To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Neil Gaiman

Pemberley - Pią 19 Paź, 2007 23:37

Obejrzalam Gwiezdny pyl, czyli Stardust. Ksiazki nie czytalam, wiec nie wiem, jaka krzywde komu kto zrobil, ale w wersji filmowej jest czysta komedia w formie fantasy .. Nastawialam sie na bajke, a usmialam sie po pachy.. Calkiem dobre efekty komputerowe, plejada swietnych aktorow, nawet w malych rolkach, bardzo przypadl mi do gustu pan koziol :rotfl: i de Niro w rytmie kankana :mrgreen: , a ten pan jest moja nowa sympatia :love_shower:



Ten utwor lecial sobie na koniec:
http://www.youtube.com/watch?v=A8ClzqUq9kg
(a tekst tej piosenki to byl chyba jedyny powazny moment tego filmu,chociaz krew oczywiscie blekitna rozlewano w duzych ilosciach)
a potem znow grali kankana..
Mam glupawke calkowita w sumie bez powodu, bo w kinie obok nas siedzial prawdziwy Kreacher, lysy mezczyzna lat 50, ktory gadal naprawde przez caly film sam do siebie. :wsciekla: .

Krotko mowiac, zadne ambitne kino, ale jako rozrywka spelnia swoje zadanie znakomicie..
Polecam na deszcz.

Aragonte - Pią 19 Paź, 2007 23:42

Ha, miałam pójść dzisiaj na "Gwiezdny pył", ale nie chciało mi się czekać dwóch godzin i dałąm sobie spokój. Nadrobię następnym razem :mrgreen:
praedzio - Sob 20 Paź, 2007 08:15

I ja sie szykuję na pójście do kina. Zobaczymy, czy nie skończy się tylko na planach... ;)
Admete - Sob 20 Paź, 2007 11:17

Ja tez czekam, ale sobie jeszcze poczekam, bo jak zwykle na tej piep*** prowincji jeszcze tego nie graja. Ale za to muzykę już słyszałam.
Pemberley - Sob 20 Paź, 2007 12:03

Osobiscie nie sadze, zeby trzeba bylo ten film koniecznie ogladac w kinie: jest kilka milych trikow i widokow i na pewno warto spedzic mily wieczor w dobrym towarzystwie, ale i w warunkach kina domowego jest to wszystko mozliwe..
Admete - Sob 20 Paź, 2007 12:09

Na dvd to bym czekała jeszcze dłużej, a kiepskiej jakości filmów oglądać nie lubię. Zresztą ja akurat takie filmy z efektami oglądam w kinie, a kameralne, bardziej ambitne w domu.
Pemberley - Sob 20 Paź, 2007 12:16

Admete napisał/a:
Zresztą ja akurat takie filmy z efektami oglądam w kinie, a kameralne, bardziej ambitne w domu.


No to dokladnie odwrotnie niz ja :mrgreen:
A zeby bylo smieszniej, " Gwiezdny pyl" leci u nas w salach kina ambitnego ( tzw. Arthouse), czyli male kameralne salki bez specjalnych wyposazen najnowszej techniki, co nas bardzo dziwilo, i przed filmem i po ...

Admete - Sob 20 Paź, 2007 12:22

Kino rozrywkowe powinno się oglądać na dużym ekranie - efekty wizualne, dźwiękowe, wyjście z przyjaciółmi dla wspólnej zabawy, śmiechu. Kino ambitne to ja chcę obglądać z wybranymi osobami, w ciszy, spokojnie, bez ludzi, którzy coś tam będą w kinie jedli. Mogę się zastanowić, powzruszać na osobności :-) Cofnąć fragment filmu, obejrzeć go jeszcze raz, bo mnie cos zainteresowało, poruszyło. Może jest to spowodowane faktem, że tu gdzie mieszkam nie ma podziału na sale, w których ogląda się filmy rozrywkowe i ambitne. Są aż dwa kina ;-) jednosalowe i wyboru nie ma.
Pemberley - Sob 20 Paź, 2007 13:00

Ogolnie w kwestii kina rozrywkowego to sie z toba zgadzam, problem jest taki, ze wiekszosc w tym gatunku jest dla mnie z zalozenia nieinteresujaca, wiec czasem obejrze kiedys cos tam po latach w domku i tylko raz zalowalam, ze nie w kinie ( to byl Matrix, a reklamy to takie nas byly, jakby Robocopa 8 grali). Ale oczywiscie ogladam i moze dlatego, ze tylko te wybrane w kinie , to mi sie tak ten mlodziezowy humor wczoraj podobal. i tak szczerze, (z tego co pamietam to czytalas ksiazke) obawiam sie, mozesz byc bardzo rozczarowana splyceniem tematu i charakteru osob ( kapitan Szkspir np.)..
..
A kino ambitne - szeroko pojete- wspieram jak moge, towarzystwo innych zwykle malo mi przeszkadza ( jako ze czesto tez nie ma zbyt wielu osob ) no i nie ma nic lepszego niz wielgachne zblizenie na wielkosc calego ekranu na usmiech glownego bohatera walczacego dla wyzszej idei :wink: ..

