To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Under the Greenwood Tree (Pod drzewem pod zielonym)

Gosia - Nie 08 Lip, 2007 21:49
Temat postu: Under the Greenwood Tree (Pod drzewem pod zielonym)
W 2005 roku powstala ekranizacja powiesci Thomasa Hardy`ego:
"Under the Greenwood Tree"
http://www.imdb.com/title/tt0465653/
http://www.pbs.org/wgbh/m...wood/index.html


W glownych rolach wystapili: Keeley Hawes i James Murray.
Pamietam, ze kiedys dawno temu niezbyt podobala mi sie "Tess", takze wedlug powiesci tego autora, wiec nie spodziewalam sie zadnych rewelacji, jednak "Under...." to film pogodny, przyjemny, uroczy i od pierwszej klatki wiedzialam, ze mi sie spodoba. Muzyka, ładne zdjecia, zwlaszcza przyrody, tego tytulowego drzewa, zmieniające się pory roku, ta zima z pierwszych scen zauroczyly mnie natychmiast. Nie ma tu wielkich latajacych motyli ;) ale jest jakis spokoj, urok wiejskiej prowincji, na ktorej toczy sie, moze troche nudne, ale na swoj sposob szczesliwe zycie. Cala galeria wiejskich postaci: pastor, dziedzic, rzemieslnicy, chorzysci parafialni, wiesniacy, pokazani w troche sielski spokoj. Taka sielanka. W to spokojne zycie wkracza przybywajaca z wielkiego swiata dziewczyna, ktora burzy ten spokoj, bo wraz z nia do kosciola trafiaja tez organy, ktore maja zastapic wiejski chor, a ona sama zostaje nauczycielka. Dziewczyna od razu budzi zainteresowanie miejscowych kawalerow: pastora, dziedzica i mlodego chlopaka, ktory jest synem przewoznika. Kogo z nich wybierze? Czy pociagnie ją wielki swiat, ktory wlasnie zostawila, czy jednak zostanie w wiosce i znajdzie tu swoje miejsce w zyciu? Jest pare ładnych scenek w tym filmie, sa pogodne obrazki, jest humor. Oczywiscie temu filmowi czegos brakuje, ale warto go obejrzec dla tego spokoju i malego szczescia, tej pogody ducha i humoru. Film bezpretensjonalny, na miły wieczór.



miłosz - Nie 08 Lip, 2007 22:03

Harry_the_Cat napisał/a:
Gosia napisał/a:
Oczywiscie temu filmowi czegos brakuje

Czego?
Ryska? :rotfl:

iskry? :serduszkate:

Gosia - Nie 08 Lip, 2007 22:09

Chyba milosz trafila w dziesiątkę.
Ale Ryska i Eugena też :mrgreen:
Główny aktor dla mnie trochę jest zbyt chłopięcy, zresztą jakbym go już skądś znala, ale nie wiem skąd... :roll: No skądś go znam...
A może jest tylko do kogoś podobny?

Caroline - Pon 09 Lip, 2007 08:24

Mi też ten aktor wydawał się znajomy, ale też go nie kojarzę, filmy nic nie mówią. Tu jest jego zakładka na imdb. Interesującą pozycją jest "Grand Theft Auto" ;)
http://www.imdb.com/name/nm0615025/

***
Czy Wam też ostatnia scena skojarzyła się z "Nad Niemnem"? Film nie ma za wiele wspólnego z książką, więc może jakoś okrężną drogą ktoś się zainspirował naszą rodzimą produkcją. Oczywiście UTGT jest dużo bardziej pogodne.

Gosia - Pon 09 Lip, 2007 08:30

Mnie też się zupełnie skojarzyło to z "Nad Niemnem" - panna ze dworu przyszła popracować z chlopami ;) Ten film to jeden sielski obrazek.
Wlaściwie wszyscy bohaterowie są na swój sposób sympatyczni, i ten wiejski posiadacz
(bomba oświadczyny nawiasem mówiąć :mrgreen: i to spoglądanie spoza drzwiczek w kościele) i ten pastor i muzycy.
Właściwie ogladając ten film człowiek się uśmiecha do samego siebie.
Zastanawiałam się właśnie czy taka sama jest książka Hardy`ego.

