumaczki
Harry_the_Cat - Pon 18 Gru, 2006 19:29
Właściwie, to chyba do mnie... Bo o ile pamiec mnie nie zawodzi ??? to GosiaJ prosiła, żebym w razie czego sie tym zajęła...
To ewentualnych chetnych prosze o konatkt na PW.
Aldona - Wto 19 Gru, 2006 14:42
Witam...
Jestem tu nowa. Całkiem niedawno trafiłam na wasze forum i cóż muszę przyznać że zrobiło na mnie wielkie wrażenie...
Jestem na etapie rozgryzania praw jakimi sie rządzi, i jak wpisywać posty. Mam nadzieję ze teraz mi sie uda hahha :grin:
Chciałabym poznac ciąg dalszy tej opowieści, której początek zostal przedstawiony... a ja czuje niedosyt... więc jeśli można
mój mail elizeusz@onet.eu
hamadryad - Wto 19 Gru, 2006 19:58
To ja też chcę! bo... :
1) zaciekawiłaś mnie
2) kocham dumę i kocham uprzedzenie!
3) jako nowy członej familii wpisałam się do przywitalni i zostałam przywitana bardzo dobrą smaczną magiczną herbatką z trzema łyżeczkami cukru
mój mail: hamadryad@onet.eu
Z góry dzięki <-- w ramach wcześniejszego "dzięki"
bezpaznokcianka - Śro 20 Gru, 2006 20:15
no Dione... masz talent. Fajnie sie czytalo naprawde.
Dione - Czw 21 Gru, 2006 14:00
Skoro tak Wam się podobało, to postaram się przez święta jakiś nowy funficzek popełnić. Może coś o Emmie? Albo o Eleonorze? Choć przy charakterze Edwarda, ta ostatnia to mogła się troszkę nudzić w czasie nocy poślubnej
Anonymous - Czw 21 Gru, 2006 14:07
a Marianna i Brandonik?
Marija - Czw 21 Gru, 2006 15:27
Stawiam na Emmę i pana Knightley'a Broń Boże Edward, toż to Drewnialdo
|
|
|