To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - "Czekolada"

Gunia - Śro 15 Lis, 2006 18:32
Temat postu: "Czekolada"
To mój ulubiony film, a z tego co wiem, nie jestem osamotniona w sympatii do niego.

Rok 1960. Do małego miasteczka Lasquenet w południowej Francji przybywa Vianne Rocher (Juliette Binoche) wraz z kilkuletnią córką, Anouk. Otwierają one sklep z czekoladą. Dość liberalne poglądy Vianne nie podobają się burmistrzowi miasteczka, Comte de Reynaudowi, który poprzysięga sobie, że zamknie sklep i przepędzi Vianne. Będzie używać do tego najrózniejszych środków - począwszy od narzucenia młodemu księdzu - ojcu Henriemu, by wytykał "szatańskie praktyki" Vianne podczas kazań, aż do organizowania grupowego bojkotu, prowadzonego przez energiczną Caroline (Carie-Ann Moss). Jednak jej wewnętrzne ciepło i niesamowite czekoladki przysporzyły jej w miasteczku sporo sojuszników. Wśród nich jest zahukana Josephine (Lena Olin), która uciekła od męża i pod opieką Vianne wreszcie odnajduje spokój. Jest też stara Armand (Judi Dench), skłócona z rodziną, która dopiero u Vianne odnajduje radość życia. Jest wreszcie młody Luc, który zamiast przebywać z surową matką Caroline, woli przebywac w towarzystwie nie uznawanej przez Caroline swojej babki, Armand. Naciski burmistrza nie ustają i Vianne ma zamiar poddać się i opuścić miasteczko. Ale sprawy zaczynają się komplikować, gdy do miasteczka przybywa grupa rybaków rzecznych, dowodzonych przez przystojnego Roux (Johnny Depp). Wkrótce między nim, a Vianne zaczyna kiełkować uczucie.
Żródło: http://www.filmweb.pl/Film?id=4545

Trzykrotka - Śro 15 Lis, 2006 19:18

Zanim sie zacznie oglądać, trzeba się zaopatrzeć w Milkę albo coś pokrewnego, inaczej wizyta w sklepiku Vianne grozi zejściem :mrgreen:
Alison - Śro 15 Lis, 2006 19:43

Czekolada jest tam tak pokazana, że wprost pachnie z ekranu. Przepadam za tym filmem i jego klimatem. :grin:
Guniu, juz wiem skąd Twój banerek ;-)

malmik - Śro 15 Lis, 2006 19:55

...i za jego muzyką - szczególnie lubię kawałki kiedy Vienne urządza sklep i jak Deep gra na gitarze na imprezie nad rzeką. Film jest magiczny - i chyba taki miał być w zamyśle. Dołączam się do fanklubu.
Alison - Śro 15 Lis, 2006 19:58

Ta impreza na barce jest cudna. Taki zlot ludzi wolnych duchem, nie wtłoczonych w żadne ramki, nie skrępowanych konwenansami. Bardzo lubie postać graną przez Judi Dench. A i Johnny słodki tu jest jak pralinka ;-)
malmik - Śro 15 Lis, 2006 20:07

..śliweczka w mlecznej czekoladzie..
Gunia - Śro 15 Lis, 2006 20:08

A ile razy go wiziałyście? Ja chyba z dziesięć i jeszcze mi mało. :D Mój rekord to trzy razy pod rząd i wcale się nie znudziłam. Kocham ten film, kocham muzykę, kocham Johnny'ego i kocham czekoladę. Cudeńko. Bardzo lubię postać Jude, bo wszyscy mi wróżą podobną starość, łącznie z tą cukrzycą, bo ja mam fisia na punkcie słodyczy (ale to może być obciążenie genetyczne, bo mój dziadziuś miał tak samo). :)
Co do soundtracka, to moja mama mnie z domu omal nie wyrzuciła... "ILE RAZY MOŻNA SŁUCHAĆ TEGO SAMEGO??!!" ;) Film ma niesamowity klimat i po książce się spodziewałam tego samego, więc pod tym względem nieco się rozczarowałam.
Moja ulubiona scena, to ta kiedy Roux mówi "To właśnie moje ulubione". :) Uwielbiam tańce na łodzi, bo wtedy człowiek po prostu musi sobie chociaż przytupać, no i jeszcze jest ta, kiedy Roux naprawia drzwi i "je" te dżdżownicę. Josephine, Vianne, Anouk i on są tam tacy uśmiechnięci i spokojni... Zawsze kiedy to oglądam, robi mi się tak ciepło na sercu...