Właściwie odnosiłam wrażenie, że ona kokietowała jednak tego Dicka (scena z myciem rąk), a później była zdziwiona, że on to tak a nie inaczej przyjął. Pewnie zresztą od razu jej się spodobał. Pastor z tą grą na organach też byl zabawny. Ale podrywy... ;)

Alison - Pon 09 Lip, 2007 10:59

Ale oczy ma przepastnie niebieskie i sempatycznie ją w ten strumyk obala. Czyż nie? :roll:
Pemberley - Pon 09 Lip, 2007 12:29

Gosia napisał/a:
A moze jest po prostu podobny do Davida Larrabee z Sabriny czyli Grega Kinneara?
http://film.onet.pl/osoba.html?DB=144&ITEM=547


A mi on przypomina bardzo Stephen Campbell Moore'a
http://www.imdb.com/galle...oore,%20Stephen
http://www.filmweb.pl/Ste...erson,id=130371

Gosia - Pon 09 Lip, 2007 16:51

Ali, niby tak, sympatyczny jest, ale jakos nie potrafi zauroczyc tak jak niektorzy ;)
Gitka - Pon 16 Lip, 2007 17:09

Gosia napisał/a:
Ali, niby tak, sympatyczny jest, ale jakos nie potrafi zauroczyc tak jak niektorzy ;)


Zgadzam się :lol:
Chociaż i tak mogło być gorzej. Na początku filmu myślałam, że to będzie taki zakochany gapa. Jak patrzył w jej okno z cielęcym wzrokiem i wykrzusić słów nie potrafił...
Ale już po paru minutach pokazał, że nie da sobą rządzić. Dumny chłopak!
Keeley Hawes gra tak jak zawsze, muszę szczerze napisać, że niezbyt ją lubię :cool:
Chociaż oglądam taki kostiumowy serial kryminalny na TVP Plus
http://www.filmweb.pl/Taj...,Film,id=139273
http://www.telemagazyn.pl/program/3434654066.html
Gra tam panią doktor i o dziwo nawet mi nie przeszkadza...

Jestem trochę zaskoczona tym filmem.
Ekranizacja powieści Thomasa Hardy'ego o którym Pemberley mówi pisarz dołujący :wink: a tutaj taka można powiedzieć sielanka. W dodatku wszystko się dobrze kończy!
Dziwne, to dziwne ale wolę mojego dołującego Thomasa :mrgreen:
Jednak zobaczyć można, jak najbardziej. A tłumaczenie super:serce2:
Jest parę dobrych scen.
Mycie rąk w jednej misce, wyszłoby lepiej gdyby ona tyle nie gadała...
Podobał mi się James Murray w scenie gdy stał taki mokry, zabłocony pod jej drzwiami, a ona go wpuścić nie chciała :wink: Ja bym otworzyła drzwi szeroko, nawet jeśli dwóch panów siedziałoby już przy herbacie :cool:

Caroline Serce Ty Moje bardzo, bardzo dziękuję :serce2: :serce2: :serce2:
Ty już wiesz za co :przytul:

Gosia - Pon 16 Lip, 2007 17:21

Keeley Hawes zdecydowanie wole w "Our Mutual Friend", moim zdaniem tam jest genialna! Bardzo mi sie podobala. Zwlaszcza w scenach z Eugenem ;)
W "Drzewku.." troszeczke mnie irytowala, ale moze to kwestia tej postaci, ktora byla niekonsekwentna w zachowaniu.
Jesli chodzi o Hardy`ego, to ja wole jak nie jest dolujacy :lol:
Pamietam ze "Tess" mnie odstreczala, choc niewiele dzis pamietam, ale chodzilo chyba o jakis milosny dramat, uwiedzenie itp.. Nie bylam zachwycona, wrecz przeciwnie.
Tak, w "Under.." pare scen bylo fajnych (sceny zimowe, z tym patrzeniem w gore jak zaczarowany, scena z myciem rąk, scena w lesie, ta scena o ktorej mowisz Giteczko, ostatnia scena na łące), choc glowny bohater troszeczke mnie draznil - najpierw wydawal sie taki niesmialy i zalekniony, a pozniej wciaz wystepowal z pretensjami :roll:
Podobala mi sie tez galeria zabawnych a charakterystycznych postaci.

