To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - Wyznania pana Harrisona - tłumaczenie

Gosia - Czw 03 Wrz, 2009 18:05
Temat postu: Wyznania pana Harrisona - tłumaczenie
"Mr Harrison`s Confessions" to jedno z trzech opowiadań Elizabeth Gaskell, które posłużyło twórcom miniserialu "Cranford" do napisania scenariusza. Miłosne i zawodowe perypetie młodego doktora świetnie wpisały się w atmosferę tytułowego miasteczka, choć w rzeczywistości akcja tego opowiadania Gaskell toczy się w mieście Duncombe. Ta nowela (czy też dłuższe opowiadanie) powstała w 1851 roku i może być uznana właśnie jako wstęp do powieści "Cranford". Jest tak samo jak jej następczyni, pełna dobrotliwego humoru.
Gaskell miała spore doświadczenie, opisując życie w prowincjonalnym miasteczku, gdyż sama przez wiele lat mieszkała w Knutsford, gdzie między innymi mogła obserwować życie i praktykę swego wuja, doktora Petera Hollanda.
Fabuła "Mr Harrison`s Confessions" jest prosta. Młody człowiek, kawaler, po ukończeniu studiów i praktyki w szpitalu w Londynie, przybywa do małego miasteczka i tam, wchodząc w nowe środowisko, powoduje szereg zawirowań w życiu mieszkańców, a raczej samotnych mieszkanek (panien i wdów), a także w swoim własnym, gdyż to swoista komedia pomyłek i nieporozumień. Staje się on nieświadomie ofiarą małomiasteczkowych plotek.
Ale nie będę pisać dalej, trzeba to przeczytać samemu. Postanowiłam przetłumaczyć tą pełną humoru opowieść, tym bardziej, że wiele z nas ma jeszcze w pamięci miniserial BBC "Cranford", który tak bardzo nam się spodobał, a tam wątek doktora Harrisona (grał go Simon Woods) był miłym dodatkiem do całej, jakże interesującej i pełnej wzruszeń, historii.

Nowela nie jest długa, a rozdziały często są króciutkie - jest ich 31. To dla mnie będzie świetna przymiarka przed kolejnym sezonem nauki angielskiego.
Tłumaczenie jest świeżutkie i jeszcze ciepłe. Mogą zdarzyć się niezręczności, więc proszę o zwrócenie uwagi na ewentualne zauważone błędy.

Zapraszam do czytania tłumaczenia:
http://gaskellnorthsouth.blogspot.com/

Caitriona - Czw 03 Wrz, 2009 22:03

Gosia, świetny pomysł :D :D Dzięki :kwiatek: Zaraz zabiorę się za lekturę ;)
Caitriona - Czw 03 Wrz, 2009 22:10

Chciałbym, żebyś podał mi przepis na to, jak znaleźć tak uroczą żonę cudne zdanie :D :D

Bardzo fajnie się czyta Gosiu ;)

Alicja - Pią 04 Wrz, 2009 17:22

Gosiu, cudownie, już się cieszę na tłumaczenia :kwiatek:

Twoje listy zawierały tylko minimum szczegółów, więc teraz opowiedz mi wszystko dokładnie.
czasami tęsknię do czasów, gdy z koleżankami czy kuzynkami pisałyśmy do siebie listy w których ze szczegółami opisywałyśmy sobie co się dzieje w naszym życiu. Listy kiedyś były tak oczekiwane, wokół listów często toczyło się całe życie, opowiadano sobie ze szczególikami co i kto napisał. Jakie to inne od sms-ów i internetu.

Gosia - Pią 04 Wrz, 2009 22:46

Prawie gotowy jest drugi rozdział, muszę tylko sprawdzić jeszcze raz ze dwa czy trzy sformułowania. Prawdopodobnie jutro zawieszę pierwszą jego część lub całość (jeśli nie okaże się za długi na stronie).
Dzięki za uwagi. :-D

Swoją drogą, długie listy ciekawie by się czytało, tyle że faktycznie kto dziś pisze je ręcznie?

Alicja - Sob 05 Wrz, 2009 13:11

ostatni list otrzymałam już na studiach, listonosz był człowiekiem oczekiwanym nie tylko ze względu na paczki :wink: chociaż nie, jeśli liczą się karteczki dołączane do życzeń, to otrzymuję jeszcze odręczne jednostronicowe opowiastki od rodziny zza granicy. Pisane piórem :-D
Gosia - Sob 05 Wrz, 2009 22:00

Wstawiłam rozdział drugi. :mrgreen:
Rozdział trzeci mam prawie gotowy (jest krótki i jest w nim spotkanie z Sophy).
Aha, to ważne, wyedytowałam cały tekst, dokonując podziału na akapity, co jak sądzę, ułatwi lekturę (i tych podziałów będę się już trzymać).

Caitriona - Sob 05 Wrz, 2009 22:25

Gosia napisał/a:
Aha, to ważne, wyedytowałam tekst, dokonując podziału na akapity, co jak sądzę, ułatwi lekturę.

