To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Film lepszy niż książka

annmichelle - Sob 15 Wrz, 2018 09:26
Temat postu: Film lepszy niż książka
"Natchnięta" :wink: tematem o lekturach szkolnych i dyskusji jaką tam trochę sama sprowokowałam zaczynam odważnie nowy temat (coby nie było OT w tamtym). :-)

Tytuł tematu przewrotny :wink: , bo w przytłaczającej większości przypadków książka jest lepsza niż jej ekranizacja lub adaptacja filmowa. Zdarzają się jednak (fakt, że rzadko) filmy, które przyćmiły literacki oryginał.

Osobiście uważam, że takimi filmami są : serial "Nad Niemnem" (książka to była dla mnie droga przez mękę....), "Ostatni Mohikanin" oraz "Władca Pierścieni" :cool: . W sumie "potop" też mi się bardziej podobał film niż książka, ale pewnie jestem w tych odczuciach osamotniona.
Za równie dobrą ekranizację jak książkę uważam "Pokój z widokiem" (wersja z 1985 r.) oraz kilka adaptacji powieści Jane Austen.

Ale temat jest o tych LEPSZYCH od książek. :-P

Znacie inne przykłady? :-)

Admete - Sob 15 Wrz, 2018 10:19

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że film Władca pierścieni jest gorszy od książki. To deprecjonujące dla autora.
BeeMeR - Sob 15 Wrz, 2018 10:52

Niemniej takie porównanie jako czysto subiektywne opinie jak najbardziej mozna wyraźać w tym watku,bo przecież nie ma prawdy objawionej co się ma wszystkim podobać albo co wszyscy mają za wartosciowe li też nie. Poznanie opinii innych też jest wartością samą w sobie :wink:
annmichelle - Sob 15 Wrz, 2018 11:55

Admete napisał/a:
Dlatego mam zamiar ignorować ten temat.

Czyli mogę sobie darować odpowiedź na "zarzuty", skoro i tak Admete ją zignoruje, więc to byłoby z mojej stronie pisanie "po próżnicy",

BeeMer - zgadzam się i taki był m.in. mój zamiar, porównanie opinii, wrażeń, odczuć SUBIEKTYWNYCH.

Nie rozumiem też, że porównania były "dozwolone" w innym temacie, natomiast są "bee" w oddzielnym temacie.

Admete - Sob 15 Wrz, 2018 12:36

Nie zauważyłam w opisie wątku słowa "subiektywne".
annmichelle - Sob 15 Wrz, 2018 12:46

Admete napisał/a:
Nie zauważyłam w opisie wątku słowa "subiektywne". Może dodaj.

Każdy temat, na który dyskutują ludzie jest subiektywny - czy do reszty tematów też dodamy słówko "subiektywnie"? :roll: Nasze - subiektywne - opinie na temat DiU, Nasze - subiektywne- zdanie na temat "Perswazji" Jane Austen, Subiektywna opninia o Colinie Firthu, Subiektywna opinia o fajny serial wczoraj widziałam, itd.

BeeMeR - Sob 15 Wrz, 2018 13:31

I wyjdzie absurd jak w Dobrej Żonie gdy przy którejś sędzinie trzeba było przy każdym zdaniu wrzucać "in my opinion" :-P
Admete - Sob 15 Wrz, 2018 13:55

Ale akurat tutaj jest to konieczne - z mojego subiektywnego punktu widzenia :lol: ;) Bawcie się dobrze oceniając subiektywnie :hello: EOT
trifle - Sob 15 Wrz, 2018 14:06

Mi tam nie przeszkadza taki wątek, Admete, nie oburzaj się, przecież tu chodzi tylko o osobiste preferencje, a nie jakąś obiektywną ocenę.

Ja mogę zrozumieć takie odczucie co do WP - że film lepszy. Dla mnie to jednak taki przykład, że akurat po Admetowemu nie umiem ich porównać, bo są dla mnie innymi mediami, lubię jedno i drugie, choć chodzi o jakby zupełnie inne środki wyrazu.