Caitriona - Śro 18 Lip, 2007 21:29

Oj, jaki to fajny film jest. Taka sielanka, początek to nawet lekko bajkowy. Tak czysto, zielono, szczęśliwie... Ale serio, dobrze się ogląda. Mój ulubiony bohater: chór. Pięknie śpiewają, piją cudnie i wnoszą dużo humoru (wiecznie spóźniony wiolonczelista).
Bardzo podobała mi się Keeley Hawes, wypadła jeszcze lepiej niż w OMF. Chłopak też symaptyczny.
Film ma kilka bardzo uroczych scenek, jest ładnie sfilmowany, ma ładną muzykę (i temat przewodni i to co chórzyści wygrywają na skrzypkach).
Bardzo miło spędziłam czas oglądajac go - Gosia dzięki i Caroline :kwiatki_wyciaga:

Anonymous - Nie 09 Wrz, 2007 12:25

Caitriona napisał/a:
Mój ulubiony bohater: chór. Pięknie śpiewają, piją cudnie i wnoszą dużo humoru (wiecznie spóźniony wiolonczelista).

Mnie podobał się moment, jak zasnęli na kazaniu i wiolonczeliście smyczek się osunął, a reszta obudziła się i zaczęli grać :rotfl: .
A ktoś czytał książkę? Też jest taka lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze jak film?

Harry_the_Cat - Nie 09 Wrz, 2007 12:34

Caroline mówiła, że jest średnia, a Malmik sie poddała, z tego, co pamiętam.
To raczej znaczy "nie" ;)

laura - Pon 17 Wrz, 2007 12:56

Miałam okazję zobaczyć "Under.."(wielkie dzięki dla achaty :kwiatki_wyciaga: ).Film bardzo się podobał,chociaż jakoś tak za szybko tam się wszystko działo-ledwo się poznali,a on już z miłości usycha.Scena ze śpiącym chórem-miodzio :wink:
malmik - Pon 17 Wrz, 2007 19:44

Nimloth napisał/a:
A ktoś czytał książkę? Też jest taka lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze jak film?
Tak przyznaję się bez bicia, że się poddałam - i to po paru rozdziałach - dialogi są napisane slangiem i jest dużo jakichś opowieści dziwnej treści.
Pemberley - Pon 17 Wrz, 2007 22:13

Gitka napisał/a:

Jestem trochę zaskoczona tym filmem.
Ekranizacja powieści Thomasa Hardy'ego o którym Pemberley mówi pisarz dołujący :wink: a tutaj taka można powiedzieć sielanka. W dodatku wszystko się dobrze kończy!
Dziwne, to dziwne ale wolę mojego dołującego Thomasa :mrgreen:


Dllaczego nikt mi nie powiedzial, ze to komedia?? Juz bym dawno obejrzala..Si mi sie bardzo podobalo, a ze to jedna z dwoch jedynych powiesci Hardego z happym endem ..:wink:

Milo, lekko i przyjemnie zabawnie.. jak tu sie nie smiac, kiedy glowny amant jako dopiero trzeci puka do drzwi ukochanej... to nawet deszcz nie pomogl . Herbatki? :mrgreen:

(a w temacie " happy end" to teraz akurat ciesze na Loorna Doorne- nawet D.H.Lawrence ja czytal, co mu biografowie do dzis wyrzucaja.) :wink:

praedzio - Pią 23 Lis, 2007 08:37

Wczoraj wieczorem obejrzałam sobie Under the Greenwood Tree (dzięki, Caitri! :kwiatek: ) i... jestem zachwycona! Szczerze powiedziawszy, targały mną emocje niemal równe pierwszemu obejrzeniu N&S. Niemal - gdyż zabrakło mi trochę takiego maksymalnego wczucia się w uczucia młodego Dicka Dewy'ego. Jego postać wywoływała we mnie częściej śmiech, albo przynajmniej uśmiech, niż realne współczucie na przykład.
Jednak samą historię oglądało mi się bardzo przyjemnie. Naprawdę, potrzebowałam takiej dawki ciepła, humoru, bo ostatnimi czasy to jakoś nie bardzo mam powody do śmiechu.
Wiecie, co? Ten film bardziej oglądało mi się, nie jako film, tylko jako sztukę teatralną. Może to przez te wyraziste główne postaci - niemal karykaturalne w swoich cechach charakteru.
I tak moim ulubionym bohaterem był... chór (i znów skojarzenie z teatrem - tym razem antycznym lub szekspirowskim!). Zwłaszcza ten cieniutko śpiewający dryblas o błękitnych oczach. :D Wiecznie spóźniający się wiolonczelista również wywoływał paroksyzmy śmiechu.
No i ta muzyka.... :serduszkate: Cudowna!
A jedna z ostatnich scen, kiedy cały chór przyszedł pod okno Fancy... No, po prostu rewelacja! Świetnie mi się tego słuchało. Ech, człowiek niemal żałuje, że teraz nie spotyka się takich muzyków na żadnych uroczystościach. ;)

P.S. Co ja się namęczyłam, żeby skojarzyć, skąd znam główną aktorkę... A okazuje się, że widziałam ją w Spooksach. :D

Caitriona - Pią 23 Lis, 2007 11:04

Cała przyjemność po mojej stronie ;)
Ja lubię ten film za jego jakby bajkowy klimat i za chór właśnie :-D Wiolonczelista jest świetny!

asiek - Pią 23 Lis, 2007 14:08

praedzio napisał/a:
Naprawdę, potrzebowałam takiej dawki ciepła, humoru, bo ostatnimi czasy to jakoś nie bardzo mam powody do śmiechu.

:przytul:
Preadziu, to na poprawę nastroju polecam Ci jeszcze serial BBC "Bleak House". Co prawda film nie należy do gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, ale tak wciąga, że zapomina się o świecie. :wink:
A film "Under the..." jeszcze przede mną, nie miałam okazji go oglądać.

Gosia - Pią 23 Lis, 2007 18:35

Glowna bohaterke mozna jeszcze obejrzec z Our Mutual Friend ;)
Harry_the_Cat - Pią 23 Lis, 2007 20:15

Będę komentować Live, jeśli pozwolicie....
Szczerze, to na razie mało realistyczne... I zgadzam się, że jest takie nieco teatralne w realizacji

Moment kiedy Dick pierwszy raz widzi Fancy... :rotfl:

praedzio - Pią 23 Lis, 2007 20:31

Harry_the_Cat napisał/a:
Będę komentować Live, jeśli pozwolicie....

Ależ prosimy, prosimy...! :D

Harry_the_Cat - Pią 23 Lis, 2007 20:35

Ten Dick to nawet nie taki zły ;) ale wlepia w nia gały jak cielę... A wyglada tak z pięc lat młodziej niz ona...
Ale w sumie to mało się jakoś dzieje. Choć w sumie, to juz sa przyhaciółmi i na "ty" :confused3:

ETA... Eeeee .... Nie spodziewałam się, że on taki odważny... :shock:

Alison - Pią 23 Lis, 2007 21:08

W tem filmie to jest fajna scena jak on jej moczy spódnicę w rzeczce, i utopić chyba chce w błękicie swych oczu :wink: . Najbardziej mnie jednak bawi, jak z tej rzeczułki wyławia piękne morskie muszle :rotfl:
Harry_the_Cat - Pią 23 Lis, 2007 21:30

Na razie to mi się coś zacina na etapie pułapki zastawionej na jej ojca... :?


Ali:
Cytat:
W tem filmie to jest fajna scena jak on jej moczy spódnicę w rzeczce, i utopić chyba chce w błękicie swych oczu . Najbardziej mnie jednak bawi, jak z tej rzeczułki wyławia piękne morskie muszle


Zapomniałaś wspomniec, że kilka razy tę samą ;)

Nie mogę się jednak przekonać do Keeley :roll:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group