Ułatwia ;)

Przeczytałam i nadal bardzo mi się podoba :D

Gosia - Nie 06 Wrz, 2009 20:29

Rozdział trzeci wrzucony, a ja pracuję nad czwartym, w którym pojawia się owdowiała pani Rose ;)
Caitriona - Czw 10 Wrz, 2009 23:51

No proszę, pan Morgan nie był raczej miłośnikiem powieści: podczas gdy tomiki panny Austen, Dickensa czy Thakeraya, zostały umieszczone, przez samego pana Morgana, umiejętnie, ale w sposób niedbały do góry nogami lub ich grzbiety były zwrócone do ściany :D :D
Alicja - Pią 11 Wrz, 2009 20:18

"W istocie, miałem nikłe wyobrażenie, że w takim mieście jak Duncombe, mała sprawa przynosiła w rezultacie doniosłe wydarzenia."
tak w zasadzie było wszędzie w czasach gdy nie istniała telewizja ani radio, prawda? mała rzecz, opowiadana z ust do ust, informacja którą żyli ludzie. Choćby tylko kolor sukni którejś z dam.

chociaż zauważyłem, że wolała siedzieć na dole, w jadalni, blisko okna, gdzie między każdym ściegiem mogła podnieść wzrok i widzieć, co się dzieje na ulicy.
i mieć później dużo tematów do rozmowy?

"Lekarz powinien mieć dobre maniery lub złe. W tym drugim przypadku, musi posiadać talent i umiejętności wystarczające do tego, by sprawić, że będzie poszukiwany przez pacjentów, niezależnie od swojego sposobu bycia"
nie na temat, ale to się sprawdza u dr Housa :wink:

Gosia - Nie 13 Wrz, 2009 09:37

To pierwsze zdanie jest ważne, bo tak właśnie się stało w przypadku doktora Harrisona, co się jeszcze okaże. ;)

Wrzuciłam kolejny rozdział. Miałam tu pewien problem z nazwami powozów, ale jakoś chyba wybrnęłam.

Caitriona - Pon 14 Wrz, 2009 23:37

Przeczytałam. Pan Harrison ma ogromne powodzenie, tylko nie tamgdzie by chciał, biedak ;)
Alicja - Wto 15 Wrz, 2009 20:01

Powodzenie to delikatnie powiedziane, jest oblężony :wink:
Gosia - Wto 15 Wrz, 2009 20:59

Taaaa, biedak.... Od nadmiaru czasem głowa boli ;)

Wrzuciłam rozdział 6 czyli ciąg dalszy perypetii pana Harrisona z kobietami :mrgreen:

Alicja - Śro 16 Wrz, 2009 19:12

pan Harrison stara się, jak może, ale cokolwiek nie zrobi , jest niedobrze :wink: Zbyt dużo panien , którym należy zapewnić swoją atencję , a może zbyt wiele matek tychże dam? :mysle:
Gosia - Śro 16 Wrz, 2009 21:08

Trafił się kawaler w w babińcu, więc panny i matki panien chcą to wykorzystać ;)

Mam jeszcze jeden rozdział przełożony, ale ponieważ jest smutny, może zostawię go na poniedziałek? Bo do niedzieli mnie nie będzie.

Caitriona - Śro 16 Wrz, 2009 21:56

Nie Gosia, dawaj go teraz ;) Poniedziałek sam w sobie jest wystaczająco przygnębiający, nie nalezy jeszcze dorzucać sobie w ten dzień niemiłych i smutnych rzeczy.
Caitriona - Śro 16 Wrz, 2009 22:01

W rodziale szóstym znalazłam małą literówkę: - Czy nie byłoby lepiej, gdyby pan zabrał pannę Bullock, pani Harrison. To byłoby bardziej satysfakcjonujące. powinno być panie Harrison ;)

Panna Caroline jest chorobliwie wkurzająca, a pani Bullock po prostu jest okropna :?

Gosia - Śro 16 Wrz, 2009 22:35

Okay, wrzuciłam...

Poprawiłam literówkę, dzięki!

Caitriona - Nie 20 Wrz, 2009 00:24

Gosia napisał/a:
Poprawiłam literówkę, dzięki!

Nie ma sparwy.

Przeczytałam ostatni fragment: faktycznie smutny...

Gosia - Pon 28 Wrz, 2009 23:43

Wrzuciłam rozdział 8. Pojawia się sprawca całego zamieszania, Jack Marshland.
Miłej lektury. :-D

BeeMeR - Wto 29 Wrz, 2009 08:48

Ja sobie tak zbieram te rozdziały i jak tylko skończę czytać to, co czytam aktualnie, zabieram się za lekturę :)
Doceniam piękne zobrazowanie fotkami z serialu :serce:
Gosiu :kwiatek:

Alicja - Wto 29 Wrz, 2009 14:26

mam drobne opóźnienie, przez wyjazd, ale zamierzam szybko nadrobić :rumieniec:
Gosia - Wto 29 Wrz, 2009 18:15

Cieszę się, że ktoś to czyta :rumieniec:
Ja w każdym razie dobrze się bawię, tłumacząc :mrgreen: Mam dzięki temu powtórkę z angielskiego przed następnym sezonem nauki (a sezon zaczyna się już w ten piątek :excited: )



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group