praedzio - Sob 20 Paź, 2007 13:03

Cóż, u mnie Gwiezdny Pył leci już od zeszłego tygodnia, ale czekam, aż koleżance i mnie zsynchronizuje się czas wolny.. ;)
Admete - Sob 20 Paź, 2007 13:23

Wiesz ja nie mam wyboru ;-) Kino ambitne tu nie dociera, więc przyzwyczaiłam się oglądać je w domu - samo życie...jest jak jest. Czasami jak mamy jakiś przegląd ( robią od czasu do czasu ), to idę, jeśli mi czas pozwala, bo wtedy są różne filmy hurtem, po jednym seansie. Teraz będą tak filmy polskie pokazywac w listopadzie - między innymi Sztuczki. Mnie sie marzy, żeby wybudowali tu jakis multipleks taki średnich rozmiarów, w którym puszczaliby kino rozrywkowe, a jedno z tych kin istniejących ( małe, z tradycjami jeszcze przedwojennymi ) powinno zostać dofinansowane przez jakąś instytucję kulturalną i zając się propagowaniem kina artystycznego. Tylko kierownictwo powinno się zmienić, bo ja znam panią odpowiedzialną za prowadzenie tego kina - :zalamka: Najbardziej mi żal, że zburzono drugie też przedwojenne kino...Wybudowano oczywiście sklepy...Smutne.
Narya - Sob 20 Paź, 2007 19:11

praedzio napisał/a:
Cóż, u mnie Gwiezdny Pył leci już od zeszłego tygodnia, ale czekam, aż koleżance i mnie zsynchronizuje się czas wolny..

Ja też :mrgreen: Ja mogłam w tygodniu, a ona nie. Teraz ona może iść, a ja mam zajęcia :-| Może w przyszłym tygodniu nam się wreszcie uda...

Alison - Sob 20 Paź, 2007 21:25

A nie chodzicie same do kina? Ja pasjami lubię chodzić sama. Z kimś też ma swój urok, ale najbardziej lubię sama, bo nic mnie nie rozprasza i bardziej można się skupić na filmie. Najczęściej chodzę na poranne seanse, kiedy cała sala jest pusta i wyobrażam sobie, że to prywatny pokaz specjalnie dla mnie :wink:
Narya - Sob 20 Paź, 2007 21:33

Ja też najbardziej lubię chodzić sama i zwykle tak robię. Ale jak koleżanka mi zaproponowała wspólne wyjście, to trochę niezręcznie mi było odmówić. Ale czekam na nią tylko do piątku - potem idę i już.
Na poranne seanse nie chodzę - za późno wstaję, żeby na nie zdążyć :mrgreen: Zwykle wybieram takie ok13:00. I uwielbiam, jak jest mało (tzn. do 10) osób na sali. Przynajmniej nikt mi za uchem nie szeleści i nie rozmawia.

lizzzi - Sob 20 Paź, 2007 21:38

Alison napisał/a:
A nie chodzicie same do kina? Ja pasjami lubię chodzić sama. Z kimś też ma swój urok, ale najbardziej lubię sama, bo nic mnie nie rozprasza i bardziej można się skupić na filmie. Najczęściej chodzę na poranne seanse, kiedy cała sala jest pusta i wyobrażam sobie, że to prywatny pokaz specjalnie dla mnie :wink:

Też lubię samotne seanse i te w kinie i w telewizorze. Wtedy mogę sie całkowicie skupić na filmie.

Gosia - Sob 20 Paź, 2007 22:01

a ja lubie jak jest puste kino :mrgreen:
snowdrop - Sob 20 Paź, 2007 22:30

Ja tam lubie jak jest pełno ludzi bo przy okazji można zaobserwować reakcję ludzi. Bardzo ciekawie jest jak leci komedia. Ubaw mam wtedy po pachy i z filmu i z ludzi.
Tylko żeby przede mną jakiś dryblas nie siedział .

Gosia - Sob 20 Paź, 2007 22:56

I nie żarł popcornu :roll:
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 23:10

Ja jak chodze do kina z kimś to się boję, ze obciachu narobie, bo czesto już zaczynam przy reklamach śmiac. Jak leciała w kinie reklama Taxi 4 ja już po seansie tego filmu byłam i prawie z krzesełka spadłam tak brechtałam.
Tez zalezy od towarzystwa z kim się idzie. Czasami warto pójśc z kimś :wink:

Admete - Nie 21 Paź, 2007 12:25

Ja nie przepadam za samotnym chodzeniem do kina, bo nie mam z kim pogadać o wrażeniach. Poza tym do drugiego kina mam daleko i zły dojazd. Jeśli seans jest wieczorem, to sama nie pojadę, bo nie bardzo mam czym wrócić - potrzebny ktoś z samochodem.
praedzio - Nie 21 Paź, 2007 13:21

