Filmy - Omijać z daleka czyli czego nie polecam ...
Anonymous - Nie 01 Lip, 2007 20:30 Temat postu: Omijać z daleka czyli czego nie polecam ... Cóz, aż dziw, że takowego wątku nie ma, a jest kilka takich filmów, które możemy odradzić.
Ja dzisiaj chciałam napisać o Skrywanych namiętnościach. Podobno nie ma zlych filmów, tylko każdy ma swój czas i miejsce. Ten od blisko dwóch lat lezy na mojej półce i jak widać - nie przyszedł na niego czas.
Kupiłam go w ramach fetyszyzmu (Jennifer Ehle) i jak dla mnie jest przeintelektualizowany.
Film rozpoczyna się upokarzającym skomleniem matki błagającej o wizytę długoniewidzianego syna. Wiem, że wyraz "skomlenie" może być odebrany jako niestosowny i niesmaczny, ale najlepiej odzwierciedla to co tam się dzieje.
Ostatecznie syn przyjeżdża i dalej akcja miesza się z retrospekcją z przeszłości - co doprowadziło do rozpadu rodziny. No więc mamy wspaniała kochającą się rodzinę, która dotyka tragedia - umiera ukochany maż, ojciec, szwagier, właściciel kota... W/w syn radzi sobie z tą sytuacją najlepiej (córka popada w coś na kształt obłedu), ale matka, jako rozsądna kobitka - najszybciej się z tym uporała. Poznaje wdowca, postanawiają być razem - wielkiego oszałamniającego uczucia tutaj nie widać, ale spokojne szczęście dwojga samotnych ludzi. Rodzi sie ich wspólne dziecko.
I tutaj zaczynają się schody, dość typowe zresztą. Starszy syn nigdy nie zaakceptował ojczyma. Dla niego matka miała do końca życia nosić żałobę, obrzucać głowę popiołem i zamknąć się w klasztorze opłakując śmierć ojca. Fakt, że śmiała zawalczyć o własne szczęście sprawił, że straciła syna - nie odwiedzał ani jej, ani siostry. Czasem dzwonił. Nie poznał nawet młodszego brata (jako syna TEGO człowieka) Po raz pierwszy od lat zjawia się w domu, przyprowadza dziewczyne. I to ona dopiero pomaga mu zrozumieć jego głupotę.
Ogólnie film mógłby być dobry, gdyby się tak nie wlókł. Lubię filmy nieprzegadane (Siedlisko, Krótka historia), o ile brak słów, każdy obrazek - ma sens. Tutaj wiele scen takowego nie mialo. Sama tresc, któą opisałam może zachęcić ale bezsensowne zmarnowanie taśmy filmowej na sceny nie mające związku z treścią, a już tym bardziej na bezsensowne akcje - zupełnie bez celu. Scena w basenie z udającym topielca synem też jest co najmniej dziwna i całkowicie niepotrzebna.
Jedynym promykiem jest Jennifer, bo ona jak zawsze trzyma klasę, nawet przy głupim scenariuszu.
Podchodziłam do tego filmu czterokrotnie. Za czwartym razem zmęczyłam go tylko po to, aby wreszcie odfajkować i mieć to już z głowy.
Ale zdecydowanie odradzam. Film, który miał być ambitny i pełen treści stał się bełkotem trudnym do przetrzymania.
Kaziuta - Nie 01 Lip, 2007 22:08
Mimo ogormnego afektu do Colina nie jestem w stanie przebrnąć przez "Traumę".
Próbowałam już parę razy. Ni dy ry dy.
Jestem znudzona i zniesmaczona.
Admete - Nie 01 Lip, 2007 22:47
Ja nie mogłam przebrnąc przez 21 gram, ale absolutnie go nie odradzam, bo znam ludzi, którzy tylko takie przygnębiające filmy oglądaja Ja chyba trafiłam na niewłaściwy moment i troche przed końcem zrezygnowałam. Gdybym go obejrzała w całości, chyba popełniłabym samobójstwo.
