To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Catharine and other writings

Dorfi - Czw 08 Lis, 2007 11:04
Temat postu: Catharine and other writings
Znalazłam tę książkę w jednej z księgarni wysyłkowych
http://bonito.pl/ksiazka/0000174801.html
Niestety jest po angielsku. Czy ktoś już ją może czytał? Czy została przetłumaczona na język polski? Dotąd nic o niej nie słyszałam i jest to dla mnie zupełna nowość.

snowdrop - Czw 08 Lis, 2007 11:15

Oj, ja tez bardzo chciałabym ją przeczytać. Sugeruje sie że ta opowieść była kodem porozumiewawczym między Jane a Kasandrą w sprawie Toma Lefroya.
Pemberley - Czw 08 Lis, 2007 11:23

Catharine, or the Bowler sa zwykle wydawane wraz z innymi krotkimi "opowiadaniami" jako " Juvenilia, czyli dziela mlodziencze. Podejrzewam, ze tutaj jest tylko czesc tego, jesli uzyto innego tytulu.
Tutaj mozesz przejrzec cala zawartosc zwyklego wydania calosci:
http://www.amazon.co.uk/g...946#reader-page
http://www.amazon.co.uk/g...946#reader-page
Nie slyszalam nic o polskim wydaniu, ale moze inne forumowiczki cos wiecej wiedza.

Edit: z tego co sobie wlasnie czytam, to Juvenilia wydaje sie takze w trzech tomach i w trzecim jest Catharine wraz z nieukonczona Evelyn..

Maryann - Czw 08 Lis, 2007 11:34

Niedawno ją nabyłam :wink: - na razie leży na półce i grzecznie czeka na swoją kolej do czytania... :?
Alison - Czw 08 Lis, 2007 11:43

Maryann napisał/a:
Niedawno ją nabyłam :wink: - na razie leży na półce i grzecznie czeka na swoją kolej do czytania... :?


Ja mam już od dawna. Przeczytałam ją trochę po łebkach. jeszcze do niej wrócę to się podzielę wrażeniami. Są tam kawałki sztuczek młodzieńczych, opowiadanka itp. dziełka.
O żadnym polskim wydaniu nie słyszawszy.

Mag - Pią 09 Lis, 2007 17:52

Alison napisał/a:
O żadnym polskim wydaniu nie słyszawszy.

A słyszawszy o ABT ??? podobno oni zamierzają to tłumaczyć w odcinkach :cheerleader2:

Gunia - Pią 09 Lis, 2007 18:02

Mag napisał/a:
Alison napisał/a:
O żadnym polskim wydaniu nie słyszawszy.

A słyszawszy o ABT ??? podobno oni zamierzają to tłumaczyć w odcinkach :cheerleader2:

Dobrze, że się przynajmniej ABT dowiedziało, że zamierza. :lol:

Jeannette - Pią 09 Lis, 2007 20:04

http://merlin.pl/frontend...t/1,556789.html
Cena szokująca, ale na pewno warto mieć.
Gunia napisał/a:
Dobrze, że się przynajmniej ABT dowiedziało, że zamierza

Hm, a co to to ABT? :ops1:

Gunia - Pią 09 Lis, 2007 20:35

To Amatorskie Biuro Tłumaczeń. Wspaniała organizacja, która za sprawą Alison, Caroline i Maryann udostępnia wersję polską angielskich tekstów mniejszym lub większym językowym dyletantkom, jak np. ja. ;)
Alison - Pią 09 Lis, 2007 22:36

Gunia napisał/a:
Mag napisał/a:
Alison napisał/a:
O żadnym polskim wydaniu nie słyszawszy.

A słyszawszy o ABT ??? podobno oni zamierzają to tłumaczyć w odcinkach :cheerleader2:

Dobrze, że się przynajmniej ABT dowiedziało, że zamierza. :lol:


Noooo, jam to, nie chwaląc się, swego czasu obiecał :roll: i mnie to, nie wypominając nikomu, napawa teraz prawdziwym przerażeniem, bo jednak tłumaczyć naszą ukochaną JA, to posunięcie dość samobójcze. Ale czegom ja tu już dla Was dzieci nie robiła, za Waszą niecną namową :confused3:

Marija - Pią 09 Lis, 2007 22:40

Będziecie tłumaczyć? :kwiatek: :thud: :banan_Bablu: :thanx:
Alison - Pią 09 Lis, 2007 23:09