Ale idealnym przykładem w temacie jest dla mnie... Bridget Jones :P Książki nie jestem w stanie znieść, a film bardzo lubię ;)

Admete - Sob 15 Wrz, 2018 14:11

Dobrze - to wątek z kategorii "o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą" ;)
BeeMeR - Sob 15 Wrz, 2018 14:20

Admete - dokładnie o to idzie - co się komu bardziej podoba i tyle.
Admete - Sob 15 Wrz, 2018 14:23

To szkoda.
Aragonte - Sob 15 Wrz, 2018 14:30

Admete napisał/a:
Dobrze - to wątek z kategorii "o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą" Teraz rozumiem.

Oczywiście, że to taki wątek, nie pierwszy i nie ostatni :wink: czyli rozmowa o tym, co ktoś woli, ekranizację czy film - wiadomo, że to czysto subiektywne. Mnie akurat nie rusza za bardzo, jeśli ktoś powie, że woli filmowego LOTR-a od książki - może tak uważac, jego prawo, moich praw do uwielbiania Tolkiena to nie ogranicza. Czy filmowe "Nad Niemnem", bo książka wydawała się nie do zniesienia - lubię jedno i drugie, ale w sumie do filmu częściej wracam, bo nadaje się świetnie pod wyszywanie :mrgreen: A wykształcenie mam w sumie polonistyczne ze specjalizacją literacką, więc może powinnam strzelic focha, o takiego :foch2: :wink:

Nie denerwuj się, Admete :kwiatek: Gusta są różne i to normalne (i dobrze, że są różne, bo zanudzilibyśmy się powtarzaniem za sobą tego samego jak echo :-P ).

annmichelle - Sob 15 Wrz, 2018 14:40

Aragonte napisał/a:
Mnie akurat nie rusza za bardzo, jeśli ktoś powie, że woli filmowego LOTR-a od książki - może tak uważac, jego prawo, moich praw do uwielbiania Tolkiena to nie ogranicza.

Dokładnie o to chodzi. :-)
Są książki, które uwielbiam (akurat nie WP :wink: ) i niektóre z nich były przenoszone na ekran. Nie jestem z tych, którzy wymagają oddania 1:1, bo tego się po prostu z przyczyn wielu zrobić nie da. Nigdy nie skreślam ekranizacji, adaptacji z powodu "bo nie jest taka sama w 100% jak książka", natomiast może mi się po prostu podobać, nawet jeśli odbiega od oryginału literackiego. Często obrazem można nawet przekazać coś lepiej niż słowem. Dla mnie najlepszym tego przykładem jest końcowe kilkanaście minut "Ostatniego Mohikanina", gdzie nie pada słowo, jest tylko obraz i muzyka - dla mnie jedna z najlepszych sekwencji w historii kina.

BeeMeR - Sob 15 Wrz, 2018 15:14

Kto chce to przecież może napisać dlaczego woli to od tamtego, ale nie ma co oczekiwać rozpraw naukowych :-P to wątek dla przyjemności, jak i całe forum :kwiatek:
Tamara - Sob 15 Wrz, 2018 15:32

Aragonte napisał/a:
Czy filmowe "Nad Niemnem", bo książka wydawała się nie do zniesienia - lubię jedno i drugie, ale w sumie do filmu częściej wracam, bo nadaje się świetnie pod wyszywanie

zgadza się, film do robótek jest absolutnie idealny :serce: :serce: :serce:

