To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - "Pokój z widokiem"

achata - Pią 09 Cze, 2006 21:58
Temat postu: "Pokój z widokiem"
Lekki i zabawny film o miłości. Dwie angielskie panny we Włoszech, wszystkowiedząca pisarka (Judi Dench), przystojny trochę nieobliczalny chlopak ze swoim ojcem oraz sztywny narzeczony i półtorej godziny oszukiwania siebie i innych zanim bohaterka zrozumie własne uczucia. Jak dla mnie naprawde uroczy film.
A jaka rola Daniela Day Lewisa!
Dodatkowo Helena Bonham Carter, Julian Sands i świetna Maggie Smith
Zakładam z nadzieją, że ktoś jeszcze pamięta zapachy Florencji i fragment na polu makowym...

Caitriona - Pią 09 Cze, 2006 23:18

Świetny film z cudowną muzyką. Scena nad jeziorkiem - marzenie ;)
Doskonali Daniel Day Lewis i Helena Bonham Carter. I ceniona przeze mnie Maggie Smith. I jaki pocałunek na koniec ;)

Trzykrotka - Pią 09 Cze, 2006 23:23

Absolutnie uroczy film! helena była w nim piekna jakby zeszła z jakiegoś obrazu (ona pasuje do kostiumu bardziej niż do ról współczesnych). Julian Sands w roli gorącego i szczerego w uczuciach George'a był wspaniały - szkoda, że potem poszedł w kierunku grania psychopatów... Daniel Day-Lewis ponad wszelkie pochwały - ten jego Cecil w sztywnym kołnierzyku!! Strasznie zawsze czekałam na scenę pocałunku na polu jęczmienia (jęczmień to był! a w książce fiołki), potem na kąpiel trzech panów w jeziorku i na ostatnią, w oknie pensionatu we Florencji. Wydaje mi się, że nią się zainspirowali (dość kiepsko) twórcy DiU 2005 dodając ten "amerykański" pocałunek Lizzy i Darcy'ego.
Trzykrotka - Pią 09 Cze, 2006 23:25

Aaaaaa, zapomniałabym o Maggie Smith w roli Charlotty - najbardziej zasuszona z angielskich starych panien. Zresztą - galeria postaci była tam przebogata.
Anonymous - Pią 09 Cze, 2006 23:55

Ja chyba zawsze będe kojarzyć Helene z Jane Gray. Ale w Pokoju... jest taka młodziutka i świeża...
Trzykrotka - Sob 10 Cze, 2006 00:11

Pamiętasz, że tylko ona oraz Freddie i George śmiali się kiedy nastąpiło spotaknie dwóch towarzystw nad sadzawką oraz przyłapanie panów na gonieniu się po krzakach bez ineksprymabli? Ten Cecil wyrąbujący paniom drogę przez paprocie swoją laską, pani Honeychurch zasłaniająca się parasolką przed widokiem naguśkiego własnego syna i strofująca: Freddie, przecież masz wannę w domu...., pastor Beebe usiłujący ukryć to i owo gałązeczką, wrzeszczący George i Lucy pękająca ze śmiechu. Ja też za każdym razem wymiękam kiedy widzę jeziorko :mrgreen:
Caitriona - Sob 10 Cze, 2006 00:16

Uwielbiam ta scenę!! Jak Cecil macha tą parasolką jakby w jakiejś dżungli drogę torował. I pastor, cudny jest, taki ciutkę nieporadny ;) :mrgreen:
achata - Sob 10 Cze, 2006 10:10

Trzykrotka napisał/a:
Absolutnie uroczy film! helena była w nim piekna jakby zeszła z jakiegoś obrazu (ona pasuje do kostiumu bardziej niż do ról współczesnych). Julian Sands w roli gorącego i szczerego w uczuciach George'a był wspaniały - szkoda, że potem poszedł w kierunku grania psychopatów... Daniel Day-Lewis ponad wszelkie pochwały - ten jego Cecil w sztywnym kołnierzyku!! Strasznie zawsze czekałam na scenę pocałunku na polu jęczmienia (jęczmień to był! a w książce fiołki), potem na kąpiel trzech panów w jeziorku i na ostatnią, w oknie pensionatu we Florencji. Wydaje mi się, że nią się zainspirowali (dość kiepsko) twórcy DiU 2005 dodając ten "amerykański" pocałunek Lizzy i Darcy'ego.


To nie wiem skąd mi się tam maki wcisnęły :) Teraz jak to napisałaś rzeczywiście widzę podobieństwa w tych dwóch scenach. Ale podróba z DiU 2005 to żenada. Dobrze, że to wycięli.

Anonymous - Sob 10 Cze, 2006 10:44

Gdy zobaczyłam ten temat, to pomyślałam "Aaa, czemu ja jeszcze na niego nie trafiłam!" :D . To mój ulubiony, absolutnie najukochańszy film, na każdą okazję, wspaniały, relaksujący, aż brak mi słów :) .

Trzykrotka napisał/a:
Absolutnie uroczy film! helena była w nim piekna jakby zeszła z jakiegoś obrazu (ona pasuje do kostiumu bardziej niż do ról współczesnych).

Z tym zgodzę się jak najbardziej. Gdy myślę "Helena", widzę ją tylko w kapeluszu (zejdę z tematu - z nią wspaniału jest film "Miłość i śmierć w Wenecji", angielski tytuł "Wings of the dove", też tamte czasy i Helena w kapeluszu ;) ).

