To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Dawne gwiazdy

monika29.09 - Wto 06 Cze, 2006 14:09
Temat postu: Dawne gwiazdy
Był podobny wątek na poprzednim forum, pamiętam, że miałyście swoje ulubione gwiazdy.

Na początek: Alain Delon. Niezwykle przystojny aktor, z dużym wdziękiem, a do tego zdolny, jeden z najlepszych aktorów francuskich. "Piękna twarz i szorstka osobowość".

Wybrana filmografia:

2000 - Aktorzy
1998 - Dziewczyna dla dwóch
1990 - Nowa Fala
1984 - Miłość Swanna
1981 - Za skórę gliny
1976 - Pan Klein
1873 - Dwaj ludzie z miasta
1970 - Borsalino
1970 - W kręgu zła
1969 - Klan Sycylijczyków
1968 - Basen
1967 - Samuraj
1967 - Łowcy przygód
1964 - Czarny Tulipan
1963 - Lampart
1963 - Melodia podziemia
1962 - Zaćmienie
1960 - Rocco i jego bracia
1960 - W pełnym słońcu
1958 - Bądź piękna i milcz
1958 - Christine

]

ps. urodził się w tym samym dniu, co mój najmłodszy syn :)

m.

achata - Wto 06 Cze, 2006 14:43

Nie wiem czy to poprawnie napisane: Jean Marais. Moja pierwsza filmowa miłość :)
monika29.09 - Wto 06 Cze, 2006 14:47

Dziś Alain Delon w Cyganie (Europa, Europa):

http://europaeuropa.pl/po/fiszka.php?id=745

m.

monika29.09 - Wto 06 Cze, 2006 15:02

achata napisał/a:
Nie wiem czy to poprawnie napisane: Jean Marais. Moja pierwsza filmowa miłość :)


to jeszcze zdjęcie do kompletu:



pozdr.
m.

migotka - Wto 06 Cze, 2006 18:15

a co sadzicie o tym Panu?

Agn - Wto 06 Cze, 2006 19:19

No to ja tak z cicha pęk...
Paul Newman w wersji młodej.

Diana - Wto 06 Cze, 2006 19:46

Ja kochałam się w jednym z "siedmiu wspaniałych"- Yull Bryner. Łysi też mogą mieć ogromny urok. :mrgreen:
Anonymous - Wto 06 Cze, 2006 19:48

Co do mnie to chyba widać - Audrey Hepburn :) . W sumie niedawno się w niej zakochałam, właściwie po filmie "Zabawna buzia", później przeczytałam biografię i zaczął się szał. Ona jest po prostu boska, klasa, uroda, talent i urok. Teraz w komórce mam kilka tapet z nią - a to już trzeba przyznać zahacza o manię ;) (dodam, że mam też tapety z Colinkiem - na poprawę humoru ;) ).
Agn - Wto 06 Cze, 2006 19:52

Diana napisał/a:
Ja kochałam się w jednym z "siedmiu wspaniałych"- Yull Bryner. Łysi też mogą mieć ogromny urok. :mrgreen:


Tak, ale Yull to nie był po prostu łysy facet, to był łysy facet z tym "cosiem", który przyciąga. :mrgreen:

Admete - Wto 06 Cze, 2006 20:28

Zawsze uwielbiałam Jamesa Stewarta. To był nie tylko świetny aktor, ale tez wspaniały człowiek.
http://www.filmweb.pl/PersonDescriptions?id=9523
Najczęściej grywal role nieśmiałych idealistów, chcących zmienić świat na lepsze.
Początkowo miał zostać... architektem. ale dzięki szczęśliwemu przypadkowi trafił na studia aktorskie w Massechusset, gdzie poznał innego wielkiego aktora, Henry Fondę.
Na ekranie debiutował w 1934 roku małą rólką w filmie "Art Trouble ". Bardzo ważne dla jego dalszej kariery było spotkanie z reżyserem Frankiem Caprą. W jego dramacie politycznym oskarżających polityków o korupcję "Pan Smith jedzie do Waszyngtonu" [1939] zagrał tyułową rolę, która przyniosła mu ogromną popularność. Kolejnym wielkim sukcesem Jamesa okazała się komedia "Opowieść filadelfijska" [1940] George'a Cukoraza ktorą dostał pierwszego Oscara.
Po ataku na Pearl Harbour ( 1941) wstąpił do Air Force i odbył z nimi kilkanaście lotów nad Europą.
Do Hollywood powrócił w 1946 i wystąpił w kolejnym filmie Capry "Wspaniałe życie" . Ten wspaniały come back przyniósł mu drugiego Oscara.
Kolejne lata to występy w westernach Anthony Manna: ,"Winchester73" [1950], "Zakole rzeki" [1952], "The Naked Spur" [1953] i "Mściciel z Laramie" [1955].
Niemal równolegle, nawiązał też wspołpracę z kolejnym ważnym reżyserem, Alfredem Hitchcockiem, co zaowocowalo znakomitymi filmami "Lina" [1948], "Okno na podwórze" [1954], "Człowiek, który wiedział za dużo" [1956] i "Zawrót głowy" [1958].
Lata pięćdziesiąte były najlepszym okresem w karierze aktora. Oprócz wspomnianych tytułów wziął jeszcze udział w tak klasycznych pozycjach jak: ""Złamana strzała" [1950] Delmera Davisa, "Największe widowisko świata" [1952] Cecila B. De Mille, "Spirit of St. Louis, The " [1957] Billy Wildera czy "Anatomia morderstwa" [1959] Otto Premingera.
Następna dekada nie była już tak udana. Spędził ją grajac w wielu filmach nie potrafiących odpowiednio wykorzystać talentu Stewarta jak chociażby "Weź ją, jest moja" (1963) czy "Droga Brigitte" [1965]. Pomimo to, nadal cieszył się ogromną popularnościa i zaliczany był do najbardziej kasowych gwiazd Hollywood.
Po przekroczeniu sześćdzisiątego piątego roku życia aktor zwolnił tempo i zaczął rzadziej pokazywać się na ekranie, choć obecny był w świecie kina aż do początku lat 90-tych.
Zmarł w 1997 roku, pozostawiając po sobie dorobek składający się z ponad 90 filmów.

Agn - Wto 06 Cze, 2006 20:32

Ja jeszcze dorzucę pewnego faceta, który po prostu miał w sobie to "coś".
http://www.honda305.com/images/cb77/cb77-401.jpg
Steve McQueen

miłosz - Śro 07 Cze, 2006 15:09

Admette - Jamesa Stewarta kocham od lat na TCM mozna czasem zerknac na "Sklepik na rogu" cudowne i urocze (prototyp "masz wiadomość")
Paul Newman stary i młody - )

Robert Redfort (ten cudowny duet z Newmanem w "Ządle")

Steve McQuinn - dlaczego ci utracjusze są tacy fascynujący? ;)

A Humphrey Bogart - taki męzczyzna po przejściach ;)

a Garry Grant? Pamiętacie go? Zawsze uwielbiałam go w "Szaradzie" z Audrey ;)

Gitka - Śro 07 Cze, 2006 15:44

Ja uwielbiam tego pana - Gérard Philipe

[img][/img]

http://www.filmweb.pl/G%E...Person,id=64478

Dawno temu widziałam go w filmie
"Czerwone i czarne" jako Julien Sorel i już przepadłam...

monika29.09 - Śro 07 Cze, 2006 19:22

Agn napisał/a:
Ja jeszcze dorzucę pewnego faceta, który po prostu miał w sobie to "coś".

Steve McQueen


W następną sobotę (17 czerwca), na Ale Kino - wieczór Steve McQueena (od 20.00) - najpierw film dok. o nim, a potem film Cincinnati Kid

http://www.telemagazyn.pl...ria=0&x=19&y=17

m.

migotka - Śro 07 Cze, 2006 19:34

nie wiem czy stara już gwiazda,ale podstarzała, lubie jak gra

ARMAND ASSANTE

Kaziuta - Czw 08 Cze, 2006 18:55

Kocham Audrey Hepburn i Gregory Pecka. To, że grali razem w "Rzymskich wkaacjach" to tylko cudowny zbieg okoliczności.
Mój ukochany film to "Śniadanie u Tiffanyego". :thud:
Armanda Assante miło wspominam z serialu "Józefina i Napoleon". Nigdy potem nie było takiego sexy Napoleona jak on.

monika29.09 - Czw 08 Cze, 2006 19:05

[quote="Kaziuta"]Kocham Audrey Hepburn i Gregory Pecka. To, że grali razem w "Rzymskich wkaacjach" to tylko cudowny zbieg okoliczności.

