Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 1
Admete - Wto 26 Wrz, 2006 19:39 Temat postu: Jane Eyre (2006) cz. 1 Na Pemberley pierwsze wrażenia serialowe:
http://www.pemberley.com/...cgi?read=146157
Anonymous - Wto 26 Wrz, 2006 20:04
Dzięki Admete! Mam nadzieję że już wkrótce porównam ich wrażenia z moimi
Admete - Wto 26 Wrz, 2006 20:07
Poodobno w lutym ma wyść dvd. Tez bym sobie prównała
malmik - Wto 26 Wrz, 2006 22:43
Ja jeszcze ze starej bajki. Obejrzałam właśnie Jane Eyre zakupioną "ze stolika w mieście" i muszę się z wami podzielić wrażeniem - przede wszystkim takim, że kino angielskie cierpi na brak aktorów!!! Same znane gęby: Kapitan Wenworth, Miss Smith i jeszce matka Rozważnej i Romantycznej. Ale generalnie nie narzekam, bo ich role tutaj (myśle o Kapitanie i Miss Smith) bardziej mi się podobają w tym filmie niż w Perswazjach i Emmie. Kapitan Wenworth jest trochę mniej zapowietrzony, a Miss Smith przestała być "blondynką".
Anonymous - Wto 26 Wrz, 2006 22:55
| malmik napisał/a: | | kino angielskie cierpi na brak aktorów!!! |
Dla mnie to jest jeden z najważniejszych atutów produkcji brytyjskich
malmik - Wto 26 Wrz, 2006 23:08
W takim razie ja również jestem "za" pod warunkiem, że tak jak wcześniej pisałyście - Rysiek będzie w każdym z nich. Bo choć nie widziałam jeszcze N&S w całości to z tych kawałków obejrzanych na YouTube stwierdzam, że zdetronizował mi biednego Darcy'ego.
Caitriona - Wto 26 Wrz, 2006 23:14
| AineNiRigani napisał/a: | | malmik napisał/a: | | kino angielskie cierpi na brak aktorów!!! |
Dla mnie to jest jeden z najważniejszych atutów produkcji brytyjskich |
Podpiszę się obiema łapkami!
Harry_the_Cat - Wto 26 Wrz, 2006 23:23
| Caitriona napisał/a: | | AineNiRigani napisał/a: | | malmik napisał/a: | | kino angielskie cierpi na brak aktorów!!! |
Dla mnie to jest jeden z najważniejszych atutów produkcji brytyjskich |
Podpiszę się obiema łapkami! |
Ja też, ja też.
I nie tylko ze względu na Rysia, bo on w tak wielu to znowu nie zagrał...
Anonymous - Śro 27 Wrz, 2006 01:39
Jestem żem po seansie. Do wielu rzeczy mogłabym się doczepić ale ogólnie podobało mi się (?). Ide lepiej spać, może jak się z tym prześpie ( z Rochesterem ) to będę mogło określić jasno swoje odczucia...
Caitriona - Śro 27 Wrz, 2006 11:40
mrcollins - czekamy na Twoje dalsze wrażenia!
Trzykrotka - Śro 27 Wrz, 2006 12:26
A wiecie, że ja też uwielbiam to, na co Malmik narzeka - the same, familiar faces :grin: . na dodatek oni wszyscy grają świetnie, na co tu narzekać!
Harry_the_Cat - Śro 27 Wrz, 2006 13:27
zajawka 2. odcinka
oraz dwa ujęcia pana R. z 1. odcinka:
Gunia - Śro 27 Wrz, 2006 15:24
Zgodzę się z dziewczynami - fajnie tak w każdym filmie odnajdywać znajome twarze i porównywać kunszt aktorski w różnych produkcjach.
