Filmy - Księżna - The Duchess
Anonymous - Sob 13 Gru, 2008 14:42 Temat postu: Księżna - The Duchess oglądnęłam "Księżną" z Keirą i powiem tak spodziewałam się więcej. Ralph jest owszem niewątpliwie jasną stroną tego filmu, jego głos, mimika to duża zaleta. Keira nadal ma szczękościsk i nie przytyła nic a nic. Czuję niedosyt po tym filmie. Spłycono za dużo moim skromnym zdaniem. A czekałam bardzo na ten film.
tak wydzieliłam temat bo może dyskusja się zacznie w końcu film dziś na ekrany wchodzi.
o filmie
kilka pierwszych wrażeń
Agn - Sob 13 Gru, 2008 20:53
No właśnie, co to za Księżna? Keira "straszy" mnie z tych plakatów od jakiegoś czasu i myślę, czy by się w końcu nie wybrać...
Aż sobie włączyłam trailer na tubiśku - tam jest Dominic Cooper? Nie lubię go w strojach z epoki. I znowu w jakimś trailerze wykorzystano motyw z pierwszego trailera do Narnii - innej muzyki nie ma czy co?
Anonymous - Sob 13 Gru, 2008 21:44
Księżna to film o dziewczynie, która zostaje wydana w wieku 17 lat za księcia Devonshire, który żeni się tylko po to by móc w prawym łożu spłodzić następce, kolejnego księcia Devon. Ma to być opowieść o samotnej księżnej, która żyje ekstrawagancko i jest wielką osobistością, którą każdy kocha tylko nie mąż. Dominic Cooper gra faceta do którego księżna jako panna czuła miętę a z którym miała romans po ślubie.
Agn to na Księżną masz ochotę to dorzucę do honoru, z którym mam pośłizg lekki
Agn - Sob 13 Gru, 2008 21:51
A masz? To poproszę o wypożyczenie. Ekhm, szczęściem za granicą... eeee... szybciej wychodzą DVD.
Brzmi dosyć interesująco, pod warunkiem, że będą pokazane realia tamtejszej epoki i sposób bycia ludzi. A Keira to niezła aktorka (nawet jeśli raz ją lubię a raz nie cierpię), do tego Ralph. Dominica wolę we współcześniejszych rolach (np. w History boys mi się podobał), a nie w peruce (uch), ale zobaczymy...
Gosia - Czw 25 Gru, 2008 22:16
Moja recenzja filmu "Księżna" (The Duchess) z Keirą Knightley i Ralphem Fiennesem.
Powiem tylko jedno: świetny!
Recenzja
Edit: może jednak przytoczę ją w całości:
Księżna Georgiana Cavendish wiodła ekstrawaganckie, pełne politycznych i miłosnych intryg życie. Już jako szesnastolatka wyróżniała się wśród innych arystokratek urodą i wdziękiem, wzbudzając tym samym zachwyt wszystkich mężczyzn. Udało się jej zwrócić uwagę samego księcia Devonshire. Perspektywa małżeństwa z tak wysoko postawionym człowiekiem i możliwość awansu społecznego, sprawiły że Georgiana odrzuciła zakochanego w niej Charlesa Grey'a. Jednak wbrew jej wyobrażeniu życie u boku Księcia nie przypominało bajki, a młoda Księżna szybko poznała gorzki smak życia na dworze. To historia niezwykłej kobiety, która była uwielbiana i znana z tego, że chciała być wierna swojej namiętności, historia kobiety, która musiała zapłacić za to wysoką cenę.
Georgiana Cavendish z domu Spencer, księżna Devonshire stała się bohaterką książki Amandy Foreman, opartej na jej pracy doktorskiej: "The political life of Georgiana, Duchess of Devonshire, 1757-1806". Na podstawie tej właśnie publikacji Jeffrey Hatcher i Anders Thomas Jensen napisali scenariusz filmu, wyreżyserowanego przez Saula Dibba: "The Duchess" (Księżna). Film opowiada nie tylko o życiu i małżeństwie Georgiany, ale mówi dużo o ówczesnej moralności, w której więcej wolno było mężczyznom niż kobietom.
