To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Wyciskacze łez

annmichelle - Sob 04 Kwi, 2020 09:28
Temat postu: Wyciskacze łez
Mamy temat o filmach z happy endem, tzw. umilaczach czasowych :wink: , więc może czas na oddzielny temat o filmach, na których uroniłyśmy łzy? :cry2: :wink:

Historie miłosne, które nas wzruszyły do łez, ale także być może dramaty?

Przy czym nie chodzi mi o tzw. filmy dołujące, po których człowiek cieszy się, że żyje, ma co jeść i nie mieszka pod mostem :cool: , ale właśnie o chwytające za serce i powodujące pocenie się oczu. :wink:

Wasze propozycje? :-)

BeeMeR - Sob 04 Kwi, 2020 09:38

Ja zawsze ryczę na końcówce Hair :cry2:
Trzykrotka - Sob 04 Kwi, 2020 09:56

Pożegnanie z Afryką. Byłam spuchnięta z płaczu po pierwszym seansie. Hair też. O tak
Admete - Sob 04 Kwi, 2020 09:57

Nyfes - o dziewczynach wysyłanych na początku XX wieku z Grecji do Ameryki, żeby poślubiły nieznanych sobie mężczyzn.

https://www.youtube.com/watch?v=6OkEehGMMQA

Koreański Classic z 2003 roku. Pierwszy raz widziałam ten film wieki temu, dzięki naszemu Forum - nie wiedziałam nawet wtedy, gdzie ta Korea i że będę kiedyś oglądać seriale koreańskie:

https://www.youtube.com/watch?v=WUE2D7819n4

praedzio - Sob 04 Kwi, 2020 10:05

O, tak - Nyfes. :serduszkate:
annmichelle - Sob 04 Kwi, 2020 10:37

U mnie przez lata trochę się uzbierało takich filmów. :ops1:
Wzruszam się, bo jak polubię bohaterów to się wczuwam - no taka już jestem. :-)

West Side Story (1960) - uwielbiam całościowo!
Spotkanie (1945) - uwielbiam! Za prostotę i taką życiowość.
Pożegnalny walc (1940) - prawdziwy rasowy melodramat!
Gdzieś w czasie - ile razy to kiedyś oglądałam...
Za wcześnie umierać - typowy wyciskacz łez
Noce w Rodanthe - zaskoczył mnie
Trędowata (1976) - Teleszyński był tam rewelacyjny
Sommersby (1993) - sceny w sądzie "łamały mi serce" :cry2:
Con amore - niby zwyczajny film, a mnie poruszał
Frankie (2004) - podobnie, niby zwyczajna historia, w mnie wzruszyła
Lady Jane (1986) - tu, jako nastolatka, mocno płakałam....
Łzy w deszczu (1988) - dwie wielkie miłości, tajemnice rodzinne....
Co się wydarzyło w Madison County - końcówka gdy Meryl Streep jedzie autem z mężem i mija, hm, inne auto.

Jak coś sobie jeszcze przypomnę to dorzucę. :wink:

BeeMer - rzeczywiście końcówka "Hair" wyciska łzy.

BeeMeR - Sob 04 Kwi, 2020 10:59

Tak, Nyfes i Sommersby, Zielona Mila, Love Story, Nietykalni, To właśnie miłość (częściowo)
annmichelle - Sob 04 Kwi, 2020 11:11

Dorzucam -"Uwierz w ducha".
Ania Aga - Sob 04 Kwi, 2020 14:28

Wczoraj obejrzałam Rozumiemy się bez słów. Przy piosence finałowej lży leciały, dawno się tak nie spłakałam.
Fibula - Nie 05 Kwi, 2020 00:36

Źródło z Rachel Weisz i Hugh Jackmanem i Dowcip z Emmą Thompson. Wierny ogrodnik, Koniec romansu, Angielski pacjent.
Agn - Nie 05 Kwi, 2020 02:08

"Stowarzyszenie umarłych poetów"
Póki pamiętam, bo na skype ten tytuł padł, a warto o nim pamiętać. Nie melodramat, ale mało kto na tym filmie nie szlocha.

Admete - Nie 05 Kwi, 2020 08:01

No właśnie, dzięki Agn :)
Agn - Nie 05 Kwi, 2020 09:03

Pamiętam, że książkę też przepłakałam.
BeeMeR - Nie 05 Kwi, 2020 11:21

Ja się zawsze wzruszam tez na Władcy Pierścieni w niektórych fragmentach - np. gdy Sam mówi, że jest jeszcze nadzieja i dobro w ludziach a w Isengardzie trwa walka z Sarumanem, gdy Gandalf z Pippinem szykują się na wojnę i rozmawiają o śmierci, gdy Frodo cieszy się, że Sam jest z nim na końcu świata, gdy Pippin śpiewa.... :serduszkate:
annmichelle - Nie 05 Kwi, 2020 11:24