W temacie - film lepszy od książki trafił mi się chyba jeden - "Czekolada". Książka napisana tak sobie , kiepsko mi się czytało, aczkolwiek pomysł bardzo ciekawy , i film zrobiono z tego bardzo fajny, mimo zmiany kilku wątków . O WP nic nie powiem bo nie czytałam :-P ale filmy mi się podobały. Co do reszty znanych mi ekranizacji różnych książek - czasem są równie dobre , na ogół jednak słabsze , bo po pierwsze nie wszystko da się przenieść na ekran , po drugie moje wyobrażenia i skojarzenia nie mogą być zekranizowane przez kogoś innego , i po trzecie jak reżyser ma "wizję" to święty Boże nie pomoże :wink:
Chociaż DiU'95 jest dokładnym odbiciem tego , co widziałam oczami wyobraźni czytając książkę :serce:

Aragonte - Sob 15 Wrz, 2018 15:45

annmichelle napisał/a:
Dla mnie najlepszym tego przykładem jest końcowe kilkanaście minut "Ostatniego Mohikanina", gdzie nie pada słowo, jest tylko obraz i muzyka - dla mnie jedna z najlepszych sekwencji w historii kina.

O, właśnie - "Ostatni Mohikanin" jest dla mnie przykładem tego, że film może byc lepszy niż książka, która się okrutnie zestarzała :-P
Inny przykład (in my humble opinion :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ) to 'Dracula" Coppoli i książka Brama Stokera. Zdecydowanie wolę film :serce2:

RaczejRozwazna - Sob 15 Wrz, 2018 16:10

Pierwsza ekranizacja "Ben Hura" jest dużo lepsza niż książka.
Admete - Pon 17 Wrz, 2018 20:50

Dla mnie Pachnidło ( książka ) było tak dobre, że nigdy nie chciałam oglądać filmu. Nie było mi to potrzebne.
Aragonte - Pon 17 Wrz, 2018 20:59

W przypadku "Pachnidła" moim zdaniem słowo jest bardziej nośne niż obraz - łatwiej mi wyobrazic sobie zapach, kiedy o nim czytam, niż kiedy widzę coś, co ma o nim przypominac. chciałam obejrzec film, ale jakoś z tym zwlekałam i nic z tego nie wyszło. Książka jest bardzo dobra IMHO.
Admete - Pon 17 Wrz, 2018 21:05

Mam w tym względzie podobnie. Słowo może wywołać zapach, obraz już nie tak bardzo. Tam były rewelacyjne opisy. Film i książka są dla mnie zwykle bytami osobnymi. Lepsze filmy - to tylko w przypadku słabych książek. Igrzyska śmierci filmowe są lepsze od literackiego pierwowzoru. Tak samo Czekolada przywołana przez Tamarę.
Agn - Śro 19 Wrz, 2018 09:21

Ja z takich przypadkow kojarze na pewno "Dziennik Bridget Jones". Ksiazkowa bohaterka to dla mnie opetana myslami o chlaniu, wadze (i to naprawde w przypadku, kiedy ona zadnej nadwagi nie miala) i seksie idiotka, filmowa byla przynajmniej zabawna i znosna, a wiecej rzeczy jej sie po prostu pechowo przytrafialo.
Wierzyc mi sie nie chce, ze Bridget to jakis symbol feminizmu lat 90-tych. Feminizmu?! Z ktorej strony???????? :confused3:

Trzykrotka - Śro 19 Wrz, 2018 09:25

Feminizmu nie, raczej rozmamłanego kobietyzmu :lol: . Mnie książka zawsze bawiła, do filmu jakoś nie wracam, choć obejrzałam z przyjemnością.
Akaterine - Czw 20 Wrz, 2018 14:07

Bridget książkową lubiłam (w sensie powieść) i czytałam kilka razy, co nie zmienia faktu, że przez większość czasu miałam ochotę jej wykrzyczeć, żeby się ogarnęła ;) .
Trzykrotka - Czw 20 Wrz, 2018 14:36

Akaterine napisał/a:
przez większość czasu miałam ochotę jej wykrzyczeć, żeby się ogarnęła ;) .

... i nie chowała majtek i spódnic między poduszki kanapy :roll: Ale ja też czytałam pierwszy tom głównie chichocząc.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group