Świetne kreacje stworzyli w filmie: Keira Knightley (Georgiana Cavendish) , której pod względem aktorskim nie mam tu nic do zarzucenia (to chyba najlepsza jej rola) oraz, jak zawsze świetny, Ralph Fiennes (używa niewiele środków aktorskich, a tworzy wspaniałą artystyczną kreację) - w roli księcia Williama Devonshire, jej męża. Dodatkowo w roli Lady Spencer, matki Georgiany wystąpiła Charlotte Rampling.
Film mimo pięknych zdjęć, w tym kręconych w plenerach i wspaniałych wnętrzach, jest tak naprawdę kameralnym, niemal teatralnym dramatem, w którym rozgrywają się ludzkie losy. Młodziutka (miała wtedy 17 lat) Georgiana jest zachwycona propozycją małżeńską bogatego i wpływowego księcia Devonshire, jednak małżeństwo okazuje się chłodne. Nie ma żadnego porozumienia między książęcą parą, żyją jak dwoje prawie obcych sobie osób, prawie wcale ze sobą nie rozmawiają, kontakty ograniczają się do wymiany zdawkowych słów przy stole i do obowiązków małżeńskich, księciu wydaje się zależeć jedynie na męskim potomku. W dodatku miewa kochanki, w tym jedną, która zostaje z nim na lata... Księżna jest zmuszona akceptować tę sytuację, tym bardziej, że rodzi dziewczynki, a więc nie wypełnia rodowych zobowiązań. W swoim nieszczęśliwym małżeństwie znajduje jednak jakieś radości, m.in. we wspieraniu polityków z partii wigów, co przynosi jej ogromną popularność. W czasie jednego z przyjęć spotyka zakochanego w niej od lat młodego i obiecującego polityka - Charlesa Greysa...
Nie będę opowiadać dalej, żeby nie zepsuć oglądania, mogę tylko powiedzieć, że film mimo pozornego chłodu, porusza i skłania do przemyśleń, nie jest banalną historią miłosną (zresztą akcent realizatorów wcale nie jest na nią postawiony), lecz smutnym dramatem. Cała czwórka, uwikłanych w tę historię, bohaterów, jest w jakiś sposób nieszczęśliwa, nawet książę, który wydaje się okrutny i samolubny, w rzeczywistości jest więźniem swojej pozycji i obowiązków. Tyle, że on jako mężczyzna może pozwolić sobie na więcej, bo więcej mu uchodzi. Księżna musi myśleć o dzieciach, których nie chce stracić.
Kilka scen jest poruszających, mimo niewielu wypowiadanych w nich słów, w tym ta pod koniec, gdy książę prosi Georgianę, by towarzyszyła mu na przyjęciu, a ona po tych wszystkich przeżyciach, decyzjach, szantażu, ultimatum, kładzie mu dłoń na ręce - oboje są więźniami swego tytułu i swego życia, żadne z nich w rzeczywistości nie decyduje o sobie. Oczywiście narzucają się pewne analogie z dziejami księżnej Diany Spencer i jej życia z księciem Karolem (z pewnością te analogie były świadome), ale mi one nie przeszkadzały, gdyż podobne historie z pewnością w tamtych czasach, jak i później, zdarzały się często.
Film bardzo polecam. Świetne aktorstwo, świetne kostiumy i zdjęcia, świetna muzyka. Dawno nie oglądałam tak dobrego kostiumowca.
asiek - Sob 27 Gru, 2008 17:37
| Gosia napisał/a: | Moja recenzja filmu "Księżna" (The Duchess) z Keirą Knightley i Ralphem Fiennesem.
Powiem tylko jedno: świetny!