Marija napisał/a:
Będziecie tłumaczyć? :kwiatek: :thud: :banan_Bablu: :thanx:


Nie wiem czy się zdecydujem. Ja kiedyś tak sobie niezobowiązująco rzuciłam coś w ten deseń i natychmiast zostałam złapana za słowo. Co za koszmar. Tu się trzeba z każdym wyrazem pilnować :roll: :wink:

Maryann - Pią 09 Lis, 2007 23:23

Alison napisał/a:
jednak tłumaczyć naszą ukochaną JA, to posunięcie dość samobójcze

Samobójcze może nie :wink: , ale "czelendż" zdecydowanie większy... :?

Marija - Pią 09 Lis, 2007 23:29

Alison napisał/a:
Marija napisał/a:
Będziecie tłumaczyć? :kwiatek: :thud: :banan_Bablu: :thanx:


Nie wiem czy się zdecydujem. Ja kiedyś tak sobie niezobowiązująco rzuciłam coś w ten deseń i natychmiast zostałam złapana za słowo. Co za koszmar. Tu się trzeba z każdym wyrazem pilnować :roll: :wink:
Oj, nie, nie, nic na siłę, proszę :confused3: . Wen musi nadejść i takie tam :kwiatek: . Żadnych zobowiązań, bo się nam ABT zamęczy i co wtedy? :paddotylu: Sam się męcz człowieku nieuczony :ops1: ...
Jeannette - Sob 10 Lis, 2007 15:08

Maryann napisał/a:
Samobójcze może nie , ale "czelendż" zdecydowanie większy...

To fakt, bo sama tłumaczyłam kilka fragmentów "Love and friendship". Istna masakra z tą romantyczną angielszczyzną.... :thud:

Alison - Nie 11 Lis, 2007 15:59

Dziewczynki, w oczekiwaniu na ciąg dalszy fanfika, a nie chcąc wyjść z wprawy, rzucam Wam na zachętę (czy też na pożarcie :wink: ) moje skromne tłumaczenie :ops1: jednego z króciutkich opowiadanek zamieszczonych w omawianej tu książce. Mam nadzieję, że biorąc poprawkę na moje amatorstwo zabawicie się dowcipem naszej ulubionej Jane Austen.

Edgar and Emma

Opowiadanie

Rozdział Pierwszy


- Nie mogę pojąć - powiedział sir Godfrey do swojej pani - dlaczego nieustająco pozostajemy w tym, godnym ubolewania Mieszkaniu, jak to tutaj, w nędznej targowej dzielnicy miasta, podczas gdy mamy trzy dobre, własne Domy, zlokalizowane w najlepszych częściach Anglii i doskonale przygotowane do tego by nas przyjąć!
- zapewniam, sir Godfrey - odpowiedziała lady Marlow - iż było to wielce wbrew moim zamiarom, abyśmy pozostawali tu tak długo, czy też po cóż doprawdy w ogóle tu przyjeżdzaliśmy, dziwię się temu, skoro żaden z naszych Domów w najmniejszym stopniu nie wymagał jakichś napraw.
- No nie, moja droga - odparł sir Godfrey - jesteś ostatnią osobą, która powinna być niezadowolona z tego, co zawsze było traktowane jako komplement dla ciebie, ale też któż jak nie ty, byłby tak świadom niewygód twoich Córek, i mnie tyczących, podczas dwóch lat, kiedy to pozostajemy stłoczeni w tym Mieszkaniu, po to by tobie sprawić przyjemność.
- Mój drogi - odpowiedziała lady Marlow - jak możesz stać i wygadywać takie oszczerstwa, podczas gdy bardzo dobrze wiesz, że byłam po prostu zobowiązana ze względu na Dziewczęta i ciebie, opuścić najwygodniejszy Dom, ulokowany na najcudowniejszej Wsi i otoczony przez najmilszych Sąsiadów, by dwa lata tłoczyć się w mieszkaniu na Trzecim Piętrze, w zadymionym i niezdrowym mieście, które ofiarowało mi niekończącą się gorączkę i niemal wpędziło w Gruźlicę.
Kiedy, po wymianie kilku takich przemówień z obu stron, nie zdołali określić kto ponosi większą winę, roztropnie zaprzestali debaty i rozpoczęli pakowanie swoich Rzeczy, oraz płacąc za czynsz, następnego ranka wyjechali ze swoimi dwiema Córkami do swojej rezydencji w Sussex.
Sir Godfrey i lady Marlow byli doprawdy rozsądnymi ludźmi i chociaż (jak w tym wypadku) jak wielu innych rozsądnych Ludzi, czasami robili rzeczy głupie, jednak generalnie ich działaniami kierowała Roztropność i ostrożność.
Po Dwuipółdniowej Podróży przybyli do Marlhurst w dobrym zdrowiu i takimże nastroju, więc rozradowani, iż znowu wszyscy zamieszkują razem, porzucili swoje żale za minionymi dwoma latami, a zaordynowali bicie w dzwony i rozdanie dziewięciopensówek pomiędzy Dzwoniących.