Gosia - Pon 02 Lip, 2007 08:05
A mi sie "Trauma" podobala i Colin wygladal tam tak mlodzienczo w tych zupelnie innych niz dotad ciuchach. I nawet bylo mi go zal.. do pewnego momentu
Anonymous - Pon 02 Lip, 2007 08:13
Ja ostatnio obejrzałam "Czarną Dalię" i też odradzam, bo mimo dobrej obsady i ciekawej historii film jest po prostu nudny, stracone dwie godziny. Tym większy mój zawód, że już rok temu o nim czytałam i nie mogłam się doczekać, aż będę miała okazję obejrzeć, a tu taka porażka.
Pemberley - Pon 02 Lip, 2007 11:04
| Admete napisał/a: | Ja nie mogłam przebrnąc przez 21 gram, ale absolutnie go nie odradzam, bo znam ludzi, którzy tylko takie przygnębiające filmy oglądaja Ja chyba trafiłam na niewłaściwy moment i troche przed końcem zrezygnowałam. Gdybym go obejrzała w całości, chyba popełniłabym samobójstwo. |
To trzeba bylo obejrzec do konca i odkryc, ze konczy sie jednak optymistyczna wizja czlowieka i ma duzo lepsze przeslanie niz sensacyjne, ale w swojej wymowie wlasnie deprymujace "Amores Perros" czy "Miasto Boga". Absolutnie nie zaliczylabym go do "filmow przygnebiajacych", jest moze dla niektorych ciezki w odbiorze, ale to nie to samo...
Mnie sie bardzo podobal, a ja nie lubie przygnebiajacych filmow, przygnebiajacy to jest raczej Hardy w piekny sposob oczywiscie..
Admete - Pon 02 Lip, 2007 11:57
Nie dało rady, tak mnie zniechęcił, ze na razie do niego nie wrócę. Ja moge oglądac "ciężkie" filmy pod warunkiem, z esa odrealnione. Realistycznych nie bardzo potrafię oglądać. Z powodu tej przypadłości od ( niech policzę ) 14 lat nie obejrzałam żadnych wiadomości w tv. Moge znieśc tylko słowo pisane.
Caitriona - Pon 02 Lip, 2007 13:33
Dokładnie Czarna Dalia zapowiadała sie dużo lepiej... A Trauma to mi się podobała, szczególnie rola Colina.
Alison - Pon 02 Lip, 2007 16:55
| Gosia napisał/a: | A mi sie "Trauma" podobala i Colin wygladal tam tak mlodzienczo w tych zupelnie innych niz dotad ciuchach. I nawet bylo mi go zal.. do pewnego momentu |
To ja rąsia w rąsię z Kaziutką. Wprawdzie przebrnęłam przez cały film, ale mało po którym filmie zostawał mi w dziobaku taki kapeć, jak po tym. Ohyzdaczność! Nie zraził mnie do Colina, bo traumatyczne przeżycia po prostu wymazuję z pamięci, alibo tez przemieniam w anegdotę. Ale jak sie kto oznacza koronkową delikatnościa uczuć to raczej niech do tego filmu nie zasiada...
GosiaJ - Czw 10 Sty, 2008 16:01
Odgrzebuję wątek.
Przymuszona okolicznościami zobaczyłam film Ranczo Wilkowyje.
Może to i komedia. Scenariusz marny i bez polotu. Film prezentuje polski zaścianek z całą galerią przerysowanych/głupich/ tępych/brzydkich/niesympatycznych/tandetnych* postaci - jakby nikt inny na tej wsi nie mieszkał. Fabuła płaska i nijaka, dylematy bohaterów (inna sprawa, że nakreślonych byle jak) kompletnie mnie nie obchodzą, przaśny humor - eeee...
Jedynie epizodyczny Franciszek Pieczka budzi jako takie zainteresowanie.
Nie wiem, dla kogo to film. Pewnie dla wielbicieli serialu - nie widziałam ani odcinka, więc trudno mi orzec, czy jego fanom się będzie podobał.
Odradzam z całego serca.
