Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - Lizzie Leigh - tłumaczenie
Gosia - Pią 04 Gru, 2009 15:41 Temat postu: Lizzie Leigh - tłumaczenie Kolejnym utworem Elizabeth Gaskell, który postanowiłam przełożyć na język polski, jest czteroczęściowe opowiadanie "Lizzie Leigh".
Ma ono zupełnie inny charakter niż tłumaczone przeze mnie wcześniej "Wyznania pana Harrisona" ("Mr Harrison`s Confessions").
Tam mieliśmy do czynienia z dziełem niemal komediowym, tymczasem "Lizzie Leigh" jest nieco smutnym, a nawet wzruszającym utworem, podejmującym ważne problemy społeczne, związane z sytuacją kobiet w XIX wieku. Gaskell nie waha się pisać tu o kobietach upadłych, o grzechu, miłości, nadziei i wybaczaniu. (Temat uwiedzenia pojawi się ponownie w twórczości pisarki w powieści "Ruth".)
Gaskell pisze także o tym, jak patriarchalny model rodziny wpływa na relacje wewnątrz niej, a nawet o nich decyduje. Piękny jest jednak wizerunek matki w tym utworze, która nie poddaje się i nie traci nadziei na odnalezienie jedynej córki, której ojciec wcześniej się wyrzekł.
Opowiadanie "Lizzie Leigh", co warto zaznaczyć, otwierało pierwszy numer czasopisma „Household Words”, redagowanego przez Karola Dickensa. Utwór Gaskell pojawił się w trzech zeszytach od 30 marca do 13 kwietnia 1850 roku.
Skoro Dickens postanowił właśnie tym opowiadaniem rozpocząć stworzone przez siebie pismo, musiał mieć po temu ważki powód, musiało odpowiadać jego poglądom i musiał mieć do pisarki zaufanie.
O samym utworze napiszę więcej po zakończeniu publikacji mojego przekładu.
Serdecznie zapraszam do lektury, choć pewnie samo opowiadanie nie jest tak łatwe, lekkie i przyjemne jak opowieść o doktorze Harrisonie.
Chciałam jednak pokazać inną twarz Elizabeth Gaskell, jej zaangażowanie społeczne, dobrze nam znane z powieści "North and South".
Tłumaczenie dostępne jest pod adresem:
http://gaskellnorthsouth.blogspot.com/
Alicja - Pią 04 Gru, 2009 18:12
już się cieszę na czytanie
BeeMeR - Pon 07 Gru, 2009 11:18
Ja też
BeeMeR - Czw 07 Sty, 2010 07:51
Zastanawiałam się ostatnio, co z ciągiem dalszym Lizzie, a tu wiszę, że on się po cichutku pojawia na blogu, a tu ani słowa
Gosia - Czw 07 Sty, 2010 17:19
Wklejam, wklejam, choć ostatnio tłumaczenie trochę leży, ale jeszcze mam mały zapas.
Prawdę mówiąc, nie sądziłam, że ktoś to czyta
Alicja - Czw 07 Sty, 2010 19:03
czyta, czyta, tylko się nie pisze o tym
damamama - Czw 07 Sty, 2010 21:05
Czy to byłby problem aby tłumaczenie umieścić w tym wątku? Zapewne sporo osób chętnie by je przeczytało.
Gosia - Czw 07 Sty, 2010 22:06
Nie problem, ale z pewnych względów wolałabym pozostawić to na blogu...
Acha, dodałam przed chwilą kolejny fragment
damamama - Czw 07 Sty, 2010 22:28
No cóż, muszę w takim razie Twój blog dodać do ulubionych, aby za każdym razem nie szukać adresu.
Gosia - Czw 07 Sty, 2010 22:32
To będzie dla mnie bardzo miłe
damamama - Czw 07 Sty, 2010 22:49
Dla mnie też.
BeeMeR - Pią 08 Sty, 2010 15:15
Ja sporo rzeczy czytam trochę później - przeklejając tekst do roboczego doca, lub drukując, z tym, że nie zawsze piszę potem, bo a) zgubię wątek b) zapomnę c) cośtam jeszcze...
Alicja - Nie 10 Sty, 2010 19:37
Gosiu, ile czasu zabiera ci tłumaczenie takiego fragmentu?
Katarynka - Wto 02 Mar, 2010 12:07
Dzięki za wklejenie tłumaczenia Czytam jak najęta
|
|
|