Rozdział Drugi


Wieści o ich przybyciu szybko rozeszły się po Okolicy, wypełniając im kilka Dni wizytami i gratulacjami od każdej okolicznej rodziny.
Byli pomiędzy nimi i mieszkańcy Willmot Lodge, pięknej Villi, położonej niedaleko Marlhurst. Pan Willmot pochodził z bardzo starej Rodziny i posiadał poza ojcowskim Majątkiem, znaczący udział w kopalni Lead i los na Loterii. Jego Lady była miłą Kobietą. Ich Potomstwo, było zbyt liczne by je szczegółowo opisać, wystarczy wspomnieć, że generalnie mieli skłonność do przyzwoitości i nie schodzili na złą drogę. Ich rodzina była zbyt duża by towarzyszyć im w każdej wizycie, zabierali zatem zawsze kolejno dziewięcioro jej członków.
Kiedy ich Powóz zatrzymał się przed drzwiami sir Godfrey'a, Serca Panien Marlow zabiły w gorliwym oczekiwaniu kolejnego przyjęcia tak drogiej im rodziny. Emma, najmłodsza (która była szczególnie zainteresowana ich przybyciem, będąc przeznaczoną ich najstarszemu Synowi) wyglądała przez okno swojej Gotowalni, w niespokojnej Nadziei zobaczenia młodego Edgara wysiadającego z Powozu.
Pan i Pani Willmot z ich trzema najstarszymi Córkami pojawili się jako pierwsi - Emma zaczęła drżeć. Robert, Richard, Ralph, i Rodolphus za nimi - Emma pobladła. Ich dwie najmłodsze Dziewczynki wysiadły z Powozu - Emma bez tchu padła na Sofę. Wszedł lokaj zaanonsować przybycie Towarzystwa; jej serce zbyt przepełnione było nieopanowanym nieszczęściem. Niezbędny był powiernik - w Thomasie pokładała nadzieję, że będzie oddanym powiernikiem - gdyż takiego mieć musiała, a Thomas był jedynym, który akurat był pod Ręką. Jemu też wywnętrzyła się bez skrępowania i kiedy już poznał jej uczucie do młodego Willmot'a, poprosiła o radę w jaki sposób powinna zachować się, pozostając w melancholijnym Rozczarowaniu z jakim przyszło się jej borykać.
Thomas, który z radością wymówiłby się od słuchania jej skarg, wybłagał pozwolenie na odmowę udzielenia jej jakiejkolwiek rady, na co, wbrew swojej woli, musiała przystać.
Odsyłając go zatem z wieloma zaleceniami dotrzymania sekretu, z ciężkim sercem zeszła do Salonu, gdzie znalazła Towarzystwo siedzące w Sposób zwyczajowy wokół blasku ognia na kominku.