Alison - Śro 15 Lis, 2006 20:14

Gunia napisał/a:
A ile razy go wiziałyście?
Moja ulubiona scena, to ta kiedy Roux mówi "To właśnie moje ulubione". :)


Ja chyba ze trzy, więc Ci nie dorastam do pięt ;-)
Ale właśnie miałam napisać, że też tą scene lubię najbardziej. Bo ona taka pewna, że potrafi rozpoznać ulubiony rodzaj czekoladek u każdego, a tu ciach, trafiła kosa na kamień, jest taka zaskoczona, a on ma taki ciepły uśmiech w oczach, jakby mówił tym uśmiechem "dusza moja niczyja, nie znana nikomu" ;-)

Gunia - Śro 15 Lis, 2006 20:17

Alison napisał/a:
ciepły uśmiech w oczach, jakby mówił tym uśmiechem "dusza moja niczyja, nie znana nikomu" ;-)

Taaa... :twisted:
A na powaznie, to wtedy mam ochotę zmienić się w czekoladkę... ;)

Alison - Śro 15 Lis, 2006 20:24

Gunia napisał/a:
Alison napisał/a:
ciepły uśmiech w oczach, jakby mówił tym uśmiechem "dusza moja niczyja, nie znana nikomu" ;-)

Taaa... :twisted:
A na powaznie, to wtedy mam ochotę zmienić się w czekoladkę... ;)


Rozumiem, że w tę jego ulubioną :mrgreen:

Caitriona - Śro 15 Lis, 2006 20:27

O, uwielbiam Czekoladę!! I czekoladę i Vivienne i Roux i barki i księdza i Dench i pana z pieskiem i miasteczko itp itd Kocham ten film. Ile razy go widziałam nie mam pojęcia, ale duużo. i chyba znowu obejrzę ;)
malmik - Śro 15 Lis, 2006 20:29

Ja również ogądałam go ze trzy razy (oprócz kawałków z moją ulubioną muzyką, które potrafię odsłuchać paręnaście razy pod rząd). A ulubiony fragment - może zaskakujący - to moment kiedy Vianne chce wyjechać i rozbija się urna - nie wiem czemu ale chyba odczuwam jakąś ulgę. Może trudno nazwać "ulubionym" fragmentem, ale za każdym razem czekam na niego, jakbym się obawiała, że się gdzieś zgubił i bez tego wszystko będzie nie tak.
Alison - Śro 15 Lis, 2006 20:38

malmik napisał/a:
Ja również ogądałam go ze trzy razy (oprócz kawałków z moją ulubioną muzyką, które potrafię odsłuchać paręnaście razy pod rząd). A ulubiony fragment - może zaskakujący - to moment kiedy Vianne chce wyjechać i rozbija się urna - nie wiem czemu ale chyba odczuwam jakąś ulgę. Może trudno nazwać "ulubionym" fragmentem, ale za każdym razem czekam na niego, jakbym się obawiała, że się gdzieś zgubił i bez tego wszystko będzie nie tak.


Boże, dziewczyny to niesamowite! Ale jak myślę o tym filmie to to jest właściwie pierwsza scena jaką sobie przypominam. Głupio mi było o tym pisać, ale ta rozbijająca sie urna, jej skorupy uwalane w tym szarym popiele, te krwistoczerwone pelerynki...i albo cos tam jest nakręcone w zwolnionym tempie, albo ja to tak zapamietałam, ale ta scena robi niesamowite wrażenie. Nie pisałam o tym, bo nie potrafie tego w żaden sposób uzasadnić; ta z Roux i czekoladkami, jest słodka i łatwo ją wymienic jako ulubioną, a ta jest jakaś metafizyczna, nie wiem czy jest ulubiona, ale siedzi mi w głowie.
I jeszcze ta kiedy znajdują burmistrza upaćkanego od stóp do głów w czekoladzie, jest tak naturalistyczna fizyczność w tej scenie, że aż jest odstręczająca, a jednak też przynosi widzowi jakąś ulgę. Przynajmniej takiemu widzowi jak ja.... :roll:

malmik - Śro 15 Lis, 2006 20:46

Powiem szczerze przy moim uzależnieniu od słodyczy to ja się burmistrzowi specjalnie nie dziwię. Takie perwersyjne marzenie - wypaprać się w czekoladzie od stóp do głów.......
Alison - Śro 15 Lis, 2006 20:55