Anonymous - Śro 27 Wrz, 2006 15:34
| Caitriona napisał/a: | mrcollins - czekamy na Twoje dalsze wrażenia! |
Proszę bardzo:
Po obejrzeniu pierwszego odcinka po raz drugi moje wrażenia są zdecydowanie pozytywne. Zachwycona nie jestem - ale z ostateczną oceną poczekam aż obejrzę cały serial. Nie chcę też pisać zbyt wiele szczegółów aby nie psuć oglądania innym. Przyznam tylko że bardzo podoba mi się Ruth Wilson w roli Jane - potrafi mimiką ukazać to co dzieję się w jej wnętrzu, wszystkie uczucia i myśli. Toby jako Rochester - no tu mam mieszane uczucia, uważam że trochę zepsuli tę postać, ale to raczej nie wina samego Toby'ego. W każdym bądź razie Rochester nie jest taki tajemniczy a przez to tak pociągający jak powinien W relacjach Jane z Rochesterem brakuje mi dystansu - rozmawiają sobie jakby byli dobrymi przyjaciółmi czy rodziną, uśmiechają się do siebie i to już podczas drugiej rozmowy - jakoś nie widzę tu tego STOPNIOWEGO powstawania więzi między nimi o którym mówiły reżyserka i scenarzystka. I jeszcze jedno zastrzeżenie - chyba wolałabym żeby takie seriale były kręcone z zachowaniem zasad kina stylu zerowego. Agresywny montaż, kręcenie 'z ręki', nienaturalne kadrowanie - to wszystko sprawia że nie jestem w stanie dać się porwać opowiadaniej historii.
Ale ogólnie podoba mi się, i nie mogę się doczekać drugiego odcinka!
Harry_the_Cat - Czw 28 Wrz, 2006 10:33
Obejrzałam wczoraj w nocy pierwszy odcinek.
Więc strzeżcie się - SPOILERY !!!
Ogólnie podobało mi się - wiadomo BBC nie robi gniotów (przeważnie...). Świetna muzyka, fajne zdjęcia (na tyle na ile byłam w stanie ocenić ...). Bardzo podobała mi się mała Jane - grała ją ta mała dziewczynka z Opowieści z Narnii. Początek, jak dla mnie dosyć szokujący (jeszcze zanin Jane trafila do instytucji), szczególnie scena w czerwonym pokoju.
Jeśli chodzi o pobyt Jane w szacownej placówce, której nazwy nie pamiętam, to nawet nieźle to zrobili. Krótko i na temat. Chociaż zupełnie nie trafiła do mnie Helen. No i włosy miała kiepskie. Nie dziwne, że ich nie obcinali, bo po co?
A teraz przechodzimy do najważniejszego momentu - Jane w Thornfield i pan R.
Sam dom robi mroczne, przytłaczające wrażenie - to dobrze. Pani Fairfax bez wyrazu, ale nie pamietam, jak opisana jest w powieści, więc nie wiem, co o tym myśleć. Jeśli chodzi o Adelle, to wcale nie wydała mi się słodka. I taka trochę przerośnięta (fajną miała Jane minę, jak usłyszała słowa piosenki śpiewanej przez Adelle )
Pierwsze spotkanie Jane z panem Rochesterem wyszło słabo. Pomyslane jako budowanie napięcia gwałtowne przeskakiwanie z ujec Jane spacerującej (a w tle łagodna muzyka) do zbliżenia nóg galopującego konia Rochestera (gwałtowna muzyka), było dla mnie co najwyżej męczące i irytujące. No i w sumie, poza tym, ze pan Rochester był niegrzeczny, to mi wcale nie wydał się mroczny. Niestety głos Toby'ego wcale tu nie pasuje. I ogólnie chyba Toby w tym filmie mi nie leży. Owszem, wygląda bardzo ... zachęcająco, ale to zdecydowanie nie jest Rochester. Strasznie jest wylewny w swoich wynurzeniach. Wychodzi po prostu na to, że jest gadułą! Jane jest milion razy bardziej tajemnicza! I Otherway ma rację - przesadzili z tą biologią...
No i Toby ma takie ciepłe spojrzenie - własciwie cały czas. To nie jest chyba kwestia gry, wydaje się , ze on po prostu ma takie oczy.
Na koniec zostawiłam sobie Ruth Wilson. Momentami jej warga drażni, to fakt, ale ogólnie wypada rewelacyjnie. Jest bardzo subtelna, a jednocześnie zdecydowana. Nie ma w niej żadnej przesady. Jest na dobrej drodze, żeby zostać moją ulubioną Jane.