Kaziuto - przybij piątkę :)

GP - to jedna z moich pierwszych, młodzieńczych miłości. Bo czyż nie był piękny?:



m.

Kaziuta - Czw 08 Cze, 2006 19:45

Oj piekny piekny jak młody Bóg i tak pieknie się starzał.
Szkoda, że tak rzadko grał w filmach.
Nie ma emotikonka na przybicie piatki to Ci pomacham :hello:

Diana - Pią 09 Cze, 2006 12:21

achata napisał/a:
Diana napisał/a:
Ja kochałam się w jednym z "siedmiu wspaniałych"- Yull Bryner. Łysi też mogą mieć ogromny urok. :mrgreen:


Ten fajny w niebieskiej koszuli co zginął na koniec? Szkoda go było


No, niezupełnie ten. Bohater grany przez Yulla ocalał. Zginął chyba ten, którego grał Charles Bronson. Ale mi też mogło się poplątać, bo dawno już tego filmu nie oglądałam.

Kocham Grace Kelly i jeszcze kilka aktorek, które grały u Hitchcocka. Ale ona była wyjątkowo zjawiskowa.

Trzykrotka - Pią 09 Cze, 2006 15:38

miłosz napisał/a:
Admette - Jamesa Stewarta kocham od lat na TCM mozna czasem zerknac na "Sklepik na rogu" cudowne i urocze (prototyp "masz wiadomość")
Paul Newman stary i młody - )

Robert Redfort (ten cudowny duet z Newmanem w "Ządle")

Steve McQuinn - dlaczego ci utracjusze są tacy fascynujący? ;)

A Humphrey Bogart - taki męzczyzna po przejściach ;)

a Garry Grant? Pamiętacie go? Zawsze uwielbiałam go w "Szaradzie" z Audrey ;)


Nic dodać nic ująć.
Paul Newman - do dziś mam dreszcze na jego widok w Słodkim ptaku młodości. A widziałyście Długie gorące lato z nim w roli głównej? O matko.... potem rolę Bena Quicka powtórzył około 35-letni Don Johnson i też był zabójczy i wprost niemożliwie seksowny (to było przed Policjantami z Miami), ale Newman z tymi niebieskimi oczami i kpiącym uśmieszkiem...

Gosia - Pią 09 Cze, 2006 17:47

Don Johnson w Długim gorącym lecie ... byl naprawde goracy ....
Anonymous - Pią 09 Cze, 2006 20:42

Diana napisał/a:
Ja kochałam się w jednym z "siedmiu wspaniałych"- Yull Bryner. Łysi też mogą mieć ogromny urok. :mrgreen:


Och Yull sprawił, że moje dziewczęce serduszko zabiło mocniej po raz trzeci ... :D

Anonymous - Pią 09 Cze, 2006 21:17

A co powiecie na tego pana?

[img=http://img290.images...redford8oa.jpg]



Anonymous - Pią 09 Cze, 2006 21:23

Dziewczyny kocham Was za ten wątek. Całe moje dzieciństwo z zeszytami mojego taty mi się przypomina :D

A ja dodam jeszcze kolejnego Pana, na którego widok pikało moje 13-14-letnie serducho:
Alphonso Joseph D'Abruzzo czyli Alan Alda, znany bardziej jako doktor Benjamin Franklin Sokole Oko Pierce


Agn - Pią 09 Cze, 2006 21:27

Hawk Eye! Nawiasem mowiac uwielbialam ten serial (do czasu). Wystapil tez w "Czego pragna kobiety" jako szef Mela Gibsona - siwiutki juz jest, ehhh... jak ten czas leci...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group