Ekranizacje - Emma (1996) TV
Anonymous - Pią 19 Maj, 2006 13:26 Temat postu: Emma (1996) TV Emma (1996) TV
produkcja: Wielka Brytania
reżyseria: Diarmuid Lawrence scenariusz: Andrew Davies (I)
http://www.filmweb.pl/Emm...e,Film,id=37362
http://www.imdb.com/title/tt0118308/
Maryann - Pią 19 Maj, 2006 13:32
Jak dla mnie - wersja zdecydowanie bardziej "po linii" JA.
KIKA - Pią 19 Maj, 2006 14:03
Obie wersje podobają mi się.... ale ta rzeczywiście jest bliższa JA.... Kate jako Emma jest tutaj zdecydowanie wiarygodniejsza od Gwyneth....
Caitriona - Pią 19 Maj, 2006 14:08
Rzeczywiście ten film jest bliższy powieści i taki bardziej realny. Kate Backinsale dobrze wypadła jako Emma.
Gunia - Pią 19 Maj, 2006 19:39
A ja tak z innej beczki: to ich zbieranie truskawek (czy innych owoców) mnie powala...
Anonymous - Sob 20 Maj, 2006 10:42
Bardzo lubie Gwyneth i jej Emmę. Jest dla mnie taka bardziej angielska.
Ale ekranizacja z Kate wywarla na mnie olbrzymie wrazenie. Chociaz dopiero za drugim razem
Gosia - Sob 20 Maj, 2006 16:51
Przeklejam swoj post o dwoch ekranizacjach Emmy:
Jestem po swiezym przegladnieciu obu ekranizacji, z tym ze swoich pogladow na ich temat nie zmienilam, a nawet sie one zaostrzyly, gdyz o ile wersje z Kate Bekinsale uwazam za bardzo udana, to te z Gwyneth niestety nie.
Moim zdaniem ta druga jest dla osob nie czytajacych powiesci malo zrozumiala, jest jakas taka balaganiarska. Kate Bekinsale moze jest bardziej nieznosna jako Emma ale to dla mnie zaleta, nie wada. Takze sama para bohaterow jakos lepiej mi tu pasuje. Mark Strong jako Knightley jest bardziej wymagajacy dla Emmy, niz ten drugi Knightley. I co ja na to poradze, ze jakos bardziej mnie inryguje i pociaga, niz ten drugi, pozornie przystojniejszy.
I watek Harriet lepiej poprowadzony, i Robert Martin bardziej wyglada na wiesniaka, i pan Elliot jest bardziej zabawny. I Frank duzo duzo ciekawszy i bardziej interesujacy.
W wersji z Gwyneth Churchill wyglada jak klown z tym wlosami i kapeluszu, przypomina mi przebranego Benny Hilla.
Kate jako Emma jest bardziej nieznosna i nadeta, i czesciej jest karcona przez Knightleya (Marka Stronga), niz pozornie bj sympatyczna (w moim odczuciu) Gwyneth.
Ale co paradoksalne, stokroc lepiej pasuje do roli Emmy wlasnie Kate. I Kate jakos lepiej dla mnie wypada (i jest nawet troche wzruszajaca) w tej rolu skruszonej Emmy, ktora przychodzi do pani Bates, zeby naprawic swoj blad. Pewnie to tez kwestia scenariusza, ktory lepiej jest poprowadzony w wersji z Kate Bekinsale.
Wyobrazalam sobie czytajac Emme, ze Knightley to taki starszy wujek, i pod koniec ksiazki to mi wyszlo na jakas mala pedofilie A tu w obu filmach obaj Knightleyowie sa tacy mlodzi.
To naprawde piekne sceny (mowie o tej z dzieckiem na reku).
Podobnie jak ostatnia, kiedy Knightley prawie biegnie, zeby ukoic zranione (w jego mniemaniu) serce Emmy, a pozniej wyznaje jej milosc. I sceny karcenia Emmy przez Knightleya. Przebija w nich i milosc i pretensja za zawod jaki mu sprawia, gdy nie zachowuje sie wlasciwie.
Widac ze Emma przezywa rowniez mocno te wymowki, bo zalezy jej na opinii Knightleya.
Mark Strong, nie tak jednoznacznie przystojny jak Northam, przyciaga uwage i, tak jak pisze autorka, z kazda klatka filmu coraz bardziej. Jest duzo bardziej pociagajacy i intrygujacy niz zbyt slodki Northam. A to spojrzenie ......
Trzeba by jeszcze powiedziec o Franku Churchillu, ktory w wersji z Kate Bekinsale, jest jedna z glownych postaci filmu - takim slodkim uwodzicielem, no i Jane Fairfax - jest tu delikatna i naprawde ladna.
Dla mnie tez lepsza jest panna Bates z wersji tv (z Kate Bekinsale), starsza i bardziej zaskugujaca na wspolczucie.