A teraz, wytknąwszy tyle usterek, napiszę jeszcze raz - podoba mi się!
No to tyle. Na razie. Jak jeszcze mi się coś przypomni, to naskrobię.
Anonymous - Czw 28 Wrz, 2006 11:43
Dobrze napisane! Zgadzam się ze wszystkim! :grin:
A wracając jeszcze do pana Rochestera - czy twórcy serialu nie widzą że strasznie spłycili tę postać? Zrobili z Rochestera, jak to słusznie Harry napisała, biologa-gadułę, który ma zmienne nastroje jak kobieta w ciąży a żona-wariatka zamknięta na strychu pochłania mniej jego uwagi niż ważki i inne robale. Tak to przynajmniej wygląda po pierwszym odcinku. Nieudane małżeństwo wpływało na całe życie Rochestera, czuł się jak więzień, nie mógł sobie nigdzie znaleźć miejsca, podróżował, romansował, chciał zapomnieć. Miotał się, chciał znaleźć rozwiązanie, wyjście z sytuacji. To małżeństwo naprawdę było przekleństwem, zwłaszcza dla człowieka tak niezależnego jak Rochester. A on w serialu sobie biega z podbierakiem czy tam siatką na motyle! I udziela Adelce lekcji!
Gitka - Czw 28 Wrz, 2006 11:45
Oj Harry, dzięki za relację.
Ależ Ci zazdroszczę :razz:
I znów potwierdza się fakt, że jednak nie trzeba uprzedzać się do aktorów.
Ich gra sama się broni
Harry_the_Cat - Czw 28 Wrz, 2006 11:55
| otherwaymistercollins napisał/a: | | A on w serialu sobie biega z podbierakiem czy tam siatką na motyle! |
I jeszcze jedno - ta rozmowa na łące, na pikniku, czy czymś - on już normalnie wpatrzony tam w Jane jak w obrazek!
Słusznie Otherway pisze, że to wcale nie jest stopniowe ...
Anonymous - Czw 28 Wrz, 2006 12:03
Ta rozmowa to bez sensu była! Przekopiowali scenę w powozie z książki tyle że bez powozu, przed zaręczynami no i bez wróżek
Gosia - Pią 29 Wrz, 2006 00:13
Ja takze obejrzalam 1 odcinek „Jane Eyre”.
Na poczatku szok! Czy to wersja Bolly ? Ale pozniej wszystko wrocilo do normy
Pierwsze skojarzenia były zwiazane z muzyka.
Po pierwsze pobrzmiewalo echo „Rosemary`s Baby”, co trącilo plagiatem.
Po drugie, w jednej ze scen slychac było muzyke orientalna, czulam się jakby to był film o Chinach....
Pies Rochestera – w zadnej ekranizacji nie wygladal tak okropnie !
Coreczka w pierwszej scenie wygladala, jakby mogla czegos raczej Jane nauczyc a nie odwrotnie, no w kazdym razie na wyrosnieta 17-tke!
Sama Jane mi się nawet podoba, pan Rochester już mniej....
Czemu on się tak usmiecha do niej w czasie rozmowie przed kominkiem? Niemal ją kokietuje chwilami... I serce ma na dloni... I bardzo jest przystepny ...
A powinien być surowy i mroczny... i na dystans, przynajmniej na poczatku,
To nie jest ten Rochester.
Czy naprawde nie można zrobic porywajacej ekranizacji „Jane Eyre”?!
Przepraszam za prywate - ciekawe co by było gdyby te role zagral Ralph Fiennes ?
Glos ma swietny, samym glosem i spojrzeniem moglby budowac atmosfere..... W koncu zostal okreslony jako uroczy ale demoniczny....
Kurcze, przeciez i Rys tez bylby swietny w tej roli! Samym glosem by powalal.....
Po pierwszym odcinku moge powiedziec - to nie jest moja ulubiona wersja JE, jeszcze takiej nie widzialam .....