Recenzja |
„Księżna” to jeden z tych filmów, który porusza w nas każdy nerw i pozostaje w pamięci na długo. Film niezwykle wzruszający…Mistrzowsko zagrany…Obejrzałam go jednym tchem i nadal mam niedosyt, z pewnością jeszcze do niego wrócę… Labirynt uczuć wciąga i nie pozwala na obojętność…
Keira i Ralph znakomici ! Zresztą każdy z aktorów zagrał mistrzowsko, „pekińczyk też”.
Kostiumy i scenografia urzekają, a cudowna muzyka współgra z dramatem bohaterów, szarpiąc za serce...
Gosiu, dzięki ...Podpisuję się pod Twoją recenzją obiema łapkami.
Gosia - Sob 27 Gru, 2008 18:59
Dzięki, Aśku
Anonymous - Sob 27 Gru, 2008 19:45
| asiek napisał/a: | | a cudowna muzyka współgra z dramatem bohaterów, szarpiąc za serce... |
własnie słucham Soundtrack`a i się zachwycam już chyba drugi wieczór z rzędu przed zaśnięciem słucham.
Gosia - Sob 10 Sty, 2009 09:05
Recenzja "Księżnej" w Esensji:
Ćwierćnaga prawda w ciasnym gorsecie konwencji
Łukasz Twaróg
http://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=6649
lizzzi - Sob 10 Sty, 2009 17:51
Przeczytałam kilka recenzji i mam straszną ochotę zobaczyć film.
miłosz - Nie 11 Sty, 2009 21:26
zobaczyłam "Księżną" - nie powiem, że jakos wybitnie podobała mi sie Keira, choć pewnie to jedna z jej lepszych ról, jeśli miałabym do czegos zastrzeżenia w jej kwestii, to powiedziałabym, że taki nienajlepszy sposób nakreslenia jej postaci. Natomiast fenomenalnie przedstawiony i zagrany książe Devoshire - rewelacyjny Ralph, świetna jego kochanka Bess. A może zreszta taki był zamysł reżysera i scenarzystów - żeby na tle księcia i jego kochanki sama księzna wypadła blado, z lekka papierowo, a jednak rozpaczliwie samotna i opuszczona. Film o ludziach samotnych, więzniach konwenasów - brrr okrutny to był świat, w którym męzczyznoom wolno było wiele, a czasem nawet więcej, a kobiety - spełniały rolę kochanek, żon i wisienek na torcie.
Piękna scenografia, piękne kostiumy, ciekawa ścieżka dzwiękowa, bardzo piekne zdjęcia - i we wszystkim ogromna dbałość o szczegóły.
Scena która mnie rozbawiła - "niech ktoś zgasi włosy księżnej" (mimo ogromnego dramatyzmu)
scena, która mną wstrząsnęła - Keira wyzuta z sukni tuz przed spełnieniem "obowiązków" małżeńskich........ widok chudziutkich pleców, na których odcieśniete są sznurki od gorsetu..... przerażające.............
aneby - Pią 16 Sty, 2009 19:27
Obejrzałam. Bardzo poruszający film z dobrym aktorstwem. Ciekawa rola Keiry, kobiety nieszczęśliwej i samotnej, odgrywającej przed otoczeniem szczęśliwą małżonkę.
Książę Devonshire, jak góra lodowa, aż wiało chłodem gdy pojawiał się na ekranie. No i ta druga, kochanka księcia. Każde z nich ma jakieś pragnienia i cele, które chce osiągnąć, niestety krzywdząc innych. Najbardziej w tej całej sytuacji cierpi tytułowa Księżna.
Morze konwenansów i hipokryzji. Cieszę się, że żyjemy w innych czasach.
Podobała mi się dbałość o szczegóły. Oświetlenie, nie nazbyt jasne, jakby faktycznie od świec; piękne kostiumy, peruki...
P.S. I znajomy "Grek" z Mamma mia fajny jest
Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:54
Nie wiem o co Ci chodzi...
