To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - "Miłość wie lepiej" [Durch Liebe erloes]

Gosia - Pią 16 Sty, 2009 18:42
Temat postu: "Miłość wie lepiej" [Durch Liebe erloes]
Z zaciekawieniem zobaczyłam dziś w programie i nawet widziałam zajawkę filmu według powieści XIX-wiecznej pisarki niemieckiej (takiej niemieckiej Mniszkówny ;) ) Jadwigi Courth-Mahler pt. "Miłość jest zbawieniem. Tajemnica czerwonego pałacyku".
Prawdę mówiąc, nie wiedziałam, że powstały jakiekolwiek ekranizacje jej prozy.

Guwernantka Eva Hermsdorf (Pauline Knof) przyjeżdża do majątku hrabiego Rudolpha von Plessena (Tim Bergmann), by zająć się edukacją jego młodszej siostry Helli (Paula Kalenberg). Pracodawca Evy okazuje się zamkniętym w sobie i unikającym kontaktu z innymi człowiekiem. Nauczycielka domyśla się, że gnębią go jakieś koszmary z przeszłości. Pewnego dnia w pałacu pojawia się nieślubna córka hrabiego Sofie. Pochodzi ona z nieformalnego związku arystokraty z artystką cyrkową Liliane Clermont (Natalia Wörner). Dziewczyna jest ciężko chora, lecz zaradnej Evie udaje się ją uratować, czym zaskarbia sobie wdzięczność von Plessena. Z czasem przyjaźń tych dwojga przeradza się w miłość. Jednak świadomi dzielących ich różnic, nie okazują sobie otwarcie uczucia. Niebawem Eva poznaje straszną tajemnicę hrabiego...

Nie kojarzy się to Wam z "Dziwnymi losami Jane Eyre"? ;)

Dziś w TVP2 o 22.00 jest cz. 1 tego filmu.

Film obyczajowy, Niemcy, 2005
reż.: Jörg Grünler
Występują: Pauline Knof jako Eva Hermsdorf, Tim Bergmann jako Rudolf von Plessen, Natalia Woemer jako Liliane Clermont, Maximilian von Pufendorf jako Hans Trachwitz, Paula Kalenberg jako Hella von Plessen, Monika Baumgartner jako Anna von Brenken, Peter Lerchbaumer jako Wilhelm von Brenken.

aneby - Pią 16 Sty, 2009 18:44

Też właśnie zoczyłam ten film w programie. Bardzo kojarzy mi się z JE. Mam zamiar obejrzeć :-)
Krybofa - Pią 16 Sty, 2009 19:38

A ja uwielbiam książki Jadwigi Courths-Mahler (mam ok. 30 szt.) więc z niekłamaną przyjemnością obejrzę i film. Gosiu dzięki za info :kwiatki_wyciaga:
miłosz - Pią 16 Sty, 2009 19:47

Gosia napisał/a:
Z zaciekawieniem zobaczyłam dziś w programie i nawet widziałam zajawkę filmu według powieści XIX-wiecznej pisarki niemieckiej (takiej niemieckiej Mniszkówny ;) ) Jadwigi Courth-Mahler pt. "Miłość jest zbawieniem. Tajemnica czerwonego pałacyku".
Prawdę mówiąc, nie wiedziałam, że powstały jakiekolwiek ekranizacje jej prozy.

Guwernantka Eva Hermsdorf (Pauline Knof) przyjeżdża do majątku hrabiego Rudolpha von Plessena (Tim Bergmann), by zająć się edukacją jego młodszej siostry Helli (Paula Kalenberg). Pracodawca Evy okazuje się zamkniętym w sobie i unikającym kontaktu z innymi człowiekiem. Nauczycielka domyśla się, że gnębią go jakieś koszmary z przeszłości. Pewnego dnia w pałacu pojawia się nieślubna córka hrabiego Sofie. Pochodzi ona z nieformalnego związku arystokraty z artystką cyrkową Liliane Clermont (Natalia Wörner). Dziewczyna jest ciężko chora, lecz zaradnej Evie udaje się ją uratować, czym zaskarbia sobie wdzięczność von Plessena. Z czasem przyjaźń tych dwojga przeradza się w miłość. Jednak świadomi dzielących ich różnic, nie okazują sobie otwarcie uczucia. Niebawem Eva poznaje straszną tajemnicę hrabiego...