Harry_the_Cat - Pią 29 Wrz, 2006 00:17
| Gosia napisał/a: | | Przepraszam za prywate - ciekawe co by było gdyby te role zagral Ralph Fiennes ? |
Tak, i z pewnością nie byłby przystojny... (;))
| Gosia napisał/a: | | Kurcze, przeciez i Rys tez bylby swietny w tej roli! Samym glosem by powalal..... |
Dokładnie!!! Głos, głos, głos!!!
A Toby mówi i mówi, a ja nic!
Gosia - Pią 29 Wrz, 2006 00:22
Wedlug jednych nie bylby, wedlug innych by byl przystojny :razz:
Zreszta w koncu podobno pan Rochester nie byl przystojny
A jesli by nie byl, to wlasnie swoja gra, oczami, glosem przyciagalby uwage i sprawial, zeby sie odbieralo go jako niezwykle pociagajacego.
W dodatku Ralph jest odbierany jako "demoniczny i nieprzewidywalny". W sam raz !
Harry_the_Cat - Pią 29 Wrz, 2006 00:26
| Gosia napisał/a: | | Zreszta w koncu podobno pan Rochester nie byl przystojny |
O to własnie mi chodziło! Mimo iż za nim nie przepadam, to podejrzewam, że zagrałby to lepiej.
Anonymous - Pią 29 Wrz, 2006 02:00
| Gosia napisał/a: | ciekawe co by było gdyby te role zagral Ralph Fiennes ? |
Gosiu, Rochester nie był ładny, ale był interesujący. Ralfik, niestety jest brzydactwem zbyt wielkim. W dodatku banalnym i nieatrakcyjnym, niezależnie z której strony na niego nie spojrzeć. Blady, zezowaty i te oczy są takie zimne. Zawsze jak na niego patrze, dostaję dreszczy. Bynajmniej nie rozkoszy (i to ostatnie zdanie nie jest ani prowokacją, ani żartem. Naprawdę ma dla mnie wzrok seryjnego mordercy-sadysty i na żywca unikałabym jakiegokolwiek kontaktu z nim. Po prostu ze strachu).
Co do Rysia mogłybyście mnie z łatwością namówić na to że zagrałby niezłego Rochestera (aczkolwiek kiedyś uważałam inaczej). Nie jest ładny, ale jest jednak interesujący. Ujmę to tak, Gosieńko, Twoja terapia prorysiowa nie doprowadziła do zachwytu nad jego urodą. Powiem więcej, utwierdziłam się w tym, że do atrakcyjnych nie należy. Ale zdecydowanie jest swietnym aktorem. Uniwersalnym. Zagra wszystko. Jakby mu kazali zagrać ser szwajcarski, podejrzewam, ze nie sprawiłoby mu to wiekszego problemu. I zrobiłby to tak, że zatykałybyśmy nos czując smród przez ekran.
No i zdecydowanie głos stanowi jego jedyny atrakcyjny atut.
P.S. wiecie, ja zawsze rozróżniałam pojęcie "ładny" i "przystojny". Ładny może być przystojny, ale nie musi. Przystojny może być ładny ale nie musi. Zwróćcie uwagę, że czasem są bardzo ładni mężczyźni (czy kobiety), ale moga być niscy, krępi, ciapowaci, dupowaci. Nie są przystojni i mimo ładnych rysów twarzy są nieatrakcyjni. A jest czasem facet (kobieta), który jest brzydki, ma ostre rysy twarzy, kanciaste i ogólnie nieatrakcyjne. Ale sylwetka, ruchy, sposób bycia sprawia, że wszystkie kobiety się na niego rzucają. Jest przystojny, mimo że nieładny. Braku urody się nawet nie dostrzega.
Harry_the_Cat - Pią 29 Wrz, 2006 02:10
| AineNiRigani napisał/a: | | Zagra wszystko. Jakby mu kazali zagrać ser szwajcarski, podejrzewam, ze nie sprawiłoby mu to wiekszego problemu. I zrobiłby to tak, że zatykałybyśmy nos czując smród przez ekran. |
Cenie Twoje uszczypliwosci (=inteligencję), ale nie pod wszystkim sie podpisuję.
|
|
|