I tez Harriet w wersji filmowej jest zbyt masywna, bardziej podatna na wplywy wydaje sie wlasnie ta druga, anemiczna (z wersji tv).
Monika - Pon 22 Maj, 2006 10:26
Ogromnie podobała mi się ta wersja. Oglądając pierwsze minuty filmu nie sądziłam, że zaakceptuję Kate jako Emmę (napewno byłam pod dużym wpływem "Emmy" z Paltrow, pierwszej wersji jaką widziałam). Pan Knightley był na początku wielkim rozczarowaniem. Szukałam w nim tego czegoś co tak mnie zafascynowało w Northamie. Napewno nie był on tak przystojny jak Jeremy, ale szybko odkryłam w nim cechy Knightley'a które tak lubię (dojrzałość, mądrość i dobroć okazywaną ludziom stojącym niżej od niego).
Gunia - Pon 22 Maj, 2006 16:18
Mi oczy Marka Stronga mimo wolnie przywodzą na myśl krowę... Wybaczcie... Ale poza tym jest O.K.
kami - Wto 23 Maj, 2006 21:32
Zdecydowanie wolę wersję Emmy z Kate niż z Gwyneth, a i pan Knightley bardziej mi się podobał w tej pierwszej (przykro mi że tak piszę bo bardzo lubię Gwyneth, ale niestety nie w tym filmie).
Anonymous - Śro 24 Maj, 2006 23:34
| Gunia napisał/a: | | Mi oczy Marka Stronga mimo wolnie przywodzą na myśl krowę... Wybaczcie... Ale poza tym jest O.K. |
Bo on ma kształt oczu, które tak się oficjalnie nazywają.
Gunia - Czw 25 Maj, 2006 15:52
Hehe... A jak one nazywają się nieoficjalnie?
Anonymous - Czw 25 Maj, 2006 19:03
Gunia - Czw 25 Maj, 2006 19:21
Rozumiem... Więc oczy Marka Stronga są .
Anonymous - Czw 25 Maj, 2006 19:32
Gunia - Czw 25 Maj, 2006 19:46
O, Aine! Nie mdlej nam tak bez przerwy... <podirytowany>
Anonymous - Czw 25 Maj, 2006 20:18
| Gunia napisał/a: | | O, Aine! Nie mdlej nam tak bez przerwy... <podirytowany> |
Kiedy ja uwielbiam tutaj mdleć i strzelać bananem. To dla mnie najfajniejsze emotikony. A tak rzadko mam okazję ich używać
Gunia - Czw 25 Maj, 2006 20:54
A banan chyba zastrajkował! U mnie się nie rusza! Co do mnie, to podium wygląda tak:
1. (To chyba oczywiste...)
2. (Podziwiam męża GosiJ, że zamieścił tu to wyznanie...)
3. (To jest emotek z charakterem...)
Balbina - Śro 31 Maj, 2006 14:46
Lubię tą wersję (Gwyneth i reszta mi nie leży)
monika29.09 - Śro 31 Maj, 2006 14:51
| AineNiRigani napisał/a: |
Kiedy ja uwielbiam tutaj mdleć i strzelać bananem. To dla mnie najfajniejsze emotikony. A tak rzadko mam okazję ich używać |
Aine,
specjalnie dla Ciebie, mniej grzeczna wersja banana:
pozdr.
m.
Gunia - Śro 31 Maj, 2006 15:57
Genialna, Moniko! Trochę mi się nastrój poprawił...
Gosia - Śro 31 Maj, 2006 18:41
Wracajac do MERITUM (!) ja powiem, ze mi sie oczy Marka Stronga mimo wszystko podobaja. Maja w sobie jakis urok .. czynia jego spojrzenie glebszym, troche niesamowitym ... i ja nawet powiem, ze bardziej erotycznym....
Nie jest to uroda klasyczna, oczywista, czy powalajaca, ale naprawde pociagajaca ..
Gunia - Śro 31 Maj, 2006 19:17
No, no! Gosiu!
Anonymous - Śro 31 Maj, 2006 19:28
| monika29.09 napisał/a: |
Aine,
specjalnie dla Ciebie, mniej grzeczna wersja banana:
Obrazek
pozdr.
m. |
Dla mnie bomba
Anonymous - Śro 31 Maj, 2006 19:29
| Gosia napisał/a: | Wracajac do MERITUM (!) ja powiem, ze mi sie oczy Marka Stronga mimo wszystko podobaja. Maja w sobie jakis urok .. czynia jego spojrzenie glebszym, troche niesamowitym ... i ja nawet powiem, ze bardziej erotycznym....
Nie jest to uroda klasyczna, oczywista, czy powalajaca, ale naprawde pociagajaca .. |
Bo on ma w tych oczach olbrzymią inteligencję. Mnie jego oczy. miumo kształtu, kojarzyły się z oczami sokoła. Inteligentne i bardzo bystre. Wszystkowidzące
|
|
|