To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)

Anonymous - Pią 19 Maj, 2006 12:30
Temat postu: Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
Najnowsza ekranizacja powieści, która wzbudza sporo kontrowersji :wink:

produkcja: Francja , Wielka Brytania
reżyseria: Joe Wright (IV) scenariusz: Deborah Moggach




http://duma.i.uprzedzenie.filmweb.pl/
http://www.imdb.com/title/tt0414387/

Maryann - Pią 19 Maj, 2006 12:40
Temat postu: Re: Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
Gitka napisał/a:
Najnowsza ekranizacja powieści, która wzbudza sporo kontrowersji :wink:

W tym filmie najbardziej brakuje mi tego charakterystycznego austenowskiego dowcipu. Jest - jak dla mnie - zrobiony zupełnie nie w duchu JA. To urocza romantyczna historia z pięknymi zdjęciami i muzyką, ale gdybym nie znała książki, to kompletnie nie zrozumiałabym, dlaczego Lizzy ma tak nie znosić Darcy'ego. Darcy "książkowy" jest wyniosły, pełen rezerwy i starannie ukrywa swoje uczucia. Darcy "filmowy" jest po prostu nieśmiały i zakompleksiony. Od początku wodzi za Lizzy maślanymi oczyma, a ona udaje, że go nie znosi (przynajmniej dla mnie tak to wygląda w wykonaniu Keiry).
No i jeszcze to zrujnowane Longbourn i drób biegający po podwórku (że wieprzka nie wspomnę)...

Anonymous - Pią 19 Maj, 2006 13:08

Masz trochę racji Maryann.
Ale ja się cieszę tą ekranizacją, moim zdaniem przemawia ona do młodych i dzięki temu sporo nastolatów znów zaczeło czytać powieści J. A.
Jak dla mnie to extra!
Poza tym ten Matthew MacFadyen ...



Maryann - Pią 19 Maj, 2006 13:27

Zgadzam się w zupełności. Wszystko, co skłania kogoś do czytania, jest godne pochwały - w końcu lektura służy rozwijaniu umysłu (żeby się tak podeprzeć niepodważalnym autorytetem Mr D).
A co do Matthew - trochę mi go szkoda, bo z pewnością byłby w stanie "zrobić" z tej roli coś więcej, gdyby tylko ktoś mu na to pozwolił.

KIKA - Pią 19 Maj, 2006 14:10

tak ... dla młodszego pokolenia może byc ten film bodźcem do przeczytania książki.... i to będzie prawdziwy sukces tej ekranizacji... a nie żadne nominacje do Oscara... :wink:
Aragonte - Pią 19 Maj, 2006 14:56

I na pewno bodziec do czytania to był - widzę w autobusach nie tylko "Kod Leonarda" w łapkach pasażerów, ale i "DiU" z okładką filmową 8)

Ekranizacja faktycznie nie dość subtelna jak na JA i pozbawiona wielu smaczków, ale bawiłam się w kinie bardzo dobrze, mimo wszystko :)
Piękna muzyka.
Ech, te bale... Rozmarzyłam się :wink:

Anonymous - Pią 19 Maj, 2006 19:05

Ja z ogladniecia na ogladniecie coraz bardziej sie przyzwyczajam. Ale chyba nigdy nie zapomne tego uczucia rozczarowania i niedosytu po pierwszym razie...
Gunia - Pią 19 Maj, 2006 20:10

Film ma swoje wady, ale ja go lubię. I już. :)
Panna_Marta - Pią 19 Maj, 2006 20:22

Gunia napisał/a:
Film ma swoje wady, ale ja go lubię. I już. :)


Guniu, zgadzam się z Tobą.

Matthew (po cichu przyznam, iż pan Darcy na zawsze będzie miał dla mnie twarz Mateuszka - chyba dlatego, że był pierwszy, acz czar Colina również doceniam :wink: ), nastrojowa muzyka, piękne krajobrazy, państwo Bennet i pastor Collins - choćby z tych względów wielbię DiU 2005. Wady ma, i to wiele, nie da się ukryć, ale jest w nim coś magicznego i nieziemskiego.
Powtórzę za Gunią - lubię go i już :) .

Gunia - Pią 19 Maj, 2006 20:25

Panna_Marta napisał/a:
Gunia napisał/a:
Film ma swoje wady, ale ja go lubię. I już. :)


Guniu, zgadzam się z Tobą.