Oczywiście Ralph się starzeje, ale kiedyś był bardzo przystojny (choćby Angielski pacjent, Wichrowe wzgorza)
aneby - Pią 16 Sty, 2009 23:55
Ja nie przepadam za Ralphem od czasów "Listy Schindlera". Jego twarz jest dla mnie jak najbardziej wampiryczna, idealna do pokazywania złych emocji.
Gosia - Pią 16 Sty, 2009 23:58
Dlatego dotad nie obejrzalam "Listy Schindlera" i nie mam dzieki temu zlych skojarzen.
On jest aktorem, a nie niemieckim oficerem
asiek - Sob 17 Sty, 2009 00:33
| Gosia napisał/a: | | Oczywiście Ralph się starzeje, ale kiedyś był bardzo przystojny (choćby Angielski pacjent, Wichrowe wzgorza) |
A jeszcze "Koniec romansu"...
Gosia - Sob 17 Sty, 2009 09:58
"Koniec romansu" to jeden z moich ulubionych filmów z Ralphem, jeśli nie ulubiony
aneby - Sob 17 Sty, 2009 10:08
| Gosia napisał/a: | | On jest aktorem, a nie niemieckim oficerem |
Gosiu, ja to wiem.
Można aktora cenić, ale nie trzeba jednocześnie lubić.
Anonymous - Sob 17 Sty, 2009 10:13
W "Liście Shindlera" nie znałam tego aktora a się zachwyciłam... i od tej pory trwa moja miłość do Ralpha...
praedzio - Sob 17 Sty, 2009 10:28
O, ja lubię Ralpha! Listę oglądałam wieki temu, jak dziecięciem byłam i Ralpha nie pamiętam w tym filmie. A po Angielskim pacjencie, czy Wichrowych Wzgórzach.... Że też mu się brat z urody nie udał...
Fibula - Sob 17 Sty, 2009 21:29
| praedzio napisał/a: | Że też mu się brat z urody nie udał... |
W moim przypadku okazało się, że to jedynie kwestia opatrzenia .
Aragonte - Pon 19 Sty, 2009 22:02
| Gosia napisał/a: | Dlatego dotad nie obejrzalam "Listy Schindlera" i nie mam dzieki temu zlych skojarzen.
On jest aktorem, a nie niemieckim oficerem |
A ja Listę Schindlera oglądałam i wcale mi to nie rzutuje na obraz Ralpha - ba, również dzięki tej roli cenię go jako aktora, bo był w niej świetny.
Pewnie, że jeśli chodzi o wygląd, to wolę Heatcliffa (choćby dlatego, że długowłosy ), ale doceniam jego charyzmę. I nie czepiałabym się wyglądu Josepha Fiennesa, choć Ralpha stawiam wyżej.
trifle - Śro 04 Lut, 2009 15:54
Obejrzałam i ja.
Przeraźliwie smutny to film dla mnie. Jak ja się cieszę, że żyję w XXI wieku!!!
Ta rozentuzjazmowana Georgiana na początku, taka ucieszona, że ktoś chce się z nią ożenić, że ją kocha - bo przecież o to pierwsze zapytała matkę.. A potem lodowaty mąż i straszne więzienie we własnym domu.
Ralph zagrał idealnie - odrzucało mnie od ekranu za każdym razem, jak się pojawiał. Brrrrrr... Nie pamiętam, czy widziałam go w jakiejkolwiek "normalnej" roli, teraz już nie mogę sobie nawet wyobrazić.
Keira jako księżna też mi się nawet podobała... Ale kompletnie mnie nie przekonywał D. Cooper. Błe, nie lubię na niego patrzeć jakoś... W ogóle jakiś taki nijaki, nieciekawy jako Charles Grey.
Anonymous - Śro 04 Lut, 2009 16:11
trifle mnie namówiła chyba sobie jeszcze raz oglądne
trifle - Śro 04 Lut, 2009 17:05
A którym zdaniem Cię namówiłam?
|
|
|