Ja też wolę chodzić do kina z kimś, bo takie wyjście na film dzieli się na dwie części: pierwsza zasadnicza - obejrzenie samego filmu i druga - obgadanie go przy kawie, herbacie, pizzy czy czymś innym. Wtedy jest czas na podzielenie się wrażeniami, zaobserwowanie, jak druga osoba odebrała ten film, możliwe, ze jakieś szczegóły przegapiliśmy, to ta druga osoba zwróci nam na nie uwagę. Trochę jest z tym tak, jakby film oglądało się dwa razy. ;)
praedzio - Pon 22 Paź, 2007 21:08

Słowo się rzekło - praedzio poszedł do kina na Gwiezdny Pył :D . Podobnie, jak Pemberley - nie przeczytałam jeszcze książki, więc nie wiem, ile rzeczy skrócono, co dodano i co zmieniono, więc w tym aspekcie nie mogę nic powiedzieć. Natomiast jeśli chodzi o sam film: jest to typowa baśń raczej dla młodszej widowni (choć nie we wszystkich momentach) z mnóstwem efektów specjalnych, z iście gwiazdorską obsadą (malutka rólka R. Everetta jako Secundusa sprawiła mi wiele radości podczas oglądania! :rotfl: ).
Tak poczytałam sobie kilka recenzji i jedna rzecz w nich się powtarzała: dużo osób zarzuca Vaughnowi zbyt dużo scen podróży w filmie, co miało ponoć powodować niepotrzebne dłużyzny. Moim zdaniem jednak te sceny były potrzebne - przynajmniej dla mnie, gdzie mogłam odpocząć od różnorakich fajerwerków wizualnych ciesząc oczy prześlicznymi krajobrazami (nie łudzę się - większość krajobrazów pewnie była dopieszczana komputerowo).
O samej fabule nie będę opowiadać - bo kto przeczytał książkę, to ją zna, a jeśli nawet nie - to i tak nie będę psuć radości oglądania. Od siebie dodam tylko, pewnie powtarzając po innych, że co jak co, ale obsada zaowocowała naprawdę świetnymi kreacjami aktorskimi. Postaci są wyraziste, właściwie nie ma tu źle zagranych ról. Pan Koza naprawdę był przecudny! :rotfl: Podobnież Kapitan Szekspir, czy wspomniany już Secundus.
No i jeszcze taka rzecz. Cudowna architektura! Można byłoby powiedzieć, że po Władcy Pierścieni nic już nikogo nie zaskoczy w tej materii, ale... Jejku! Takiej pięknej wioski, jak wioska Mur naprawdę dawno nie widziałam. Te szczegóły, kamienie, dachówki, brukowane uliczki. Naprawdę miało się ochotę tam być, dotykać ścian, spacerować między domami, rozglądać się w sklepie za towarami...
Ogólne wrażenie po obejrzeniu filmu: dobre. Tylko ciut może mam wrażenie, że zabrakło takiej pewnej głębi. Akcja szybko się dzieje, sceneria się zmienia, a ja mam wrażenie, że coś po drodze gubię, coś ważnego. Za mało dialogów, za dużo efektów. Brak równowagi. Ale to takie moje subiektywne wrażenie. Musicie sami obejrzeć i ocenić. A ja muszę rozejrzeć się za książką, żeby sprawdzić, co zgubiłam. :D

Pemberley - Pon 22 Paź, 2007 22:18

Ja tez szukam ksiazki i juz wiem, ze sa dwa wydania - lepiej ponoc poczytac te autorskie, bo super dodatki..

A jak tam straznik Muru?? Nie zaskoczyl cie troszke?? :mrgreen:

Na filmwebie jest ladne subiektywne porownanie ksiazki i filmu.

Admete - Pon 22 Paź, 2007 22:41

Co do głębi, to w książce jej nie ma. To raczej taka baśniowa opowiastka. Z książek Gaimana to ja wolę Amerykańskich bogów, Koralina też jest niezła. Ale mi Praedzio smaka na ten film zrobiłaś :cry2: Właśnie czegoś takiego mi potrzeba.
Narya - Pon 22 Paź, 2007 23:13

Ja też byłam dzisiaj na Gwiezdnym pyle :excited: Chyba już wszystko o filmie zostało powiedziane. Ja podzielam opinię, że film jest bardzo przyjemną rozrywką. Również nie czytałam jeszcze książki, więc oceniam film sam w sobie. Częste obrazy wędrówki wcale mi się nie nudziły. Wręcz przeciwnie - zawsze pokazane były na cudownym tle. Tylko oczy nimi cieszyć :-D Postacie zagrane perfekcyjnie (jak na moje nieprofesjonalne oko :wink: )I dawno się tak nie ubawiłam. W całym filmie jest mnóstwo smaczków. I ten cudowny humor w stylu Piratów z Karaibów - uwielbiam go :mrgreen: Pozostaje mi tylko polecić :cheerleader2:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group