*do wyboru albo wszystko naraz
damamama - Czw 26 Cze, 2008 11:34
Nie widziałam filmu, ale serial oglądałam pasjami. Sedno tego serialu to właśnie wyśmianie naszych przywar, które czasami najbardziej uwidaczniają się w małych miejscowościach (w dużych giną w tłumie). Film powalał mnie na kolana właśnie dowcipnymi dialogami typu: biegnie doktor przez rynek obok sklepu a stali bywalcy ławeczki komentują, "o nasze Wilkowyjskie pogotowie" Jako tekst czytany może mało zabawne ale gdy zobaczy się to na ekranie z całą otoczką to buzia sama się uśmiecha. Na tej zasadzie bardzo mi się podobał film "U Pana Boga za piecem" i "U Pana Boga w ogródku"
Anonymous - Czw 26 Cze, 2008 12:07
Podzielam zdanie damymamy pisałam je zresztą w wątku o oglądniętych filmach.
Gorąco odradzam "Dlaczego nie"
Trzykrotka - Czw 26 Cze, 2008 12:07
"U Pana Boga" to są cuda! Obydwa filmy, uwielbiam po prostu.
maniutka - Czw 26 Cze, 2008 14:05
| Trzykrotka napisał/a: | | "U Pana Boga" to są cuda! Obydwa filmy, uwielbiam po prostu. |
Ach dziękuję, dziękuję. Moje tereny
RaczejRozwazna - Śro 23 Lip, 2008 22:12
Ostatnio nadrabiałam filmowe zaległości z ostatnich ... 10 lat i na nieszczęście obejrzałam "Ostatniego samuraja". Straszne. jakby ktoś chciał na podstawie jednego filmu napisać o wszystkich złych stronach Holywood to miałby okazję po tym filmie. Takiego nadętego patosu, nudy i stereotypów już dawno nie oglądałam. Wytrzymałam do końca bo myślałam, że może coś się dalej zmieni, ale było coraz gorzej -przedostatnia scena rozwaliła mnie na dobre.
Poza tym film szalenie nieoryginalny - dla mnie to takie skrzyżowanie "Tańczącego z wilkami" z "Anną i królem" (ten ostatni z Judi Foster polecam gorąco!)
Admete - Śro 23 Lip, 2008 22:16
A widzisz mnie się podobało, ale ja w kinie byłam.
RaczejRozwazna - Śro 23 Lip, 2008 22:22
Może dlatego, że zdjęcia i sceneria były naprawdę piękne to w kinie się inaczej oglądało i akcja tak nie kłuła w oczy. Ale to nie mój typ filmów, zdecydowanie!
Admete - Śro 23 Lip, 2008 22:23
A mój jak najbardziej - z wielką, dramatyczną bitwą na końcu Jeszcze powinni byli uśmeircić bohatera
damamama - Czw 24 Lip, 2008 10:24
Oglądałam go dawno ale co sobie przypominam, to nie miałam wrażenia straconego czasu
BeeMeR - Sob 26 Lip, 2008 22:52
Ja pamiętam, że Ostatniego Samuraja obejrzałam pół - bo mnie znudził i zniechęcił - a bardzo rzadko zostawiam film napoczęty
asiek - Sob 26 Lip, 2008 23:37
Film średnio mi sie podobał, ale ścieżka dźwiękowa Hansa Zimmera baaaaardzo.
Tamara - Nie 27 Lip, 2008 17:29
Ja zaczęłam , ale po pierwszym kwadransie gadania wymiękłam zresztą nie lubię Toma Cruise'a
Agn - Nie 27 Lip, 2008 17:47
Też go nie lubię, ale to dobry aktor. Chociaż ostatnimi czasy coraz mniej się stara. I w tym filmie też odwalił taką fuszerę, że aż przykro było patrzeć. Ale ja mu się nie dziwię - Ostatni samuraj to straszliwa kicha. Biedny Tomek pewnie chciał zwiać z planu, ale mu nie wyszło i dobrnął do końca.
Tamara - Nie 27 Lip, 2008 20:00
No , za darmo tego nie robił i scenariusz chyba przedtem czytał , więc nie ma co mu współczuć
Agn - Nie 27 Lip, 2008 20:05
Może go przycisnęło finansowo. Diabli wiedzą, czy ci scjentolodzy nie zabierają mu wypłaty.
A poważnie - współczuć to mu tak naprawdę nie współczuję. "Biedny", bo się męczył, ale raczej wiedział, w co się pakuje.
|
|
|