Matthew (po cichu przyznam, iż pan Darcy na zawsze będzie miał dla mnie twarz Mateuszka - chyba dlatego, że był pierwszy, acz czar Colina również doceniam :wink: ), nastrojowa muzyka, piękne krajobrazy, państwo Bennet i pastor Collins - choćby z tych względów wielbię DiU 2005. Wady ma, i to wiele, nie da się ukryć, ale jest w nim coś magicznego i nieziemskiego.
Powtórzę za Gunią - lubię go i już :) .
A więc razem lubmy go. I już... :D
Anonymous - Sob 20 Maj, 2006 00:22

Ale ja też go lubię i już :wink:
Anonymous - Sob 20 Maj, 2006 12:38

I już :wink:
Kaziuta - Sob 20 Maj, 2006 16:00

Ja też go lubie i już. Nawet wczoraj późnym wieczorkiem oglądałam po raz e-nty. Jak każdy film ma swoje wady i zalety. Byłam na nim w kinie dwa razy. Bardzo mi odpowiadają elementy "współczesności" w tej ekranizacji. Nadają filmowi romantyczności - patrz np. II oświadczyny.
Gosia - Sob 20 Maj, 2006 16:44

Dla mnie to wersja skierowana do mlodego widza, ktory nie zna realiow, ksiazki, a chce sie dobrze bawic w kinie.
Z tego wzgledu ci, co sa przywiazani do ksiazki, z trudem (lub wcale) zaakceptuja ten film.
Juz pisalam kiedys, ze Matthew irytowal mnie bardzo na poczatku filmu (okropnie wyglada na balu), potem sie do niego przyzwyczailam.
Podobal mi sie zwlaszcza w scenie oswiadczyn i w ostatniej.
Keira zachowywala sie jak calkiem wspolczesna dziewczyna, nawet byla nieco zbyt zuchwala i niegrzeczna.
O domu Bennetow i fatalnych strojach siostr nie bede sie rozwodzic, bo wszyscy wiemy.
Wartoscia tej ekranizacji sa piekne zdjecia i muzyka.
Najpiekniejsze ujecia:
- scena na hustawce (piekna praca kamery i swietny montaz)
- oswiadczyny w deszczu
- koncowa rozmowa Elisabeth z ojcem
- scena na wrzosowisku (choc jak wiemy to wrzosowisko nie bylo, ale ladnie brzmi ... ;)

Maryann - Sob 20 Maj, 2006 17:29

Mnie Matthew nie irytuje tak bardzo jak Keira. Jej sposób bycia - te miny, uśmieszki i przewracanie oczami - zupełnie mi nie pasuje do Elżbiety - bystrej i dowcipnej, ale o nienagannych manierach. Lizzy w wykonaniu Keiry momentami zachowuje się w sposób, który bardziej pasowałoby do rozpuszczonej Lidii.
No i te teksty: "Co pan tutaj robi ?" (chociaż to akurat wina scenariusza).

Anonymous - Sob 20 Maj, 2006 18:25

Cytat:
No i te teksty: "Co pan tutaj robi ?" (chociaż to akurat wina scenariusza).


Ja zawsze mam ochote powiedziec "Jeżdzę pod stołem na rowerze"

ewelinka - Nie 21 Maj, 2006 09:18

[quote="Maryann"]Mnie Matthew nie irytuje tak bardzo jak Keira. Jej sposób bycia - te miny, uśmieszki i przewracanie oczami - zupełnie mi nie pasuje do Elżbiety - bystrej i dowcipnej, ale o nienagannych manierach. Lizzy w wykonaniu Keiry momentami zachowuje się w sposób, który bardziej pasowałoby do rozpuszczonej Lidii.
No i te teksty: "Co pan tutaj robi ?" (chociaż to akurat wina scenariusza).[/quote]
no cóż,ale muszę przyznać,że mi się podobała jako Lizzy chociaż mogliby inaczej ukazać jej postać bo rzeczywiście czasami nie przypomina książkowej Lizzy,ale to też nie jest jej wina :wink:

Anonymous - Nie 21 Maj, 2006 12:35

Ewelinko nareszcie do nas dotarlas !!!
Cead Mile Failte :D

Jeannette - Nie 21 Maj, 2006 13:35

Ja podziwiam tych co oglądnęli i mają ochotę po filmie przeczytać. Ja nie wiem czy bym chciała. Ale film jest niezły.
I już. 8)

Gunia - Nie 21 Maj, 2006 16:10

Cytat:
scena na wrzosowisku (choc jak wiemy to wrzosowisko nie bylo, ale ladnie brzmi ... Wink
Ja już prawie pobiłam się o to z bratem... Nie popuściłam mu, póki nie obejrzał, a teraz mi się mądrzy! To nie było wrzosowiko! To była łąka! Nie zna się! I JUŻ! :)
Gosia - Nie 21 Maj, 2006 16:18

No, niestety.
To faktycznie była łąka.
Ekspert czyli Alison to potwierdziła. :D

Gunia - Nie 21 Maj, 2006 16:21

Gosia napisał/a:
No, niestety.
To faktycznie była łąka.
Ekspert czyli Alison to potwierdziła. :D
Łąka, nie łąka, ale jak ja mówię, że to WRZOSOWISKO, bo tak jest romantyczniej, to to jest WRZOSOWISKO! I już.
Gosia - Nie 21 Maj, 2006 16:23

Ja tez mowie, ze to wrzosowisko, choc wiem ze prawda obiektywna jest inna ;)
Gunia - Nie 21 Maj, 2006 17:54

Gosia napisał/a:
Ja tez mowie, ze to wrzosowisko, choc wiem ze prawda obiektywna jest inna ;)
No... :) My się kierujemy prawdą subiektywną...
Jeannette - Nie 21 Maj, 2006 20:53

Co za różniaca? Trawa i tyle...... :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group