Trzykrotka napisał/a:
Ten Cecil wyrąbujący paniom drogę przez paprocie swoją laską, pani Honeychurch zasłaniająca się parasolką przed widokiem naguśkiego własnego syna i strofująca: Freddie, przecież masz wannę w domu...., pastor Beebe usiłujący ukryć to i owo gałązeczką, wrzeszczący George i Lucy pękająca ze śmiechu. Ja też za każdym razem wymiękam kiedy widzę jeziorko :mrgreen:

Ja najbardziej lubię, kiedy matka mówi do Lucy "Lucy patrz", a po chwili opamiętuje się i krzyczy "Nie, nie patrz!", a ona wybucha śmiechem :D .

Ach. Tym filmem mogę się w nieskończoność zachwycać. Jescze co do Daniela Day Lewisa - gdy go zobaczyłam w "Wieku niewinności" nie mogłam uwierzyć, że to ten sam sztywny i teatralny Cecil (aha, i dodam jeszcze, że uwielbiam, jak Lucy w momentach oburzenia, takim fajnym tonem mówi "Cecil!" :D ).

Chyba nie powinnam tu pisać, bo się rozpłynę i wszystkich zanudzę ;) .

Trzykrotka - Sob 10 Cze, 2006 13:42

Aż sama wybuchnęłam śmiechem :mrgreen:
I nieszczęsny Cecil, czytający "W cieniu loggi", nie widzący panicznej wymiany spojrzeń a potem pocałunkow między Lucy i Georgem....
Ten film był dla mnie zawsze takim europejskim oddechem w latach, kiedy w kinach królowała amerykańska przemoc. Biegałam do kina studyjnego za każdym razem kiedy go wyświetlali.
I Florencja była w nim przecudna, nic dziwnego, że tak bardzo panie walczyły o pokój z widokiem :grin:

Aragonte - Sob 10 Cze, 2006 16:41

Uwielbiam ten film :mrgreen: , książkę przeczytałam już później i chyba do filmu mam większy sentyment. Poza uczuciami, pocałunkami i takimi tam :wink: ujmuje mnie w nim "angielski" dystans i to poczucie humoru :grin:

Hehe, pamiętacie, jak George wywrzaskiwał z czubka drzewa swoje credo? I jak się pod nim gałąź zerwała? :lol:

Admete - Sob 10 Cze, 2006 16:51

A znacie ekranizację innej książki Forstera? Powrót do Howards End. Emma Thompson, Helena Bohnam - Carter i Anthony Hopkins.
Aragonte - Sob 10 Cze, 2006 16:56

Znacie i lubicie :grin:
Hopkins i Emma Thompson, mniam.
Szukałam jej niedawno na Allegro, ale niestety nie było...

Admete - Sob 10 Cze, 2006 17:05

Ja to nagrałam z telewizji. Jakość nie jest cudowna, ale film zawsze mozna obejrzeć, gdy się ma ochotę :-)
Alison - Sob 10 Cze, 2006 17:50

Aragonte napisał/a:

Hehe, pamiętacie, jak George wywrzaskiwał z czubka drzewa swoje credo? I jak się pod nim gałąź zerwała? :lol:


Para pastor i George była świetna, tacy wolni duchowo i niczym nie skrępowani. Kiedy George wrzeszczy ze szczęscia kiwając się na tej wierzbie jego tata nie widząc w tym nic niestosownego spokojnie oświadcza, że George wygłasza swoje credo, poczułam maleńką zazdrość, żeby tak nigdy nie musieć się ograniczać zadnymi konwenansami :lol:
No i Daniel absolutne Himalaje aktorstwa. Porównajcie jego rolę np. z Ostatniego Mohikanina i tę Cecila - trudno uwierzyć, że to zagrał jeden człowiek.

migotka - Sob 10 Cze, 2006 17:56

jeden z ulubionych moich filmów z cyklu: bedę i tak cie ogladać do końca swych dni po setki razy
Anonymous - Sob 10 Cze, 2006 18:26

Aragonte napisał/a:
Hopkins i Emma Thompson, mniam.
Szukałam jej niedawno na Allegro, ale niestety nie było...


ja też szukałam i było. Nie pamiętam ceny, ale z pewnością powyżej 100 zł (do 100 zł. po bardzo głębokim zastanowieniu może i bym kupiła. Tamta cena nie wchodziła nawet w gre przy zastanawianiu się)

Aragonte - Sob 10 Cze, 2006 22:54

Koszmarnie drogo :sad:
Trzykrotka - Pon 12 Cze, 2006 14:50

Alison napisał/a:
para pastortor i George była świetna, tacy wolni duchowo i niczym nie skrępowani.


A propos George'a i jego ojca: zawsze trochę niezrozumiały był dla mnie ostracyzm towarzyski, który ich otaczał. Dlaczego byli trochę na marginesie? Czy z powodu wolnomyślicielskich poglądów? Czy bezceremonialności i nie przestarzegania reguł zachowania się w wiktoriańskim świecie? Dlaczego Lucy odrzuciła go już na wstępie, mimo, że nie był jej obojętny? W filmie może nie widać tego aż tak wyraźnie, ale w książce obraża się na nich nawet pastor Beebe, a do Florencji wyjeżdżają nie tyle w podróż poślubną, co po prostu uciekają.

Alison - Pon 12 Cze, 2006 15:49

Myślę, że to chodziło właśnie o tą swobodę zachowań, nadmierną jak na tamte czasy naturalność i nie liczenie się z konwenansami. Ale ja i tak ich uwielbiałam w tym filmie :-)
Katarynka - Śro 31 Gru, 2008 16:50

Oglądałam w niedzielę, świetny film :) ;) Mogłabym go oglądać cały czas bez znudzenia :) :)
I choć nie jestem wielbicielką Heleny, to rewelacyjnie zagrała w tym filmie :) :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group