Rozdział Trzeci


Emma spędziła kilka chwil w Salonie zanim zdołała zebrać odpowiednią odwagę by zapytać panią Willmot o resztę jej rodziny; ale kiedy to zrobiła, jej głos był tak cichy i chwiejny, że nikt nie zauważył, że się odezwała. Przygnębiona nikłym powodzeniem swojej pierwszej próby, nie poczyniła żadnej innej, aż do momentu kiedy najmłodsza z Dziewczynek pani Willmot zapragnęła by zadzwonić po ich Powóz, wtedy Emma przeszła przez pokój i odezwała się w stanowczy sposób.
- Pani Willmot, nie ruszy się pani z tego Domu, dopóki nie powie mi pani jak się ma reszta pani rodziny, szczególnie najstarszy syn.
Wszyscy zostali ogromnie zaskoczeni tak niezwykłym sposobem zwrócenia się z prośbą, a co więcej sposobem jej wyrażenia; ale Emma, która nie była już rozczarowana, oczekiwała odpowiedzi, której pani Willmot udzieliła w postaci następującej przemowy:
- Nasze dzieci wszystkie mają się absolutnie dobrze, ale obecnie większość z nich jest poza domem. Amy jest z moją siostrą Clayton. Sam jest w Eton. David ze swoim wujem Johnem. Jem i Will są w Winchester. Kitty na Quee's Square. Ned jest u Babci. Hetty i Patty w Klasztorze w Brukseli. Edgar w college'u, Peter u Mamki, a reszta (wyłączając obecną tu dziewiątkę) jest w domu.
Emma z trudem powstrzymała się od łez, słysząc o nieobecności Edgara; pozostała jednak znośnie spokojna do momentu odjazdu Willmot'ów, a kiedy już nie miała żadnych przeszkód by dać się przepełnić smutkowi, dała mu pełen upust, wychodząc do swego pokoju i pozostała we łzach do końca Życia.

Finis

Marija - Nie 11 Lis, 2007 16:07

Wow :thud: .
Jak tu nie mieć skłonności do przyzwoitości :rotfl: .
Dzięki, Ali :kwiatek:

Gosia - Nie 11 Lis, 2007 16:24

Jakie smutne opowiadanie :mrgreen:
Alison - Nie 11 Lis, 2007 16:30

Gosia napisał/a:
Jakie smutne opowiadanie :mrgreen:


Nie mogę sie doczytać, z którego roku pochodzi to opowiadanko, więc nie mam pojecia ile lat miała Jane pisząc je. Ale widać, że ze swojej sfery lubiła sobie serdecznie podkpiwać.

Gosia - Nie 11 Lis, 2007 16:33

Prawdopodobnie opowiadanie pochodzi z lat: 1787-1790. Tak wynika ze strony:
http://www.austen-beginne...rwritings.shtml
Mialaby wiec od 12 do 15 lat.

Alison - Nie 11 Lis, 2007 17:07

Gosia napisał/a:
Prawdopodobnie opowiadanie pochodzi z lat: 1787-1790. Tak wynika ze strony:
http://www.austen-beginne...rwritings.shtml
Mialaby wiec od 12 do 15 lat.


No tak to ten wiek, kiedy i u swojego syna zaczęłam zauważać skłonność do wyrażania dość złośliwych opinii na temat różnych ludzi, z jego ukochanymi rodzicielami włącznie :wink: Czytając i pisząc to, cały czas miałam przed oczami scenę z BJ, kiedy Jane czytała efekty swojej radosnej twórczości zgromadzonej przy kominku rodzinie i znajomym. Nawet słyszałam, w którym momentach rozlegał się śmiech i oklaski :-D

MiMi - Nie 11 Lis, 2007 18:42

Ogromne dzięki Ali :kwiatki_wyciaga: Bardzo mi się spodobało to opowiadanie. Szkoda, że ta książka nie jest przetłumaczona na polski.
Mag - Czw 15 Lis, 2007 11:34

Dzięki Matulku :kwiatki_wyciaga:

Baardzo mi8 się to podobało- według mnie nie jest smutne- tylko ironiczne, co przy młodym wieku autorki, wskazuje na wspaniały zmysł obserwacyjny i poczucie humoru.
Zwłaszcza ilość dzieci mnie oszołomiła :confused3:

Ulka - Sob 17 Lis, 2007 14:59

:kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Tak kształtowało się pióro :mrgreen:

Akaterine - Nie 20 Lis, 2011 14:53

Mam zaszczyt zaprosić Was do przeczytania amatorskiego tłumaczenia "Historii Anglii", które męczyłam całe wakacje i które w końcu opatrzyło mi się na tyle, że stwierdziłam, że czas się nim podzielić, bo żadnych mądrych poprawek już tam nie wprowadzę ;)

Krótkie omówienie, czym właściwie była Historia Anglii Jane Austen...
...i dzieło właściwie, czyli "Historia Anglii spisana przez stronniczego, uprzedzonego i niedouczonego historyka"

Miłej lektury życzę :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group