Ja jako kobietek z miękkim sercem odczuwam ulgę, że sie juz bidak nie męczy tak z dala od tych wszystkich dobrości ;-)
I muszę przyznać, że jak widzę tą filiżankę z parującą czekoladą, to zaraz robię stopklatka i pędzę parzyć sobie coś dobrego, bo ślina mi skarpetki zalewa ;-)

Gunia - Śro 15 Lis, 2006 21:07

malmik napisał/a:
Powiem szczerze przy moim uzależnieniu od słodyczy to ja się burmistrzowi specjalnie nie dziwię. Takie perwersyjne marzenie - wypaprać się w czekoladzie od stóp do głów.......

Miałam szczęście zrealizować swoje perwersyjne marzenie. Choć czekoladki się nie umywały do tych Vianne, to uczucie było cudowne. :)
Scenę z urną może nie lubię, bo jest w sumie smutna, ale odczuwam wtedy jakieś metafizyczne wibracje, zaś kiedy Vianne rozsypuje prochy matki, łezka mi się kręci w oku, ale i odczuwam ulgę.
Wybrażacie sobie, jak się czułam, kiedy wyczytałam w książce, że nie było żadnych pelerynek ino zwykłe wiatrówki?
Jak to mawia Agn: *ómieram*.
Coś strasznego.
A oglądanie czekolady bez czegoś kakaowego na przekąskę to tortura...

Karenina - Czw 16 Lis, 2006 10:02

Oglądnęłam wczoraj...dwa razy pod rząd, bo mąż wyjechał na delegację :grin: inaczej chyba zamknąłby mnie w szafie i wezwał lekarza. Jego techniczny umysł nie jest w stanie zrozumieć mojej pasji, ale co tam.

Kiedyś moim marzeniem było otworzyć Chocolatrie i nawet teraz czasem o tym myślę. A film tak cudownie oddaje jej zapach i smak, który wpleciony jest w ludzkie życie tak naturalnie jak uśmiech i łzy... Klimat tego francuskiego miasteczka, z wąziutkimi uliczkami i kwiecistymi ogródkami jest niezwykły. Jakżeby chciało udać się na taki spacer jak Roux i trafić do uroczej Chocolatrie na filiżankę aromatycznej, gorącej czekolady....mmm, notabene ta też jest moją ulubioną :wink: no i łatwiutko można ją przyrządzić w domku, bez żadnego proszku. U mnie króluje niemal codziennie :lol:

Gunia - Czw 16 Lis, 2006 17:36

I ja sobie powtórzyłam, chociaż bez ostatnich 30 min. :(
Tak sobie przypomniałam, że lubię też ten fragment, porównujący życie Serge'a i Josephine po rozstaniu, bo jest bardzo fajnie zmontowany. Poza tym wyłowiłam nowe smaczki. :)

Agnesse - Czw 16 Lis, 2006 20:56

Oooooo... Bez torby czekoladek i innych slodkosci nie da rady obejrzec tego filmu. Bardzo film mi sie podobal (fantastyczna trojka Dench, Depp i Binoche), piekna francuskie miasteczko i ten prawie wydobywajacy sie z ekranu boski zapach czekolady...
Mhmmmmm...
*rozplywam sie*

Karenina - Pią 17 Lis, 2006 08:04

O tak, dopiero po tych ostatnich scenach ma się wrażenie, że ci ludzie zaczęli naprawdę żyć i oddychać. Stało się tak pięknie i kolorowo, jakby ktoś zdarł zasłonę wstydu, smutku i skrywanych uczuć. A Serge....cóż, chyba poszedł w siną dal :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group