Nie kojarzy się to Wam z "Dziwnymi losami Jane Eyre"? ;)

Dziś w TVP2 o 22.00 jest cz. 1 tego filmu.


Gosiu dzieki za informacje - zastanawiałam sie co to może byc za dziełko :kwiatek:

Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:05

A propos tego niemieckiego filmu, książka Courths-Mahlerowej, według której został on nakręcony, jest przetłumaczona na j. polski pod tytułem: "Miłość wie lepiej" [Durch Liebe erloes].

Przy okazji (dla wielbicieli tej autorki)
http://www.jerzygronau.fl...pdf/wpb-jcm.pdf

aneby - Pią 16 Sty, 2009 23:16

Eeeee, nie mogę się skupić na tym filmie :confused3: nijaki :confused3:
Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:19

Niemiecka tv to nie BBC, a Courths-Mahlerowa to nie Jane Austen :mrgreen:
Ale widać, że film zrobiony z rozmachem.

Anaru - Pią 16 Sty, 2009 23:28

Zapomniałam sobie zobaczyć... :roll:
Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:33

Cytat:
und dann hat sie geküsst.....


Mag, nie używaj brzydkich słów, a w każdym razie niezrozumiałych ;)

Główny bohater moze i jest przystojny, ale garbaty nos mu ujmuje nieco romantyczności :mrgreen:

Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:47

Nos naszego drogiego RA nie ma garbów, na szczescie.

Nos Juliana Wadhama też do klasycznych nie nalezy, ale jednak czyni go mężczyzną charakterystycznym i interesujacym.

Ale aktor grający Rudolfa von... (jakiegoś tam) nie ma tyle charyzmy, by przysłonic tę swoją ułomnośc urokiem osobistym... Może to zreszta nie jego wina..

Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:50

No tu na przyklad wyszedl niezle:
http://www.filmz.de/film_...f/bilder/18.jpg

Przyznam, że dodatkowo niestety język niemiecki mi troche psuje oglądanie. Nie wiem jak bedzie z "Effie Briest" :rumieniec:

Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:57

Ale "Cierpienia młodego Wertera" czytałam po polsku :mrgreen:
W kazdym razie nie slyszalam, zeby Werter mówił o milosci po niemiecku ;)

Ale Mag, nie przejmuj się tym, ja po prostu jestem z pokolenia, ktore wychowało się na filmach wojennych, w których oczywiscie wystepowali Niemcy...

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 00:17

Nie taki odległy: guwernantka, tajemnica z przeszlosci, pożar (w domku pracownika), zwiazek z baletnica (artystką cyrkową), roznica pochodzenia i statusu społeecznego. Zauwazylas te scene na przyjeciu? a potem na schodach? Wypisz wymaluj Jane Eyre!

Mag, wiem, wiem, ale Ty jestes z innego zaboru (co sama podkreslasz), w ktorym tak jak na Śląsku, zwiazek z Niemcami jest troche silniejszy (co jest uwarunkowane historycznie), niż gdzie indziej, gdzie Niemcy kojarzą się głównie z II wojną światową (przynajmniej starszemu pokoleniu ;) ....

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 09:44

Oki, pewnie upraszczam i jestem niesprawiedliwa. To moje pierwsze skojarzenie, że Śląsk, Pomorze i Mazury nie mają takich oporów przed Niemcami, jak Mazowsze na przykład. Niemieckie ślady (zwłaszcza w architekturze) i niemieckie rodzinne powiązania i kontakty są tam bardzo widoczne i silne. W Warszawie jest wciąż żywa pamięć o Powstaniu Warszawskim. Może dlatego tak to czuję.
Co nie znaczy, że nie doceniam niemieckiej literatury i kultury. Dlatego proponuję, żebyś Mag na wzór mojego wątku o poezji angielskiej (albo w tym samym) stworzyła kącik poezji niemieckiej, zwłaszcza XIX wieku. Tym bardziej, że Gaskell jako motta do rozdziałów N&S użyła fragmentów wierszy trzech poetów niemieckich: Kosegartena ("Via crucis via lucis"), Ruckerta ("Strung Pearls" w "Pantheon" cz. 5) i Uhlanda ("On Crossing the Stream") - tym bardziej, że nie mogę znaleźć ich polskich tłumaczeń :wink: Czy mogę Cię prosić o to? :D
Może wtedy stwierdzimy, że jednak język niemiecki brzmi romantycznie ;)