BeeMeR napisał/a:
gdy Pippin śpiewa.... :serduszkate:

:serce2:

Agn - Nie 05 Kwi, 2020 11:53

Ja tez becze kiedy Frodo sie juz poddaje, a Sam nie i bierze go na swoje barki. No i Agn wtedy robi tak >>> :cry2:
Barbarella - Nie 05 Kwi, 2020 12:52

Ja się popłakałam na Titanicu, Chce się żyć i na Bohemian Rhapsody.
ita - Nie 05 Kwi, 2020 13:12

To ja się dorzucę z Między słowami.
Annmichelle, Con amore! Mama mi go kiedyś podrzuciła. Też z takim komentarzem, że dla ówczesnych dziewczyn ubrania głównej bohaterki były inspiracją.

annmichelle - Nie 05 Kwi, 2020 14:35

ita napisał/a:

Annmichelle, Con amore!

Mnie podobała się ta historia pianistów rywalizujących o dziewczynę, no i główny bohater był niemal chodzącym ideałem. :-P

Dorzucam kilkuminutową sekwencję z "Ostatniego Mohikanina" : od wymarszu z wioski do spojrzenia Alice... - wywołuje u mnie zawsze "pocenie oczu" i to nie z radości. :cry2:

ita - Nie 05 Kwi, 2020 16:15

annmichelle napisał/a:
ita napisał/a:

Annmichelle, Con amore!

Mnie podobała się ta historia pianistów rywalizujących o dziewczynę, no i główny bohater był niemal chodzącym ideałem. :-P

Dorzucam kilkuminutową sekwencję z "Ostatniego Mohikanina" : od wymarszu z wioski do spojrzenia Alice... - wywołuje u mnie zawsze "pocenie oczu" i to nie z radości. :cry2:

Mnie wszystko się podobało. Poza tym, o czym napisałaś - klimat tamtych lat. I muzyka.
A "Ostatniego Mohikanina" nie widziałam. Do obejrzenia.
Jeszcze podrzucę Okruchy dnia, Cienista dolinę i film, który ostatnio mi podrzucił Netflix - 84 Charing Cross Road. Nie widziałam jego końcówki, ale podejrzewam, że też jak dwa poprzednie, może nie jest do dużego płaczu, ale na pewno "ze smuteczkiem".

Agn - Nie 05 Kwi, 2020 16:24

Nie widzialas OM?! Och, czekaj, az zemdlejesz jak uslyszysz "Odnajde cie!" :serduszkate:
ita - Nie 05 Kwi, 2020 16:47

Agn napisał/a:
Nie widzialas OM?! Och, czekaj, az zemdlejesz jak uslyszysz "Odnajde cie!" :serduszkate:

Marzę, żebyś mogła mnie dopaść :wink: Do kolejnego spotkania, mam nadzieję szybkiego, nadrobię, słowo! :-)

annmichelle - Nie 05 Kwi, 2020 17:30

ita napisał/a:
I muzyka.

No ba. :-)
Myślę, że po "Con amore" nawet jak ktoś nie lubi Chopina to polubi. :-)

A "Ostatniego Mohikanina" polecam, choć to długi film i pierwsza godzina może być dosyć trudna dla osób, które nie interesują się historią (akurat ja się interesuję, ale uprzedzam lojalnie). Ale ta muzyka jest po prostu monumentalna!
Główna para nie podbiła mi jednak serca, ale major Duncan, Magua, Unkas, Alice - co za role!
Spoiler:
Niesamowita ostatnia scena z jej udziałem : kto widział to spojrzenie prosto w kamerę ten raczej go nigdy nie zapomni....

Sekwencję, o której wspomniałam w poprzednim poście (akcja od wyjścia z wioski), uważam za jedną z lepszych w historii kina : za tempo, dramaturgię, akcję, zgranie z muzyką i wydarzeniami, świetnie rozpisana, nagrana i zagrana. Wzrusza, ściska za serce, porywa. Majstersztyk po prostu! :serce2:

Agn - Nie 05 Kwi, 2020 17:43

O, a mnie główna para siadła spokojnie, ale ja nie potrafię nie wielbić Daniela Day Lewisa i Madelaine Stowe.
A to co w spoilerze - och, tak bardzo TAK. To jest nie do zapomnienia. Za każdym razem traciłam dech przy tym ujęciu.

annmichelle - Nie 05 Kwi, 2020 17:48

Agn napisał/a:
O, a mnie główna para siadła spokojnie, ale ja nie potrafię nie wielbić Daniela Day Lewisa i Madelaine Stowe.

Też lubię ich oglądać na ekranie, ale niestety, w tym filmie zupełnie mi między nimi nie zagrało, szczególnie, że
Spoiler:
wielka miłość wybuchnęła tam bodajże po jednym krótkim spotkaniu. Nie pamiętam już dokładnie szczegółów, bo dawno to oglądałam, ale kojarzę, że jakoś mi się to gryzło.
:roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group