Ale offtop nam się zrobił...

praedzio - Sob 17 Sty, 2009 10:10

Bardzo interesujący offtop. :mrgreen: Też jestem za wątkiem niemieckiej poezji, zwłaszcza romantycznej, ale nie tylko, bo wiadomości z tejże mam mniej niż marne. ;)

Brzmienia języka niemieckiego nie lubię i nikt mnie nie zmusi, żebym się go zaczęła uczyć, ale to nie powód, żebym nie poznała dorobku kulturalnego Niemiec. Choć tyle jestem winna Benjaminowi Sadlerowi. ;)

asiek - Sob 17 Sty, 2009 17:50

Od dziecka jestem osłuchana z językiem niemieckim i nie mam do niego uprzedzeń. :wink: Pewnie dlatego, że moja rodzina pochodzi z Pomorza Gdańskiego. :wink: ...Gorzej z rosyjskim. :roll:
nicol81 - Sob 17 Sty, 2009 20:03

Mag13 napisał/a:
Prześliczny kicz! Właśnie pan hrabia "temi ręcami" wyniósł Evę z płonącego domu und dann hat sie geküsst...... :mrgreen:
Łolaboga :mrgreen:

A jak to się skończyło? Wyznał jej wreszcie ową tajemnicę?

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 20:04

Tak, powiedział co zrobił. Wyznali sobie miłość, ale to nie koniec, bo nie mogą być ze sobą.
Będzie jeszcze cz. 2. :mrgreen:

nicol81 - Sob 17 Sty, 2009 20:47

No i co zrobił? :shock:
Gosia - Sob 17 Sty, 2009 21:00

Zabił mężczyznę, z którym przyłapał swoją żonę, w każdym razie wydaje mu się, że to zrobił.
achata - Sob 17 Sty, 2009 22:16

Mignął mi początek tego filmu. Ale jak zobaczyłam, ze śliczna guwernantka nawet nie jest zainteresowana kogo ma wychowywać i sam brat musi wzywać jej wychowankę z drzewa, która nagle ni z tego ni z owego obdarza tą landrynkowatą guwernantkę uwielbieniem to mi się odechciało dalszego oglądania. Nadmiar kiczu bywa dla mnie niestrawny. Nie będę przecież dla zasady każdego kostiumowca oglądać. Spotykałam się kiedyś z chłopakiem, którego mama tak miała i nie chcę upaść tak nisko ;)
miłosz - Sob 17 Sty, 2009 22:17

Gosia napisał/a:
Niemiecka tv to nie BBC, a Courths-Mahlerowa to nie Jane Austen :mrgreen:
Ale widać, że film zrobiony z rozmachem.


wedle mnie to nawet rozmach mu nie pomioże - znam dwa dobre niemieckie filmy "Goodbye Lenin" i "Podsłuch" :mrgreen: może niech Niemcowie romansów nie kręcą :bejsbol: :zalamka:

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 22:23

Miłosz, dokładnie to samo powiedział mój brat - że Niemcy nawet nie wiem, jakby się bardzo starali i tak dobrego romansu kostiumowego nie zrobią :mrgreen:
Ja jednak obejrzę do końca z ciekawości, jak pociągną dalej fabułę (książki nie znam) i czy będą jakieś nawiązania do JE.
Z niepokojem teraz czekam na "Effie Briest", bo obawiam się, że tę ekranizację też skopią, choć książka wybitniejsza.

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 23:23

Lubię dbałość o szczegóły, fajna fotka, za każdym razem, jak ją widzę, tak myślę :D
Gosia - Sob 17 Sty, 2009 23:47

Dużo spacerowała po Milton. :mrgreen: Ale akurat to mi się podoba, bo przynajmniej widać, że ciuchy nie są nowe, prosto od krawca/szewca. A Milton nie było zbyt czyste w końcu i nieco zakurzone ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group